Zaloguj

Wydanie 05/2018 - PREMIERA

Prolongata sezonu karpiowego
Prolongata sezonu karpiowego
Szymon Stasierski

Dawniejsze teorie o zimowym przestoju karpiowym stają się obecnie nieaktualne. Okazuje się, że nie trzeba chować wędek do szafy i zapomnieć na parę miesięcy o karpiowaniu. A zatem jak przedłużyć sobie sezon karpiowy?

Na początku mojej karpiowej przygody najwięcej smutku przysparzał mi kończący się sezon karpiowy. Zakochany w karpiowaniu po uszy z żalem czyściłem sprzęt i chowałem go na okres zimowy. Teorie o nieżerujących w zimnej wodzie karpiach były wówczas dla mnie bardzo realne. Na szczęście z roku na rok moje podejście zaczęło się zmieniać, co przekładało się na coraz dłuższy sezon. Teorię odstawiłem na bok, a w jej miejsce zarzucałem karpiówki aż do pierwszych lodów. W ten sposób do dziś wyciskam z sezonu karpiowego jak najwięcej się da.

Głębiny na jesień
Chłodzące się o wiele dłużej głębokie zbiorniki to najlepsze późnojesienne karpiowe łowiska. Szukam zatem polodowcowych jezior, glinianek lub wyrobisk pożwirowych. Głębokość tych zbiorników sięga zazwyczaj kilkunastu metrów. Jedne są pochodzenia naturalnego, drugie stworzone sztucznie. Mogą mieć nieco inne ukształtowanie dna, ale na ogół będą to tradycyjne wanny z dość stromymi spadami. Wspomniane zbiorniki łączy głębokość. Występująca w głębokich akwenach termoklina jest niewątpliwe zbawienna dla karpiarzy lubiących długie sezony. Najprościej mówiąc, termoklina to warstwa, w której następuje gwałtowna zmiana temperatury wody. Poniżej termokliny przez cały rok utrzymuje się stała temperatura wody, wynosząca 4 stopnie Celsujsza. Górna warstwa wody w porze letniej jest zawsze cieplejsza, natomiast zimą chłodniejsza. Termoklina w polskich zbiornikach występuje zazwyczaj na głębokości około 6-7 m, jednakże pod wpływem zmiany temperatury powietrza może się przesuwać. Ciepłolubne karpie w porze letniej częściej odwiedzają płytsze partie zbiornika, tym samym są

bardziej rozproszone w zbiorniku. O wiele łatwiej zlokalizować ryby późną jesienią.

Ochładzająca się woda przy powierzchni zniechęca karpie, które, czując nadchodzącą zimę, przemieszczają się w głębsze partie. Mówi się, że na głębokich zbiornikach wiatr nie wpływa bezpośrednio na ryby. Ryby nie przemieszczają się na nawietrzną stronę. Jesienią zachodzi nawet odwrotne zjawisko. Wiatr spycha zimną wodę w jeden koniec zbiornika, powodując przesunięcie się termokliny na stronę zawietrzną. Nam też nie jest zbyt przyjemnie, kiedy dmucha zimny i przenikliwy wiatr. Karpie późną jesienią zdecydowanie wybierają zawietrzne strony zbiornika. Jeśli mamy do czynienia z małymi kilkunastohektarowymi łowiskami, to przy użyciu pontonu z silnikiem dość szybko uporamy się z sondowaniem. Próbując swoich sił na ogromnych zbiornikach, radziłbym wyposażyć się w mapkę batymetryczną. Izobaty, czyli linie łączące punkty o tej samej głębokości, w wyraźny sposób pokazują ukształtowanie dna, dzięki czemu powinniśmy szybko wytypować zimowiska ryb.

Chwilowe ocieplenia na płytkich zbiornikach
Anomalie pogodowe w ostatnich latach doprowadzają do wyjątkowo łagodnych zim. Pory roku często nie przychodzą na czas, a w miesiącu styczniu można spodziewać się ponaddziesięciostopniowych ociepleń. Wielu z nas co rok oczekuje tego „pierwszego” karpia sezonu. Czy trzeba czekać aż do przedwiośnia? Poprzednia zima pokazała, że wcale nie musi tak być. Rekordowo wysokie temperatury w styczniu doprowadziły do podgrzania się wody w płytkich zbiornikach nawet do 8 stopni Celsjusza. Wyczułem, że karpie poczują bodziec pogodowy i ruszą na krótkie żerowanie. Skoro karpie zgromadzone są o tej porze roku w zimowiskach, w pierwszej kolejności obstawiłem obrzeża tych głęboczków. Podejrzewałem, że nie będzie karpiowego eldorado, aczkolwiek miałem smak chociaż na branie. Słońce oparło się o przeciwny brzeg i grzało przez cały dzień. Kombinując z delikatnymi przynętami, nagle usłyszałem chlupnięcie. Na początku pomyślałem, że pewnie mi się przesłyszało. Wpatrując się w niewzruszoną wiatrem taflę, ujrzałem spław pod przeciwległym brzegiem.

Za chwilę drugi, trzeci. Nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje. Pamiętam, że było to 6 stycznia, czyli w Święto Trzech Króli. Podobno karpie zimą są ospałe i flegmatyczne. Wystarczyło trochę promieni słonecznych i na płytkiej wodzie karpie natychmiastowo się pobudziły. Po kilku spławach wysyłałem w tym kierunku pierwszą łódkę z zestawem. W bardzo przejrzystej wodzie karpie najczęściej żerują zaraz po zachodzie słońca, kiedy zrobi się ciemniej. I tak było tym razem. Sygnalizator zagrał pierwszą melodię w sezonie, a po kilkunastominutowym holu gościłem zimowego karpia. Ku mojemu zdumieniu karp był okazały, a waga wskazała 18 kg. Być może był to kilkunastogodzinny wybryk żerujących karpi, ale na szczęście znalazłem się w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu.

Przekąski na zimne karpie
W ostatnim etapie sezonu, kiedy woda jest już bardzo zimna, karpie poszukują wartościowego, a zarazem lekkostrawnego pokarmu, by nie tracić energii na przyswojenie. Nie opychają się kukurydzą, a w naturalnym środowisku szukają przede wszystkim ochotki, która żyje w mulistym dnie, gdzie jest ograniczona obecność tlenu. Skoro potrafimy zazwyczaj zlokalizować, gdzie gromadzą się karpie na zimę, to wydaje mi się, że zbędne jest wcześniejsze nęcenie.

Zdecydowanie preferuję punktowe łowienie ograniczone praktycznie do siatki PVA lub ewentualnie jednej, dwóch kul pasty pelletowej. Dlaczego kule, a nie luźna frakcja? Na dużej głębokości opadająca luźno zanęta przemieści się w inny obszar niż leżący zestaw. Stosując kule, zanęty lub pasty, mamy większą pewność, że opadną bardzo blisko zestawu, a karpie nie będą rozpraszały się po większym obszarze. Dodając do zanęty gotowaną konopię, pobudzimy nie tylko karpie do żerowania, ale możliwe, że ściągniemy większe płocie, które zrobią trochę zamieszania. Dobrym sposobem, który często stosuję, jest podanie worka PVA wypełnionego płynnym pokarmem. Chwilę po opadnięciu na dno worek zacznie uwalniać zgromadzone wartościowe składniki odżywcze. Przypływający karp w tej mgle pokarmowej będzie szukał czegoś do zjedzenia i z pewnością natrafi na naszą przynętę na włosie. W zimnej wodzie sprawdzają mi się przede wszystkim ostre i pikantne zapachy. Bardzo często doprawiam PVA zalewą Robin Red. Ostre zapachy kulek tonących lub pelletów podwieszam czosnkowymi pływakami. Kulki o tej porze roku muszą bardzo dobrze pracować w wodzie. Lepiej przetestować wcześniej przy brzegu, w jakim czasie rozpuszcza się kulka.

Zadbaj o siebie!
Niełatwo jest karpiować późną jesienią. Zimne powietrze szybko ochładza nasze ciało, a my coraz częściej myślimy o przytulnym mieszkaniu. Ciągnie nas na ryby, ale musimy odpowiednio się przygotować. Chcąc cieszyć się jak najdłużej sezonem, najlepiej wyposażyć się w ciepły kombinezon i porządne obuwie. Późnojesienne karpiowanie to zazwyczaj szybkie, kilkugodzinne wypady. Obowiązkowo zabieram termos z herbatą i podgrzewacze do marznących dłoni. O wiele łatwiej jest, gdy nastawiam się na dłuższy pobyt. Biorę wówczas ze sobą namiot i piecyk. Jeżdżąc na szybkie wypady, lepiej nie rozsiadać się na fotelu, tylko cały czas się ruszać. Jedynym momentem, w którym robi się gorąco, jest dźwięk sygnalizatora, a trzymany lodowaty karp w rękach grzeje mnie od środka.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ