Wydanie 03/2018 - NOWOŚĆ

Zig-Rig na głębokie wody
Zig-Rig na głębokie wody
Paweł Krzemianowski

Jedni mówią, że za dużo przy tym roboty, inni zwracają uwagę, że sprzęt pływający wymaga potem gruntownego czyszczenia. Kolejni nazywają ten sposób „metodą ostatniej szansy”, i często tak właśnie jest. Dla mnie jest to po prostu metoda sprawdzająca się na głębokich wodach, która przy odrobinie umiejętności i chęci może zmienić los niejednej zasiadki.

Spędzając czas nad kilkoma łowiskami z charakterystyką dna sięgającą kilkunastu metrów w dół, obserwowałem często sfrustrowanych karciarzy, próbujących przechytrzyć ryby w tradycyjny i wypróbowany sposób poprzez połów z gruntu. Upartość i konsekwencja w działaniach tych osób podyktowana była często niewiedzą i nieznajomością innych, równie skutecznych technik łowienia całkiem sporych ryb z powierzchni lub z toni wody. Do jednej z takich metod bez wątpienia zaliczamy znanego chyba wszystkim Zig Riga.

Metoda ta, jak i wiele innych równie skutecznych, przywędrowała do nas z wysp brytyjskich. Tamtejsi karpiarze doskonalili i wciąż udoskonalają ten sposób łowienia wiedząc o tym, iż często w trakcie upałów ryby nie żerują tak intensywnie, a ich przebywanie w górnych partiach wody można w prosty sposób wykorzystać na naszą korzyść. Metodę tę stosujemy głównie w zbiornikach o dużych głębokościach, gdzie podczas wiosennych i wczesnoletnich, słonecznych dni ryby bardzo lubią spędzać czas i poruszać się w toni wody. Często możemy obserwować widowiskowe spławy lub nieme kręgi na tafli wody, świadczące o ich aktywności. Wówczas zmuszenie karpia, aby zszedł do zimniejszej strefy wody, na duże głębokości i pobrał naszą przynętę w nawet najlepiej skomponowanej zanęcie staje się nad wyraz trudne lub wręcz niemożliwe. Najlepszym sposobem w takiej sytuacji jest dobranie się do nich w miejscu, w którym przebywają za pomocą specjalnie przygotowanego zestawu, specjalnie dobranej zanęty i odpowiednio zaprezentowanej przynęty.

Karp 20 kg na Ziga.

Zaczynając od pierwszego elementu, czyli zestawu, najlepszym moim zdaniem jest model Foxa, który stosuję z dobrym skutkiem od wielu lat. Po jakimś czasie intensywnego użytkowania pływak nabiera wody i trzeba wymienić go na nowy, ale to naprawdę nie jest wielki koszt eksploatacyjny zważywszy na intensywność użytkowania. We wspomnianym zestawie otrzymujemy pływak z dwoma kolorami końcówek oraz praktyczny chwytak do ciężarka, który prawidłowo pracuje przy umieszczaniu zestawu na dnie. Do tych elementów należy tylko dodać krętlik z szybkozłączką do mocowania przyponu, który to wykonujemy z odpowiednio dobranego fluorocarbonu. Dlaczego napisałem „odpowiednio”? Mianowicie dlatego, iż musimy wiedzieć, jakie ryby pływają w danym akwenie i z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. Te przeznaczone do Zig Riga przez wiodące firmy, a także przez samego Foxa, oferują nam dobrej jakości linki, lecz niestety często zbyt cienkie na nasze wody. Owszem, na angielskich zbiornikach może i się sprawdzają, ale u nas, kiedy często mierzymy się z karpiami przekraczającymi 20 kg, zbyt cienki przypon szybko się eksploatuje i musimy często go wymieniać, aby skutecznie łowić dalej. Zalecam więc dobór takiej grubości fluocarbonu, aby uzyskać kompromis pomiędzy delikatnym jak nitka a grubym jak palec. Ja sam najczęściej stosuje fluocarbon o średnicy 0,35 mm. Długość takiego przyponu to około 1 metr, ponieważ wtedy łatwo nam jest sterować z brzegu i odliczać głębokość, na jakiej utrzymuje się nasza przynęta. Taka odległość nie płoszy nam także ryb ze względu na zastosowany pływak. Ciężarek - w zależności od warunków pogodowych - zalecam używać w granicach 100-150 gramów.

Zestawy Foxa dedykowane do Zig-Riga.

Haczyki, jakie stosuję, to tylko Kordy – model Choddy. Ich wielkość też dobieram w zależności od ryb, na które się nastawiam oraz rodzaju przynęty, jaką zastosuję. Najczęściej jednak poruszam się w rozmiarach 6-10. Kiedy używam małych haków na mniejsze ryby, adekwatne jest stosowanie również mniejszych dumbelsów lub małych średnic pop-upów. Do ich mocowania stosuję wówczas krótki włos zrobiony z cienkiego fluocarbonu, tego samego, z którego buduję przypon. Jeżeli natomiast używam większych haków, wówczas na pętli D-rig mocuję większej średnicy pop-upy za pomocą wkrętów plastikowych lub metalowych firmy Steel Carp. Bardzo dobrze utrzymują przynętę na swojej pozycji, a przy tym są lekkie i wytrzymałe. Wszystkie pozostałe szybkozłączki i krętliki potrzebne do zestawu Zig Rig również dobieram z tej samej firmy, gdyż lubię mieć podczas całego etapu pewność holu i tego, że akurat ten element mnie nie zawiedzie. Często jednak zdarzają się tzw. „spinki” podczas holowania ryby, wówczas jest to spowodowane zbyt delikatnym zapięciem się haka w pysku ryby lub nieodpowiednim doborem jego wielkości do pyska ryby. Nie ma się wtedy co zrażać, lecz należy szybko wyciągnąć wnioski i zareagować na daną sytuację, poprawiając ten element.

Piękny karp na ziga z Dobra Klasztornego.

Następnym ważną rzeczą, o której już delikatnie napomknąłem w poprzednim akapicie, jest przynęta, jaką zastosujemy. Jak wspomniałem, stosuję pop-upy i ewentualnie dumbelsy w różnych kolorach, średnicach i zapachach. Przez lata łowienia tą metodą nie przekonałem się do stosowania wszelkich rodzajów „dziwadełek” na haku w postaci robaczków, larw czy też nawet moim zdaniem normalnych pianek. Najbardziej skuteczną przynętą na wszystkich łowiskach, które odwiedziłem, okazywała się kulka pop-up „smużąca”, o zapachu ananasa z firmy Invader. Smuga wizualna oraz zapach, który unosił się w toni bardzo długo, potrafiły prowokować ryby do brania nawet w nocy lub wczesnym rankiem. Łowiąc na Zig Riga nie zmieniałem zestawów na noc, właśnie z tych wspomnianych powodów. Wielu jednak jest przeciwników tzw. „wizualnych fajerwerków” pod wodą. Widząc jednak efekty przekonują się do tego nawet najwięksi sceptycy. Pamiętam swoją pierwszą wizytę na Krążnie, które jest łowiskiem bardzo głębokim, czystym, lecz z szybkim uskokiem głębokości blisko brzegu. Łowi się tam karpie na granicy uskoku, roślinności lub w paśmie brzegowej. Często też ryby biorą z dna na głębszych miejscówkach. Co zrobić, kiedy jednak ryby nie chcą żerować? Właśnie trafiłem na taką porę podczas lipcowej zasiadki, kiedy pogoda była zmienna - raz słońce, raz deszcz, a na całym zbiorniku w ciągu kilku dni wyciągnięto zaledwie trzy karpie. Siedząc dwa dni bez „pika”, postanowiłem przezbroić jedną z wędek na Zig Riga. Przygotowałem trochę zanęty typowej do tej metody i wywiozłem zestaw ponad 150 m od brzegu w okolice spławów, jakie obserwowałem od rana. Po 2 godzinach od wywózki zanotowałem pierwsze branie i ładny karp wylądował w podbieraku. Później regularnie doławiałem kolejne, jako jedyny po swojej stronie zbiornika wśród kilku biwakujących tam karpiarzy. Sąsiedzi szybko przyszli zobaczyć te „złote kulki”, które mi pomagały, a to były tylko smużące w toni pop-upy i niezawodny na takie anomalie pogodowe i zbiorniki zestaw Zig Rig. Bardzo ważnym elementem przy doborze przynęty w tej metodzie jest jej kolor. Miejmy na uwadze to, iż kolory jasne i bardziej jaskrawe są lepiej widoczne przy zachmurzonym niebie, czyli pochmurnej pogodzie, natomiast ciemne kolory, czarne i ogólnie stonowane lepiej prezentują się w słoneczne dni.

Na ziga często łowione są amury.

Ostatnim, ale jakże ważnym, elementem całej zig-rigowej układanki jest zanęta. Można ją przygotować na wiele sposobów. Zanętę zawodniczą, którą robimy typowo na zawody, wiele różni od tej wykorzystywanej podczas prywatnych zasiadek, i jest ona o wiele bardziej skomplikowana i droższa w przyrządzeniu. W tym miejscu, aby nie komplikować i nie mącić w głowach czytelników, omówię najważniejsze elementy takiej zanęty, a jej modyfikacjami każdy może zająć się w dowolny sposób. Najważniejszym zadaniem, jaki ma spełniać zanęta do pracy w toni, jest jej smużenie i praca w całej partii wody po jej wywiezieniu. Często podczas łowienia w zbiornikach kilkunasto- lub nawet kilkudziesięciometrowych taka zanęta podczas opadania na dno ma za zadanie zostawić smugę wizualno-zapachową, która zwabi karpie i je przetrzyma w rejonie naszego zestawu na dłużej niż kilka minut. Najprostszym sposobem jej przyrządzenia jest zalanie bogatego w wartości odżywcze pelletu lub paszy rybnej. Ja akurat stosuję drobny pellet halibutowy 2 mm firmy Invader, który po zalaniu ma przeistoczyć się w wodnistą maź. Do tej „bazy”, która ma za zadanie zwabić nawet najbardziej leniwe karpie w upalne dni, dodajemy według upodobania dodatki odpowiadające za „efekt burzy” wizualnej pod wodą. Dobrymi dodatkami są wszelkiego rodzaju method miksy lub lekkie zanęty sypkie, np. konopie prażone lub koniecznie „przegotowane” ziarna kukurydzy czy też wspomnianej wcześniej konopi. Dodawać możemy także tanie dodatki spożywcze, jak płatki owsiane lub skondensowane mleko do kawy, które robi bardzo duże zamieszanie pod wodą. Osobiście nie stosuję tego dodatku (może dlatego, że nie pijam kawy), lecz zawsze dopalam swoją zanętę dipami „Smokey” w kolorach i zapachach, które akurat mi pasują na danym łowisku. Wszystko to staramy się wymieszać bardzo dokładnie i utrzymać lejącą konsystencję, którą umieszczamy w naszej łódce zanętowej. Nie przejmujcie się, że wszystko będzie pobrudzone. Po skończonym łowieniu doprowadzicie kadłub łodzi do porządku. Niestety takie właśnie są minusy tej metody, które wielu odstraszają. Unikanie czasochłonnego przygotowywania zanęty, możliwość pobrudzenia się oraz skomplikowany sposób umieszczania zestawu w łódce, a później samo sterowanie zestawem zniechęca wielu „leniwych” karpiarzy do tej metody.

Zalewanie pelletu wrzątkiem.

Zanęta po dodaniu konopii.

Dopalenie boosterem do smaku.

Dolewanie dipu smokey do zanęty.

Dosypywanie lekkiej zanęty sypkiej.

Wywiezienie zestawu i jego umiejscowienie to jedna sprawa. Druga to - poprzez obserwację za pomocą lornetki lub przy dobrej pogodzie i jaskrawej przynęcie za pomocą oczu - ustawienie przynęty w początkowej fazie łowienia. Po wywiezieniu zestawu kabłąk kołowrotka zostawiamy otwarty i pozwalamy naszej lince głównej powoli się wysnuwać do momentu, aż zauważymy na powierzchni wody nasz pływak i obok naszą przynętę. Mamy wtedy pewność, iż zestaw został wywieziony prawidłowo i nic się nie poplątało. Wówczas napinamy linkę do momentu aż pływak zniknie pod wodą i wtedy - znając długość zastosowanego przyponu - możemy nawinąć żyłkę na kołowrotek, aby przynęta znalazła się na żądanej przez nas głębokości pod powierzchnią wody.
Wyżej wspomniane elementy same nie dadzą nam efektu, jeżeli ryby nie mają ochoty na zmianę głębokości, nawet po zaaplikowaniu im zanęty w rejon przebywania. Musimy wówczas aktywnie poszukać ryby w toni i dlatego co jakieś 15-30 minut przekręcamy korbką kołowrotka na tyle, aby zmienić ustawienie przynęty o jakieś 0,5-1 m. Taką czynność wykonujemy kilka razy, schodząc coraz niżej do pewnej granicznej głębokości lub - jak ktoś lubi - do samego dna, znowu wypuszczamy linkę z kabłąka i zabawę zaczynamy od nowa.

Gotowy do wywózki.

Ta praca na Zig Rigu także skutecznie zniechęca wędkarzy, którzy nie przepadają za aktywnym łowieniem. Stosowanie tej metody możemy przerwać wraz z nastaniem wieczoru. Wówczas intuicyjnie zostawiamy nasz zestaw na noc na odpowiedniej głębokości. Możemy też zwinąć Zig Riga i postawić w nocy zestaw z gruntu. Techniki połowów są dowolne, lecz najważniejsze w tym wszystkim jest myślenie, obserwacja wody i kombinowanie przez cały czas pobytu nad wodą. Tę metodę stosujemy na odpowiednio głębokie zbiorniki, przy braku aktywności karpi przy dnie lub kiedy widzimy spławy na powierzchni wody. Jeżeli nie posiadamy lub nie możemy stosować modeli zdalnie sterowanych, możemy pokusić się o rzuty zestawem Zig Rig, lecz jego budowa często powoduje splątania podczas rzutu. Aby zminimalizować ten defekt, naszą przynętę przywiązujemy do pływaka za pomocą taśmy lub nitki rozpuszczalnej i staramy się wykonać płynny zamach oraz wyrzut.

Metoda wyżej omówiona jest na wielu zbiornikach tak skuteczna, iż ryby - nie tylko te małe, ale często powyżej 20+ - zostają przechytrzone jedna po drugiej. Podczas eliminacji do WCC, na zbiorniku Dobro Klasztorne, udało nam się zwyciężyć, łowiąc właśnie tą metodą, gdzie najmniejszy karp liczony do wagi miał 19,80 kg. Skuteczność metody Zig Rig często jest kwestionowana przez osoby, które są sceptycznie do niej nastawione, a nigdy jej nie próbowały. Osobiście zachęcam każdego, aby w swojej torbie karpiowej miał chociaż jeden zestaw i przypon do Zig Riga, bo często właśnie ten wybór może odmienić los niejednej zasiadki.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ