Wydanie 03/2018 - NOWOŚĆ

Mój zestaw końcowy
Mój zestaw końcowy
Adam Skrzypek

Zestaw końcowy w każdej dziedzinie wędkarstwa jest jedną z najistotniejszych rzeczy, która decyduje często o tym, czy złowimy kilka ryb więcej. W tym artykule pokażę wam, jak zbudowany jest mój zestaw do metody i na co zwracam uwagę podczas dobierania jego poszczególnych elementów.

Wiele razy padały te słowa i chyba każdy już je słyszał, ale powtórzę je jeszcze raz: ostatnie metry, które dzielą nas od ryby są NAJWAŻNIEJSZE! Tak samo dla mnie - zestaw końcowy jest najwyżej położoną cegiełką w hierarchii mojej wędkarskiej piramidy sukcesu! Na początku opiszę wam, na co zwracam uwagę podczas dobierania poszczególnych elementów

zestawu końcowego, a następnie pokażę, jak wygląda mój zestaw.

Żyłka przyponowa
To bardzo ważny element, którego szukałem bardzo długo, nim znalazłem odpowiadający moim oczekiwaniom. Od razu dodam, że do tworzenia przyponów do metody używam wyłącznie żyłek, w żadnym przypadku nie fluorocarbonu, ani plecionek. Plecionka jest często zakazana na łowiskach lub zawodach, dlatego nie zawracam sobie nią głowy, zaś fluorocarbon na bardzo krótkim odcinku, jakim jest na przykład 6-8-centymetrowy metodowy przypon, nie jest na tyle wytrzymały w odpowiadającej jej średnicy żyłki i dużo szybciej pęka niż żyłka. Jednak fluorocarbon używam w innym przypadku, ale o tym w dalszej części tekstu.

Zestaw dobrej jakości linek, których używam w różnych sytuacjach.

Hak
Tutaj również przerobiłem wiele opcji haczyków, aż znalazłem taki, w który mocno wierzę. Przede wszystkim hak do metody dla mnie musi być mocny, co za tym idzie w miarę gruby i z odpowiednio szerokim łukiem kolankowym, by pewnie trzymał rybę. Metoda to łowienie głównie mocniejszych ryb, czyli w szczególności karpi. Nie rozumiem więc, dlaczego wielu wędkarzy do łowienia na metodę używa „druciaków”, które często są cienkie i najzwyczajniej rozrywają wargi walecznych ryb, skazując je na większą ilość spinek! Osobiście wybrałem sobie jeden model haka, którego używam do każdej przynęty i o każdej porze roku. Dobieram po prostu wielkość do danych warunków, czy przynęty. W moim pudełku znajdują się wielkości od 10 do 16 i uważam, że niczego więcej nie potrzebuję.

Mocny, grubszy hak z dużym łukiem kolanowym to minimalizowanie spinek.

Zakończenie „włosa”
Osobiście w metodzie używam trzech, a właściwie czterech rodzajów „opcji” wykończenia metodowego przyponu. Pierwszym z nich jest gumka lateksowa, która jest niezastąpiona podczas używania małych, na przykład 4-milimetrowych pelletów lub mikrodumbellsów jako przynęta. Używam tylko wysokiej jakości gumeczek, ponieważ te tańsze często nie wytrzymują długo i łatwo pękają, co mnie bardzo irytuje. Kolejną opcją, której używam jest tak zwany „pushstop”, który tak naprawdę kojarzę najmocniej ze słowem „metoda”. Ten rodzaj mocowania używam wyłącznie podczas stosowania pelletów z dziurką bądź miękkich przynęt typu kukurydza lub wszelkiego rodzaju past przynętowych. Trzecim wariantem jest użycie samego haczyka, bez jakiegokolwiek „włosa”, który jest dla mnie numerem jeden podczas używania białych robaków jako przynęty! W innych przypadkach go nie stosuję, jednak jest to dla mnie bardzo ważna alternatywa, bo wiele zawodów wygrałem tylko dzięki zastosowaniu robaków. Ostatnią i najważniejszą dla mnie opcją jest użycie bagnetu. Jak bagnet, to tylko taki z zadziorem, ponieważ umożliwia on zastosowanie większej ilości przynęt niż bardzo popularny skręcony bagnecik. Tego rozwiązania używam w 80 % mojego metodowego wędkowania i nie znam szybszej oraz wygodniejszej możliwości!

Bagnet z zadziorem to mój numer jeden przy montażu przynęt!

Na bagnecie z zadziorem można z powodzeniem montować również białe robaki!

Koszyczek
Używam jednej, bardzo popularnej firmy, którą od razu rozpoznacie na zdjęciach. Bardzo ważną sprawą dla mnie jest to, by koszyczek, którego używam podczas zarzutu, latał bardzo celnie, zarówno na krótkich dystansach, jak i na ekstremalnych, często ponad 100-metrowych rzutach. Ważne jest też, by osiągał dobre wyniki w celności podczas ekstremalnych rzutów w mocno niesprzyjających warunkach, jakimi są przede wszystkim mocne podmuchy bocznego wiatru. Taki kształt według mnie jest najlepszym do tego celu! Używanie koszyczków w kształcie typu „kropla” (większa powierzchnia spodu z przodu, mniejsza z tyłu koszyczka), powoduje, że taki koszyczek mocniej „dryfuje” podczas bocznego wiatru, zachowuje się jak latawiec, co nijak ma się do celności w niesprzyjających warunkach.

Zestaw koszyczków przygotowany do wiązania na nowy sezon.

Taki kształt koszyczków jest gwarancją celnych rzutów w każdych warunkach.

Łącznik „żyłka główna – przypon”
W tym temacie mam jedno zdanie i ktoś musiałby podać mi bardzo mocny argument za tym, bym je zmienił! Jak metoda, to wyłącznie „grzybek”, czyli łącznik półprzelotowy, który widzicie na zdjęciu. Nie widzę sensu używania łączników przelotowych, czy to w zimowej porze, kiedy ryby są niemrawe, czy też w ciepłych miesiącach, kiedy są wulkanem energii, skoro w każdym z przypadków podczas łowienia na metodę z użyciem grzybka następuje samozacięcie, poprzez ciężar koszyczka, nawet tego najlżejszego, ponieważ należy pamiętać, że nawet na 15-gramowy koszyczek działa również siła przysysania, szczególnie na dnie z mułem czy gliną, co zwiększa sumaryczną siłę, jaka jest potrzebna, by podnieść go z dna. Dlatego jestem zdania, że szkoda tracić ryby tylko z tego powodu, że nie zdążyłem jej w odpowiednim czasie dociąć, skoro same mogą się zaciąć. „Plus”, jaki uzyskuje się z przelotowego łącznika, jakim jest swobodna możliwość odsunięcia się po zacięciu ryby koszyczka od przyponu, co uniemożliwia „wytrzepanie” haka z pyska przez motający się tuż obok koszyczek, jest tak samo uzyskiwana, ponieważ taki półprzelotowy łącznik po zacięciu ryby swobodnie uwalnia się z gniazda koszyczka i odsuwa na bezpieczną odległość od przyponu.

Tzw. "grzybek", czyli łącznik żyłka główna - przypon, myślę, że nie ma sobie równych!

Myślę, że wszystkie elementy zestawu opisałem, dlatego przechodzę do następnej części artykułu, czyli opisu budowy całego zestawu.

Przypon
Haczyki, których używam, są mocne, dlatego musiałem też odpowiednio dobrać do nich grubość żyłki. Nie widzę sensu używania bardzo cienkich żyłek do mocnych haków, bo co mi po mocnym haku, skoro cienka żyłka łatwo pęka. Zawsze dobieram maksymalną grubość żyłki, jaką jestem w stanie przeprowadzić trzy razy przez oczko haczyka. Robię tak, ponieważ w każdym moim przyponie włos zrobiony jest ze skręconej żyłki i by taki wykonać trzeba przejść przez oczko haka trzykrotnie. Zastosowanie takiego wiązania włosa to ogromny plus, ponieważ niemal niemożliwe jest rozwiązanie się takiej konstrukcji, co w przypadku zwykłej, popularnej mikropętelki jest bardzo często spotykanym problemem i przekreśla od razu taki przypon w dalszym użytkowaniu. Każde zahaczenie na przykład o kosz podbieraka czy inny zaczep rozwiązuje takie oczko prawie zawsze. Odkąd stosuję skręcony włos, wyeliminowałem ten problem niemal w stu procentach! Tak więc przykładowo, używając haka o rozmiarze 10, stosuję żyłkę 0,26, zaś przy 12 - to już 0,24. Może się wydawać, że łowię dosyć grubo, jednak zauważyłem, że ryby nie boją się jakoś przeraźliwie tak grubych żyłek i większych haków przy metodowych łowach, więc wolę mieć dużo większą pewność podczas często siłowych holów lub mocnych odjazdów walecznych karpi czy jesiotrów. Lepiej mieć 8 brań ogromnych ryb i wyholować 7 z nich na grubej żyłce i większym haku niż 11 brań i 6 wyjętych ryb na delikatniejszym przyponie.

Czinkers zamontowany na bagnecie trzyma bardzo mocno i prezentuje się świetnie!

Koszyczek metodowy
Kiedyś podpatrzyłem u pewnego bardzo dobrego polskiego zawodnika, że używa on zestawów zawiązanych na kilkudziesięciocentymetrowych żyłkach zakończonych pętlą lub krętlikiem. Bardzo spodobał mi się ten sposób, ponieważ przy koszykach, których używam, nie ma możliwości szybkiej wymiany go bez odcięcia i ponownego zawiązania. Zmodyfikowałem jednak ten zestaw i zamiast zwykłej żyłki zacząłem używać fluorocarbonu, który w takim zestawie ma około 60-70 cm długości. Uważam, że fluorocarbon w tym zestawie jest dużo lepszy niż żyłka, ponieważ jest on cięższy, odporniejszy na uszkodzenia i mniej widoczny pod wodą. Taka długość jest też bardzo bezpieczna i bardziej wytrzymała niż wspominany wcześniej króciutki odcinek przyponowy. Grubość fluorocarbonu używana w moich zestawach zależna jest od gramatury koszyczka. Do koszyczków o gramaturze do 30 g używam 0,25, zaś powyżej 30 g to odpowiednio 0,30. Wszystkie moje koszyczki wiązane są na „grzybkach” (fot.), ponieważ jestem przekonany, co do ich działania w stu procentach! Zestaw zakończony jest krętlikiem, który do żyłki głównej mocuję za pomocą krętlika z agrafką. Warto też wspomnieć, jak dobieram koszyczki do danych warunków, czy to pogodowych, czy samego łowiska.

Dobrej jakości, mocne akcesoria to gwarancja niezawodności podczas łowienia!

Używam trzech wielkości koszyczków. Wersji small (małej) używam podczas łowienia bardzo płochliwych ryb, kiedy trzeba podać zestaw bardzo cichutko, na przykład podczas łowienia „pod nogami”, czyli kilka metrów ode mnie. O ile koszyczki 15-gramowe nie zapadają się łatwo w warstwie mułu, to już 30-gramowe mikrokoszyczki mogą się bardzo łatwo zapadać, dlatego staram się używać tej gramatury tylko w ostateczności. Koszyk medium (średni) jest uniwersalną wielkością i używam go najczęściej. Doprowadza w łowisko odpowiednią ilość zanęty i ma w miarę dobrą powierzchnię „brzuszka”, by nie zapadać się łatwo w muł. Tego rozmiaru używam też do ekstremalnych, często ponad 100-metrowych rzutów, ponieważ występuje on w gramaturach do 80 g. Wersja XL (duży) to koszyk, który stosuję w momencie, kiedy łowię w mulistych łowiskach i muszę doprowadzić więcej zanęty, by przytrzymać maksymalnie długo stado ryb w łowisku. Duża powierzchnia „brzuszka”, koszyczka w parze z 30-gramowym ciężarem, idealnie utrzymuje go na mule, zaś jego wielkość pozwala na wprowadzenie jednorazowo prawie dwa razy więcej „towaru” w łowisko niż wersja średnia.

Zestaw do "bomb" jak i sondowania łowiska zawiązany na fluorocarbonie do szybkiej wymiany.

Do zestawu końcowego zawsze przykładam szczególną uwagę. Każdy węzeł musi być starannie zawiązany, dlatego jestem w stanie kilkukrotnie wiązać ten sam przypon czy zestaw. Najgorsza dla mnie byłaby sytuacja, w której nie chciałoby mi się czegoś poprawić i w konsekwencji zgubiłbym rybę, która mogłaby dać mi zwycięstwo w najważniejszych zawodach życia.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Komentarze
2018-05-20 10:27:35
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ