Zaloguj

Wydanie 04/2018

Letnie poszukiwania
Letnie poszukiwania
Jakub Dłubak

Lato w pełni, a wraz z nim szczyt karpiowych zasiadek. Wielu uwielbia ten okres, choć część z braci wędkarskiej wyczekuje jesieni i spokoju nad wodą. Generalnie lubię obydwie pory roku, choć nie da się ukryć, że wizja ciepłych nocek, bez palników i grubych śpiworów dodatkowo motywuje mnie do wędkowania latem.

Jak przygotować się do takiej zasiadki, gdzie szukać ryb i jakie zestawy przywiązać? Mam nadzieję, że lektura tego tekstu ułatwi wam letnie karpiowanie.

Sprzęt
Grunt to dobre przygotowanie sprzętu. Latem jesteśmy w szczycie sezonu, przez co ryby chętnie i agresywnie pobierają pokarm. Co prawda nie są to jeszcze jesienne zapasy, jednak ryby w tym okresie

są dość aktywne. Wysokie temperatury otoczenia przyspieszają metabolizm i dzięki temu ilość pobieranego pokarmu jest większa niż wiosną czy późną jesienią. Podczas letnich eskapad stawiam na sprawdzone zestawy. O ile wiosną eksperymentuję z małymi hakami i przynętami, to teraz zazwyczaj stosuję większe rozmiary (nr 4 i 6, sporadycznie 2) oraz przynęty złożone z pokaźniejszych kulek. Jestem zwolennikiem bałwanków i łowię na nie praktycznie cały rok. Jedynie zmienia się rozmiar - od 2x12 po 3x20. Tak też jest latem. Standardem dla mnie stają się przynęty złożone z 2x20 czy 18 i 20 mm. Czasami na dużych wodach, gdzie rzadko przewożę zestawy lub wiem, że jest duża populacja drobnicy, przygotowuję zestaw „selektywny”. Mam tutaj na myśli hak w rozmiarze 1 lub 1XX i bałwanek 3x20 mm. W tym zestawie 1 kulka to pływak. Tego typu patent ma dużą zaletę podczas holu z dalekich dystansów (300m+). Mam większą pewność zacięcia i komfort holu. W ubiegłym roku taki zestaw pozwolił mi wyholować pięknego rybnickiego karpia, który pomimo licznych urwanych i pozostawionych w wodzie żyłek nie spiął się podczas walki. Oczywiście ryba może „spaść” zawsze, jednak tutaj ma dużo mniejsze szanse.

Wieczór po burzy, praktycznie zawsze niesie zmiany w żerowaniu.

Przynęty
W okresie letnim uważam, że ważna jest przede wszystkim ilość, choć oczywiście nie możemy pomijać kwestii jakości. Innymi słowy na „gips” nie łowię nigdy. Praktycznie zawsze bazą mojej zanęty jest duża ilość kukurydzy, konopie lub rzepik oraz kulki. Rzadko stosuję pellety, choć czasami zdarza mi się z nich korzystać. Najczęściej łowię na małych i średnich zaporówkach, gdzie jest duża populacja leszczy i płoci. W tej sytuacji są generalnie dwa wyjścia: sypać grubo lub odstawić ziarna całkowicie i skupić się na kulach. W 90% stawiam jednak na pierwszą opcję. Przygotowuję dużo kukurydzy i konopi, po czym kilka dni nęcę łowisko. Jak wspomniałem zazwyczaj łowię na mniejszych wodach (do 50 ha), więc generalnie ilość zanęty nie jest liczona w kwintalach, a w wiadrach. Jeżeli planuję zacząć zasiadkę w piątek, to zaczynam nęcić około tydzień wcześniej. Na początek leci 20 kg kukurydzy i 1 kg kulek, potem co dwa dni dorzucam kolejne wiadra. Zazwyczaj zmniejszam stopniowo ilość ziaren i zwiększam proteinę. Łącznie podczas tygodniowego przygotowywania miejscówki robię jakieś 4 nęcenia o łącznej ilości 50-60 kg ziaren i 5-8 kg kulek.

Zazwyczaj w ciepłych porach roku stosuję duże przynęty, jednak wyjątek potwierdza regułę.

Chorwacki karp. Podczas tej zasiadki brania mieliśmy tylko w nocy i wczesnym rankiem.

Miejscówka
W sumie to powinienem był zacząć od tego – od wyboru miejsca. W okresach gorących, czyli od połowy czerwca do połowy sierpnia, stawiam na płytkie części zbiornika. Ryba lubi się tam wygrzewać w czasie upalnych dni, zaś popołudniu, w nocy i nad ranem migruje po łowisku. W tego typu miejscach najczęściej brania miałem od 17.00 do 8.00-9.00 rano. Z reguły w ciągu dnia było spokojnie. Choć uważam, że nie jest to reguła. Łowiąc wielokrotnie na swojej wieloletniej miejscówce, brania miałem tylko tak, jak wspomniałem. Dla odmiany kolega łowiący 100 metrów dalej całkowicie odwrotnie. W nocy spał, zaś w dzień łowił. Najprawdopodobniej jest to kwestia różnych stad, które krążyły w naszym zbiorniku. Niewątpliwie istnieje terytorialność wśród ryb. Dla potwierdzenia tej tezy przywołam przykład Wygonina. W tym roku łowiłem na tym łowisku, gdzie - jak się dowiedzieliśmy od gospodarzy - rekord wody krąży pomiędzy 3 a 4 stanowiskiem. Innymi słowy tam jest jego miejsce, a w inne rejony się nie zapuszcza. Ewentualnie rzadko. Zastanówcie się chwilę nad swoimi wodami. Czy też nie miewacie tak, że pewne ryby powtarzają się w jakimś rejonie? W okresie trochę późniejszym, tj. od połowy sierpnia, przechodzę na stanowiska trochę głębsze, jednak nie jest to jeszcze głęboka woda. Specjalnie nie podaję tutaj wartości, ponieważ zarówno słowo „płytka”, jak i „głęboka”, jest pojęciem względnym. W jednym łowisku są to odpowiednio 1,5 m oraz 3,5 m, zaś dla innego 5 i 12 m. Tak więc zazwyczaj szukam miejsca gdzieś w połowie. Zauważyłem, że zazwyczaj w sierpniu karpie schodzą powoli z płytkiej wody i gromadzą się w „pośredniej” lub pływają pomiędzy płytką a głęboką. W dzień się wygrzewają, a w nocy schodzą w inne partie wody. Dlatego też stawiam na miejsca pośrednie, które dają mi szansę na wstrzelenie się w ich szlaki przepływu.

W lecie często szukamy nowych miejsc. Tutaj akurat łowisko w Słowenii, może następnym razem.

Obserwacja
Wędkowanie to sztuka obserwacji i uważam, że w zasadzie dotyczy to każdej dziedziny. Od spławika, przez spinning, po karpiowanie. Jeżeli przyjedziemy nad wodę, wybierzemy ładną dla oka miejscówkę i wrzucimy wiadro zanęty, to możemy zejść o kiju. Jeżeli mamy taką sposobność, to warto najpierw przyjechać kilka razy nad wodę, sprawdzić jej głębokość oraz poszukać oznak bytowania ryb (spławy, małże). Jeżeli już mamy wybrane miejsce i jest szansa na wcześniejsze nęcenie, to warto poświęcić kilka dni na przygotowanie zasiadki. Wówczas znacznie zwiększamy swoje szanse na sukces. Kolejna sprawa to obserwacja podczas zasiadki. Skoro już wysondowałem, zanęciłem i posłałem zestawy do wody, pozostaje czekać. Błąd! Wielu z nas ma takie podejście, jak opisałem, czyli swoje zrobiłem, teraz czas na nie. Niestety, drogie koleżanki i koledzy, wbrew powszechnej opinii wędkarstwo powinno być jednak dość aktywne. Mam tutaj na myśli np. wczesne wstawanie. Naprawdę to, co dzieje się na wodzie o świcie, jest zarazem piękne i pouczające. W tym okresie możemy zobaczyć, czy ryby kręcą się w naszym łowisku lub w ogóle w tej części zbiornika. Dla przykładu, jeżeli widzimy bąblowanie, to najprawdopodobniej jest przy dnie, znowu jeśli ryby się chlapią, to znaczy, że są pod powierzchnią lub w toni. Dzięki tym informacjom możemy dostosować sposób nęcenia i połowu (kulki tonące, pływaki, zig rig itd.).

Karpiarstwo postrzegane jest jako siedzenie i czekanie, jako „leniwa” odmiana wędkarstwa. Czas to zmienić i pokazać naszym kolegom, że my również solidnie pracujemy nad wodą. Napisałem to trochę pół żartem, pół serio, ale kończę zupełnie poważnie. Obecnie mamy piękną porę roku, długie dni, ciepłe noce. Trzeba to wykorzystać i próbować swoich sił nad wodą, szukać nowych miejsc czy metod. Czasami skończy się to porażką, jednak „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”, jak mawiał instruktor narciarstwa w „Wojnie domowej”.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ