Zaloguj

Wydanie 04/2018

Pogoń za tlenem
Pogoń za tlenem
Paweł Popowicz

Lato to czas, w którym chyba najchętniej wybieramy się nad wodę, by w końcu na nieco dłużej zasiąść z karpiówkami i zapolować na wąsate miśki. Wysokie temperatury jednak nie zawsze sprzyjają dobrym połowom. Nie tylko nam chwilami brakuje tlenu, podobnie sprawa ma się z karpiami.

Jeśli ktoś by mnie spytał, co odgrywa najważniejszą rolę w łowieniu karpi, bez wahania mogę odpowiedzieć, że chodzi o tlen. Nam ludziom bezsprzecznie tlen jest niezbędny do życia, gdyż bez niego nie moglibyśmy oddychać. Jeśli chodzi o ryby, sprawa ma się podobnie. Im mniej tlenu jest w wodzie, tym gorsze warunki do życia mają tam karpie. Różnica polega jedynie na tym, że w wodzie występuje tlen rozpuszczony. Nad jakimkolwiek zbiornikiem wodnym byśmy się nie znaleźli, zawsze najważniejszym czynnikiem potrzebnym karpiom do żerowania będzie tlen.

Wywłócznik produkuje spore ilości tlenu - warto o tym pamiętać.

Wpierw jednak musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, skąd bierze się tlen w środowisku wodnym? Pewnie wielu z was zgodzi się ze mną, że najwięcej tlenu przenika z atmosfery na skutek falowania, czy też mocnych opadów deszczu. Niewielu jednak zastanawia się pewnie, jak duży wpływ na natlenienie zbiorników ma roślinność wodna. To właśnie ona pod wpływem fotosyntezy produkuje duże ilości tlenu, ale o tym za chwilę. Zwłaszcza teraz latem jest on szczególnie pożądany, a to ze względu na podwyższoną temperaturę wody, która nie sprzyja przenikaniu tlenu do wody, zwłaszcza na większe głębokości. Dodatkowo metabolizm ryb w porze letniej jest przyspieszony, co sprawia, że właśnie teraz karpie będą tego tlenu potrzebować znacznie więcej niż w pozostałych porach roku.

Czasami ryby same nam pokazują na jakiej głębokości położyć zestawy.

Ciśnienie atmosferyczne
Być może znana jest wam sytuacja, kiedy to trafiacie na świetne żerowanie karpi, łowiąc jednego za drugim coraz to większe sztuki, aż w końcu brania tych dużych nagle ustają. Owszem, wchodzą w żerowisko ryby, jednak nie są to już takie okazy, jakie brały do tej pory. Po prostu biorą coraz to mniejsze sztuki. Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak się dzieje? Ciekaw jestem, ilu z was kojarzy taką sytuację ze zmianą ciśnienia atmosferycznego? Osobiście staram się na bieżąco kontrolować, za pomocą stacji meteo, zmiany ciśnienia atmosferycznego w miejscu, w którym aktualnie łowię. To właśnie nagłe zmiany ciśnienia mają bezpośredni wpływ na przemieszczanie się rozpuszczonego tlenu w poszczególnych warstwach wody. Im większe jest ciśnienie, tym bardziej w głąb wody przenika tlen. Niektórzy twierdzą, że przy wysokim ciśnieniu nie można złowić ryby na sporych głębokościach, gdyż ciśnienie słupa wody wtedy jest największe. Z mojego doświadczenia wynika, że dzieje się wręcz odwrotnie. Znacznie więcej razy udawało mi się złowić karpie na większych głębokościach wtedy, gdy ciśnienie atmosferyczne było bardziej wysokie aniżeli niskie. Mówiąc o głębokiej wodzie, mam na myśli głębokości od 5 do nawet 16 metrów. Wtedy właśnie wysokie ciśnienie umożliwia przenikanie tlenu w głąb wody. Oczywiście jest to ściśle związane z głębokością zbiornika, na którym będziemy łowić. W płytkich wodach, takich do 2 metrów, nie ma to większego znaczenia, gdyż woda jest tam natleniona mniej więcej w równym stopniu.

Idealne miejsce na letnią przyduchę.

Z odwrotną sytuacją spotkałem się, gdy przy niskim ciśnieniu, zwłaszcza latem, częściej udawało mi się łowić karpie na płytkich blatach, kiedy to spadek ciśnienia powodował przemieszczanie się tlenu w górne partie wody. Oczywiście są też wyjątki od takiego stanu rzeczy i nie należy traktować tego jako reguły. Co ciekawe swoją najlepszą zasiadkę na zaporówce przeżyłem właśnie przy drastycznym spadku ciśnienia, kiedy to łowiąc na głębokości 15 metrów, miałem systematyczne brania, a to za sprawą wiatru, który bijąc w mój brzeg natleniał wodę nawet na tak dużych głębokościach. Dlatego też przy takich gwałtownych zmianach pogody należy obserwować również wiatr, który za sprawą falowania transportuje tlen na samo dno zbiornika, doskonale natleniając wodę.

Warto mieć ze sobą przenośną stacje pogody, która pokazuje zmiany ciśnienia.

Wiatr
Tak oto doszliśmy do najważniejszego czynnika powodującego natlenienie wody, czyli wiatru. To właśnie dzięki niemu tlen jest transportowany z atmosfery w głąb zbiornika. Przy stale wiejącym wietrze, zwłaszcza z jednego kierunku, zaczynają tworzyć się podwodne prądy, które przemieszczają tlen nawet w przeciwne krańce zbiornika. Stąd też często najlepsze brania na głębokich żwirowniach miałem przede wszystkim w środku akwenu, gdzie podwodne prądy systematycznie mieszały wodę na całej głębokości, powodując jednolite jej natlenienie. Niemniej jednak obserwując pogodę, staram się zawsze patrzeć na kierunek wiatru i wybierać brzegi nawietrzne. Im mniej osłonięty jest zbiornik, na którym łowię, tym większy wpływ na brania ma wiatr. Zdarzyć się może bowiem, że największe karpie będą żerowały w jakimś konkretnym rejonie zbiornika, gdzie występuje największe stężenie tlenu w wodzie, natomiast w innych rejonach również złowimy ryby, jednak nieco mniejsze. Po prostu duże ryby potrzebują więcej tlenu.

Karp złowiony z 15 metrów po dwóch dniach mocnego wiatru.

Podwodna roślinność
Pamiętam doskonale pewną żwirownię nieopodal mojego miejsca zamieszkania, gdzie zaczynałem swoje pierwsze kroki jako początkujący karpiarz. Z biegiem czasu woda zaczęła zarastać i złowienie tam ładnego okazu nie było rzeczą łatwą. Za punkt honoru postawiłem sobie, że muszę tam złowić konkretny okaz. Zbiornik miał około 15 ha i od czasu, gdy jego dno pokryła podwodna roślinność, bardziej przypominał arboretum aniżeli zbiornik pożwirowy. Próbowałem tam jeździć na pojedyncze nocki, ale bez większych sukcesów. Koledzy, którzy wychowali się nad tą wodą, potwierdzali, że coraz trudniej tutaj o jakiegokolwiek karpia. Z rozmów z nimi wynikało, że ryby kompletnie przestały reagować na przygotowywane specjalnie dla nich stołówki i wcześniejsze nęcenie nie dawało pożądanych rezultatów. Od początku sezonu zacząłem jeździć nad tę wodę, by lepiej ją poznać. Postanowiłem, że będę łowił nieco inaczej. Nie starałem się zbyt dużo czasu poświęcać na wcześniejsze podnęcanie łowiska. Robiłem to maksymalnie raz lub dwa przed samą zasiadką i to bardzo małą ilością zanęty w postaci samych kulek proteinowych swojej produkcji. Po wytypowaniu kilku miejscówek podnęciłem tam dwa razy przed samą zasiadką. Postawiłem na miejsca, gdzie na dnie zalegała po zimie podwodna warstwa wywłócznika. Wybrałem rejon, w którym woda najszybciej się nagrzewała i gdzie widać było aktywność niewielkich ryb w wodzie. Zestawy zacząłem stawiać zaraz przy samych wodorostach lub - wieszając pojedynczego pop-upa - umieszczałem zestaw dosłownie parę centymetrów nad roślinami. Minęła jedna nocka, później druga, nic jednak się nie wydarzyło. Nie dawało mi to spokoju, gdyż stukadełkiem wyraźnie wyczuwałem żwirowe dno. Dało mi to do myślenia, że pomiędzy tymi wodorostami muszą jednak żerować jakieś ryby. Nie miałem ze sobą jeszcze wtedy materiałów pva, więc rozrobiłem trochę zanęty, która została mi z poprzedniego wypadu ze spławikówką. Cały zestaw wraz z ciężarkiem umieściłem w gałce z zanęty i wrzuciłem prosto w rośliny. Jeszcze tej samej nocy udało mi się złowić trzy ładne karpie. Za moją namową kolega, który łowił niedaleko mnie, również postawił zestaw w samych roślinach i złowił pięknego karpia królewskiego. Zagadka została rozwiązana, a ja odczuwałem nie byle jaką satysfakcję. Postanowiłem, że będę łowił w tej wodzie przynajmniej do końca wiosny.

Kiedy rośliny przestają wegetować, wszystko wraca do normy.

Ciekawostką był fakt, że gdy woda robiła się cieplejsza, ryby przestawały pobierać pokarm w porze nocnej. Jedyne brania, jakie mieliśmy z kolegą w nocy, to brania karasi i jazi. Karpie nadal brały nam ze środka podwodnego gąszczu, jednak tylko do południa. Brania następowały zaraz po wschodzie słońca, gdy promienie przenikały lustro wody, maksymalnie do godziny 11.00 przed południem. Z początku nie wiedziałem, czemu tak się dzieje. Teraz już wiem, że miało to związek z fotosyntezą roślin, które zaraz po wschodzie słońca zaczynały produkować spore ilości tlenu. Nocą brania całkowicie ustawały, aż do późnej jesieni. Kiedy roślinność podwodna przestawała wegetować, ryby na nowo zaczynały żerować w porze nocnej. Teraz, jadąc latem na karpie, staram się szukać miejsc obficie zarośniętych podwodną roślinnością i tam właśnie wrzucam swoje zestawy. Często przynosi to wspaniałe efekty.

Piękny łuskacz z zarośniętej wody, wziął jeszcze przed załamaniem ciśnienia.

Jeśli jesteśmy nad zbiornikami przepływowymi, jak duże stawy, czy też zaporówki, zwracajmy także uwagę na stare koryta rzek lub rowy przepływowe. Tam również występuje ruch wody. Zwłaszcza po deszczach, kiedy to rzeki zwiększają swój poziom, niosąc swoimi korytami nie tylko pożywienie, ale też świeżą, natlenioną wodę. Ryby doskonale to wyczuwają. Nieraz możemy zaobserwować na echosondzie, że gdy tylko zbliżamy się do starego koryta rzeki, nagle na ekranie ukazuje się spora ilość białorybu. Jeśli łowimy w bardzo głębokich akwenach, musimy również brać pod uwagę głębokość, na jakiej kładziemy swoje zestawy, gdyż nie na każdej warunki tlenowe dla ryb będą jednakowo dobre. Łowiąc w głębokim zbiorniku, bez względu na to, czy jest to zaporówka, czy też głęboka żwirownia, staram się kłaść każdy zestaw na różnych głębokościach. Często efekty przynosi tylko jedna wędka postawiona na konkretnej głębokości.

Sfalowana woda uderzając o skały dostarcza wgłąb zbiornika spore ilości tlenu.

Lato ma w sobie wiele uroku. Piękna pogoda ciągnie nas nad wodę, lecz jeśli chcemy ten czas spędzić na holach ładnych karpi, powinniśmy zwracać większą uwagę na rejony zbiornika, w których występuje największa ilość tlenu w wodzie. Zapewniam, że gdy tylko sumiennie przygotujemy się do naszej zasiadki i wybierzemy odpowiednie miejsce, nasze wyniki mogą nas zaskoczyć również upalnym latem.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ