Zaloguj

Wydanie 03/2018

Kilka słów o Maggot Feeder
Kilka słów o Maggot Feeder
Marcin Cichosz

Zazwyczaj gdy myślimy o wędkowaniu w zbiorniku komercyjnym, to pierwszym pomysłem, jaki przychodzi nam do głowy, jest Method Feeder. Ale czy jest to jedyne słuszne rozwiązanie i jedyna skuteczna technika dobrania się do ryb? Czy na pewno nie ma już żadnej innej ciekawej metody?

Śmiało można stwierdzić, iż standardem na łowiskach komercyjnych staje się stosowanie przez wędkarzy dobrze już znanej, zapożyczonej od Anglików, Methody. Doskonale wszyscy zauważyliśmy, że podstawą jest podanie przy jej pomocy drobnej zanęty, pelletów dwumilimetrowych lub mieszanki obu i zwieńczenie tego większą przynętą oraz wyeksponowanie jej. Nie mam zamiaru

tutaj podważać zasadności stosowania tej techniki, bo jestem jej wielkim fanem i przyniosła mi ona wiele dobrych rezultatów nad wodą, jednakże czasem człowiek po prostu ma ochotę spróbować czegoś innego, czegoś odbiegającego od standardu. Sam złapałem się na tym kilka razy, że pakuję swój wędkarski ekwipunek, nie zastanawiając się ani chwili nad jakąś zmianą. Utarty szlak i już. Popadając w rutynę popełniałem ogromny błąd.

Karasie bardzo chętnie biorą na robaki.

Dotarło to do mnie na którejś z kolejnych sesji feederowych na jeszcze dość zimnej wodzie. Dlaczego akurat wtedy? Jak wiadomo, zachowanie ryb w zimnej wodzie jest mocno chimeryczne. W tym okresie nie podajemy żadnych tłustych mieszanek i staramy się, aby porcje, które lądują w wodzie nie były zbyt duże, by nie przesycić ryb i nie zepsuć sobie łowiska. Ale często nawet takie podejście nie gwarantuje nam sukcesu. I właśnie kiedyś taka sytuacja dopadła i mnie – zastosowałem się do tych zasad, ale uważałem, że koniec końców mogłem „wycisnąć” tego dnia więcej ze stanowiska, na którym wędkowałem.

Zasypywanie madów dodatkami.

Zacząłem się zastanawiać jak, i czy w ogóle, da się zmienić tę sytuację. Czy jest jakaś technika i przynęta lub zanęta, która w zimnej lub chłodnej wiosennej wodzie da mi cień nadziei na lepszy wynik. Przejrzałem moją skrzynkę, w której trzymam rzadziej lub wcale nieużywany sprzęt feederowy. Natknąłem się wtedy na podajniki, które stosuje się do łowienia przy pomocy samych larw muchy plujki, zwanych przez nas wędkarzy po prostu białymi robakami. Od razu pomyślałem, że zastosowanie ich do zwabienia i utrzymania w łowisku może być bardzo dobrym pomysłem, przecież każdy robak to naturalne pożywienie, na jakie podwodna fauna może natrafić. Która ryba się temu oprze? Nie omieszkałem więc przerobić swoich zestawów przed kolejną wyprawą nad wodę!

Karp na Maggot Feeder!

Jak to działa?
Doskonale znamy zasady działania różnego rodzaju koszyków czy podajników do metod feederowych. Ich zadaniem jest donoszenie zanęty lub pelletów na dno - w miejsce, które wybierzemy i tam następuje uwolnienie towaru, który ma nakłonić ryby do zatrzymania, abyśmy mogli je potem skutecznie odławiać.
Oczywiście, takie zadanie ma również spełnić Maggot Feeder, tylko że w tym przypadku robaki mają być główną bronią na obu liniach – zarówno jako towar podawany, aby zwabić i przytrzymać ryby, jak i jako przynęta zakładana na hak.

Larwy przesiane przez sito.

Na rynku można spotkać różne rodzaje koszyków do tej techniki wędkarskiej. Ja używam zazwyczaj dwóch rodzajów. Pierwszy - mój ulubiony - to podajnik, który swoją budową i kształtem bardzo przypomina ten do Method Feeder. Jego górna część zbudowana jest z tworzywa, w którym znajdują się niewielkie otwory, natomiast na dole jest obciążenie, które dzięki idealnemu wyważeniu zawsze stawia całą naszą pułapkę na dnie zbiornika w odpowiedniej pozycji. Aby napełnić go larwami much, należy otworzyć górną część (trzyma się ona na malutkim, aczkolwiek wytrzymałym zawiasie) i wsypać do środka pożądaną porcję „pełzającego mięska”. Jego montaż jest praktycznie identyczny jak przelotowego podajnika do Methody. Przez środek biegnie rurka, przez którą trzeba przewlec nasza żyłkę główną, na jej końcu należy przywiązać konektor nazwany przez Anglików „Quick Change Beed”, do którego montujemy wybrany przypon zawiązany w pętlę. Całość zestawu jest przelotowa, co jest bardzo ważne, ponieważ pozwala nam to na zauważenie nawet delikatnych szturchnięć na szczytówce.

Żółte robaki to bardzo skuteczna broń wędkarza.

Drugi natomiast ma inną budowę niż jego poprzednik. Oczywiście, główna część to również tworzywo sztuczne, pod którym przymocowane jest obciążenie poziomujące całość na dnie, ale ten ma kształt małego pojemniczka, a zatem w celu napełnienia otwieramy „czapkę” od góry. Zestaw z takim koszykiem montujemy również przelotowo, lecz w taki sposób jak tradycyjny koszyk feederowy. Spotkałem się też ze sposobem montowania go na zestawie helikopterowym, ale sam tego nie wypróbowałem.

Moje ulubione Maggot Feeder-y.

W obu przypadkach, tak jak wspomniałem, w tworzywie są dziurki, przez które wydostają się robaki. Czasami zdarza się, że w niektórych Maggot Feederach owe nawiercone otwory są dość duże, i praktyka pokazuje, iż są one zdecydowanie zbyt duże! Bardzo łatwo to zweryfikować już przed pierwszym zarzuceniem. Wystarczy napełnić taki koszyk czy podajnik i sprawdzić, jak szybko mady wydostają się na zewnątrz. Jeśli odbywa się to zbyt szybko, wtedy czasem warto to zmodyfikować na własną rękę. Ja w takim przypadku zalepiam część otworów taśmą izolacyjną, aby wolniej odbywał się cały proces. Wtedy wiem, że mój zestaw będzie dłużej wabił ryby wydostającymi się larwami i przetrzymanie go na dnie przez dodatkowe kilka minut będzie miało sens.

Napełnianie podajnika.

Tylko białe?
No właśnie, czy przy użyciu tej metody nie można nic a nic kombinować? Czy musimy używać tylko białych larw plujki? Zupełnie nie!
Oczywiście, logicznym i podstawowym wyborem przy Maggot Feeder będzie podstawowa wersja robaków, ale nie jesteśmy na nią skazani. Od kiedy sięgam pamięcią w sprzedaży są przecież czerwone larwy, które są uwielbiane przez ryby. Ja używam ich czasem samych, a czasem wymieszanych, dzięki czemu uzyskuję bardzo atrakcyjną, tak myślę, kontrastującą mieszankę rybich przysmaków.
Jednym z moich ulubionych sposobów jest użycie gotowego dodatku wędkarskiego do robaków. Kupuję wtedy sporą porcję białych madów, oczywiście bez trocin, w których są przechowywane lub jeśli mają trociny, używam sita wędkarskiego do ich odsiania, i zasypuję je tym specyfikiem. Dlaczego tak robię? Jest kilka powodów. Przede wszystkim wybieram proszek, który ma określony smak, dzięki czemu robale zalatujące zazwyczaj amoniakiem zmieniają zapach - nie jest on już tak odstraszający, a wręcz przeciwnie: delikatny, słodkawy. Po drugie, po dość krótkim czasie przybierają one kolor taki, jaki ma zasypka, więc mam dzięki temu porcję madów w kolejnej tonacji kolorystycznej. Bardzo lubię kolejny efekt, jakim jest smużenie - otrzymuje się to właśnie dzięki zasypaniu robaków. W przypadku, kiedy użyję żółtego dodatku, uzyskuję wszystkie wymienione wyżej efekty, a dodatkowo po opadnięciu na dno całość zaczyna uwalniać żółty kolor, co według mnie potrafi zainteresować różne gatunki ryb.

Przy tej technice nie potrzebujemy dużo sprzętu.

Czasami, kiedy nie mam pod ręką gotowych produktów, zaglądam do szuflady z przyprawami kuchennymi. To daje pełne pole do popisu i otwiera czasem nowe możliwości modyfikacji zapachowo-kolorystycznych. Kurkuma, papryka słodka, papryka ostra czy nawet kardamon to bardzo dobre dodatki pozwalające zmienić robaki w jeszcze bardziej atrakcyjny wabik, który później umieścimy w Maggot Feeder! To już tylko zależy od waszej wyobraźni i zasobności szafki kuchennej.

Ulubiony widok wędkarza.

Podsumujmy!
Teraz wiosną często sięgam po tę feederową technikę wędkarską. Jak tylko woda zrobi się trochę cieplejsza, powracam do innych metod, a w szczególności do Method Feeder, ale wspomniana wiosna oraz jesień to u mnie pora na robale. Dlaczego? Robaki mają zdecydowanie większą zawartość wody, więc ryby mają możliwość zjedzenia ich większej ilości niż choćby pelletów, zanim się nasycą. Jest to szczególnie ważne, gdy woda jest jeszcze zimna. Przy łowieniu na pellety możemy siedzieć na zimnej wodzie, łowiąc cały dzień karpia lub dwa z możliwością przekarmienia ryb, natomiast przestawienie się na robaki pozwala dobrać się na również do takich gatunków jak karasie, leszcze czy płocie. Pellety o niskiej zawartości tłuszczu są zazwyczaj tylko brązowe, natomiast użycie robaków pozwala nam na zabawę z różnymi kolorami – czerwonymi, żółtymi, a nawet różnymi fluo - cała paleta barw.

Spróbujcie i nie zapominajcie o tej metodzie. Maggot Feeder może wam przynieść całkiem ciekawe wyniki!

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Komentarze
Sławomir Ryś
2018-07-11 06:27:41
Marcin jak zwykle ciekawy artykuł. Fajnie się czyta i wnosi wiedzę dla początkujących.
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ