Zaloguj

Wydanie 05/2018 - PREMIERA

Jezioro Smolno - odkryj karpiowy raj
Jezioro Smolno - odkryj karpiowy raj
Przemysław Pająk

Każdy ma ulubione wody, łowiska, gdzie chętnie wraca, na których dobrze się czuje i z przyjemnością oddaje się swojej pasji. Dla jednych będą to stare glinianki lub wyrobiska pożwirowe, dla drugich prywatne stawy czy typowe łowiska komercyjne z dużą populacją karpia. Jeszcze inni uwielbiają rzeki. Nasza pasja i upodobania karpiarzy są zróżnicowane, a dzięki temu bardzo ciekawe.

Dla mnie osobiście najbardziej interesujące są zbiorniki mało znane, nieodkryte, położone w leśnych ostępach. Nieokreślona ilość i wielkość karpi zwiększa moje podekscytowanie i chęć odkrywania tego świata, a otaczająca przyroda sprawia, że mam większą ochotę, by integrować się z tym środowiskiem. Taką wodą bez wątpienia jest Jezioro Smolno położone na Pojezierzu Wałeckim.

Droga do raju
Mój karpiowy sezon trwa cały rok. Tak naprawdę nie można nazwać tego sezonem. Dla mnie karpiowanie to raczej styl życia i sfera prywatna jest mu podporządkowana. Miesiące, gdy nie mam jak łowić karpi z powodu lodu na zbiornikach, przeznaczam na rekonesanse, na wyjazdy nad zbiorniki, które w przyszłości będą celem moich karpiowych wypraw. Tak też było w roku 2017, gdy wspólnie z Robertem, kompanem moich zasiadek, wybraliśmy się na północ Polski, by odwiedzić kilka zbiorników. Jednym z nich było Jezioro Smolno położone w województwie zachodniopomorskim na Pojezierzu Wałeckim. Wizyta nie była początkowo planowana, ale wstępne informacje, jakie przeczytałem na jednym z profili społecznościowych, zainteresowały mnie tym zbiornikiem. Ciekawość wygrała i zjeżdżając z trasy naszego rekonesansu na Kaszubach, odwiedziliśmy to piękne, jak się potem okazało, dziewicze jezioro.

Aby trafić nad samą wodę, musimy, zjeżdżając z drogi asfaltowej, przejechać jeszcze kilka kilometrów drogą leśną, co osobiście bardzo mi się podobało, ponieważ tak położona woda, odcięta od świata zewnętrznego, musi być przyrodniczo bardzo bogata, cicha

i czysta. I tak też było! Po zostawieniu samochodu na małym parkingu i przejściu kilkunastu metrów brzegiem jeziora już wiedziałem, że moja zasiadka nad tą wodą to tylko kwestia czasu. Ale jak to z czasem bywa, zawsze go za mało i pierwszy termin wizyty na Smolnie zaplanowałem na sierpień 2018 roku.

Badamy podwodne tajemnice
Przygotowania do tej zasiadki trwały praktycznie od czasu naszego rekonesansu, ale miesiące szybko minęły i wspólnie z Robertem stawiliśmy się gotowi nad brzegiem tego urokliwego miejsca po raz drugi i… znów oczarował nas widok jeziora pośród lasu. Chęć łowienia była ogromna. Cel, jaki sobie postawiłem, był jednoznaczny – złowić karpia ze Smolna.

W tym artykule nie będę się rozpisywał na temat samej taktyki lub tego, gdzie dokładnie kłaść zestaw. Uważam, iż w takich miejscach każdy koneser karpiowej sztuki powinien sam odkrywać tajemnice, jakie kryje taki naturalny zbiornik polodowcowy, co sprawia ogromną frajdę i moim zdaniem jest kwintesencją karpiowania, ponieważ karpiowanie to nie tylko hole dużych ryb. Moja dygresja nie jest bezcelowa. A dlaczego? Uważam, iż rozpisywanie się i pokazywanie z dokładnością do centymetrów czy rozrysowywanie mapek, gdzie w danej wodzie kłaść swoje zestawy, pozbawia czytelników przyjemności, jakiej doświadczyliby, odkrywając to sami. Zazwyczaj unikam takich poradników i opisów dokładnych miejsc położenia zestawu w danej wodzie. Jeśli jadę nad dziki zbiornik, badam go sam. Lubię odkrywać tajemnice podwodnego świata i dostosować to, co zobaczę nad wodą, do taktyki, jaką zastosuję. Oczywiście każda informacja zawarta w sieci, która pomoże nam wstępnie przygotować się do zasiadki, jest pomocna.

Jezioro Smolno z racji swego geograficznego położenia jest miejscem o bogatej historii, kryje w sobie wiele tajemnic, zarówno tych wędkarskich, jak i historycznych. Ciekawostką jest, iż na tych terenach występują umocnienia i liczne żelazobetonowe schrony, będące pozostałością po II wojnie światowej. To umocnienia Wału Pomorskiego. Wybudowali je Niemcy w latach 1934-35. Wał Pomorski stanowił jeden z elementów wschodniego systemu umocnień niemieckich przełamywanych przez l Armię Wojska Polskiego w operacji berlińskiej. Zaraz przy wjeździe na mały parking nad jeziorem znajduje się pierwszy z takich schronów. Tuż obok jest kolejny. Dla pasjonatów historii to prawdziwa gratka.

Kolejną tajemnicą jeziora Smolno jest jego rybostan. Wyobraźnię karpiarzy rozbudza fakt, że nigdzie nie sklasyfikowano rozmiaru i ilości występujących tam karpi. W jeziorze były poławiane karpie powyżej 20 kg. Pływają tam waleczne pełnołuskie cyprinusy o bardzo ciemnym, pięknym zabarwieniu. Z informacji, jakie otrzymałem od obecnego gospodarza zbiornika, wiem, że woda ta kiedyś należała do PZW, czego dowodem są liczne, mniejsze i większe, pozatapiane resztki pomostów, które są również doskonałym miejscem bytowania karpi. Akwen otoczony jest zwartym kompleksem leśnym, położonym z dala od zabudowań. To gwarantuje zupełną ciszę. Jeśli chodzi o linię brzegową, jest ona dość urozmaicona. Zbiornik można podzielić na część płytszą, zwaną „bagienkami” i część głębszą – dochodzącą do około 11 metrów. Na dnie akwenu nie znaleźliśmy łąk podwodnych. Samo dno do głębokości około 3 metrów jest dość twarde, natomiast powyżej tej głębokości zaczynają się pokłady miękkiego mułu, z wyjątkiem płytszej strefy tzw. bagienek. Tam praktycznie cała zatoka charakteryzuje się mocno mulistym, miękkim dnem. Są obszary z dużą ilością nieprzegniłych jeszcze resztek trzcin i grążeli, a także pływające wysepki trzcinowe, doskonałe na położenie zestawu. Płytsze miejsca porastają grążele, a wśród trzcin znajdziemy małe zatoczki, gdzie karpie doskonale się czują. Strona głębsza zbiornika ma sporo twardych miejsc przy brzegu. Widać to było przy badaniu stukadełkiem. Są to miejsca często odwiedzane przez ryby. W płytszych miejscach, z powodu czystej wody, można je zaobserwować w postaci jasnych plam pod powierzchnią.

Zachodnia strona akwenu z wysoką skarpą i porastającym brzeg lasem to już dosłownie matecznik karpi. Sporo powalonych drzew w wodzie daje im bezpieczne schronienie, ponieważ pod wodą pełno jest gałęzi, kołków i pniaków. Jest to miejsce, z uwagi na zaczepy, trudne technicznie i trzeba się na połów w takich warunkach odpowiednio przygotować, aby niepotrzebnie nie zrywać ryb, ale wręcz wymarzone, by postawić tam zestawy. Cały akwen to 17 hektarów lustra wody z pięcioma stanowiskami na pomostach. Ponieważ nie można dojechać samochodem, na trzy platformy dostaniemy się jedynie łodzią, w czym pomoże nam gospodarz łowiska. Pięć stanowisk gwarantuje komfortowe łowienie, bo sprawia, że nie ma tłoku nad wodą. To wielki atut jeziora. Wybierając cele karpiowych wędrówek, zwracam na to szczególną uwagę. Na moich zasiadkach lubię odosobnienie, ciszę i spokój. Jezioro Smolno to gwarantuje. Aby ograniczać ilość transportowanego sprzętu, trzy platformy posiadają już rozłożone, duże wojskowe namioty. Początkowo byłem do tego sceptycznie nastawiony, ponieważ uwielbiam swój namiot karpiowy, ale kilka dni spędzonych nad tą wodą przekonały mnie, że to naprawdę fajny, można powiedzieć innowacyjny pomysł, z którym się nie spotkałem nigdzie na żadnym łowisku.

Doceniłem to tym bardziej, gdy w trakcie pakowania sprzętu zaczął padać intensywny deszcz, co jak wiadomo nie jest przyjemne podczas zwijania karpiowego biwaku. Nie musiałem wtedy martwić się o namiot. Oczywiście na dwóch stanowiskach położonych najbliżej parkingu rozłożymy się we własnym namiocie. Położenie jeziora pośród lasu, mała ilość stanowisk, brak bliskości zabudowań i dróg, nieskażona przyroda, odgłosy dzikiej, leśnej zwierzyny, cisza i brak świateł dookoła to cechy wymarzonego miejsca.


Nasz cel - kawałek raju odkryty
Pierwszego dnia mojego łowienia było oczekiwanie. Nie miałem pojęcia, co może znaleźć się na końcu zestawu i czy zanotujemy wspólnie z Robertem jakiś odjazd. Czas błogo płynął, a my, delektując się bliskością przyrody i ciszą, byliśmy w pełni zadowoleni z samego pobytu. W pierwszą noc Smolno uchyliło nam rąbka swoich tajemnic. Na macie wylądował pięknie ubarwiony mój pierwszy karp. Radość ogromna i nadzieja na kolejne ciekawe wydarzenia. Dwa z naszych zestawów powędrowały w zatopione drzewa. To było miejsce bardzo dobrze rokujące, ale przez pierwsze trzy doby cwane, „dzikie” karpie ze Smolna nie chciały z nami zbytnio współpracować. Co chwilę w obszarze powalonych drzew podziwialiśmy piękne spławy karpi i to musiało nam wystarczyć. Smolno pokazało, że nie jest łatwą wodą, a karpie nie dały się nabrać na nasze karpiowe sztuczki. Do czasu.

W kolejną noc dźwięk sygnalizatora szybko zerwał nas na równe nogi i już po chwili płynęliśmy pontonem w kierunku zatopionych drzew. Po krótkiej walce ryba zaplątała się w jedną z gałęzi głęboko zatopionych i nie było szans na jej wyciągniecie. Karp po chwili się spiął i nie poznaliśmy nigdy złowionej ryby. Emocjonujący hol zakończył się porażką, ale podniósł nasze morale i jeszcze bardziej zgrani i gotowi byliśmy do kolejnej walki w podwodnym lesie. Sytuacja powtórzyła się jeszcze tej samej nocy. U Roberta kolejny odjazd, szybka akcja i tym razem udało się odplątać karpia z gałęzi, a po dłuższej walce ryba znalazła się w naszym podbieraku! Poranne ważenie pokazało ponad 16 kg, ale nie to było najważniejsze. Radość sprawiło to, że udało się przechytrzyć tę niezwykle waleczną rybę i wyjąć ją z naprawdę bardzo trudnego technicznie miejsca.

Kolejne dni spędzone nad tą bajeczną wodą pozwoliły napawać się urokiem jeziora i odkryć kilka jego kolejnych tajemnic. Ciekawe miejscówki, jakie udało mi się tam znaleźć, dały na moich zestawach jeszcze cztery karpie. Powoli zaczęliśmy rozpracowywać wodę, jednak jedna zasiadka to za mało, aby dobrze poznać Smolno. Nieodkryta jeszcze do końca woda, otaczająca przyroda, cisza i trochę mroczny klimat panujący nad tym zbiornikiem, a także pływające w nim karpie, szczególnie te pełnołuskie, jakich nie udało nam się tym razem złowić, sprawiają, że na pewno tu jeszcze wrócimy!

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Komentarze
Robert Rakowicz
2018-09-21 02:39:12
Ależ to była przygoda!!! Ależ ten karp był piękny!!! Graty Przemo...super artykuł!!!
Przemek Pająk
2018-09-21 03:38:15
Przygoda była ! Następna zapowiada się ròwnie ciekawie :)
Przemek Wamberski
2018-10-11 05:18:54
Piękna woda i super przygoda -ryby dzikie, cwana, i ślicznie Pozdrawiam
Jacek Opłatkowski
2018-11-12 01:21:31
Super woda fajne rybki
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ