Zaloguj

Wydanie 05/2018 - PREMIERA

Jesienna aklimatyzacja
Jesienna aklimatyzacja
Łukasz Lechowski

Lato to okres beztroski. Wiele osób właśnie wtedy spędza najwięcej czasu nad wodą, czemu sprzyja zazwyczaj ładna pogoda. Dla mnie jednak najciekawszym okresem do łowienia karpi jest jesień i właśnie o karpiowaniu w tej porze roku opowiem.

Latem jest ładna pogoda, wysokie temperatury, czyli idealne warunki do wypoczynku. Tylko czy są one także dobre do łowienia karpi? Latem temperatura wody osiąga swoje roczne maksimum, często brakuje w niej tlenu, co niestety nie sprzyja żerowaniu ryb. W ciągu dnia możemy zauważyć pod samą taflą wody wygrzewające się karpie czy amury. Wiele ryb przebywa także w toni, a jedynym sposobem

na ich przechytrzenie jest użycie zig-riga. Dla mnie najciekawszym okresem do łowienia karpi jest jesień.

Zróżnicowana głębokość - idealne miejsce na jesienną zasiadkę.

Złota polska jesień
Od kilku lat wrzesień to tak naprawdę okres, który temperaturą i ilością słońca bardziej przypomina nam lato niż jesień. Różni się on jednak od lata tym, że nad wodą zaczyna panować spokój i cisza. Dzieci poszły już do szkoły, plaże opustoszały i jedynymi dźwiękami dobiegającymi do naszego namiotu są odgłosy ptaków i innych dzikich mieszkańców jeziora. Krótko mówiąc - uwielbiam ten czas! Wreszcie nie muszę wypatrywać nadpływających w okolice mojego markera rowerków, żaglówek czy skuterów. Jestem tylko ja i to, co najbardziej kocham – karpie, które jesienią osiągają maksimum swojej wagi i dlatego mamy szanse na złowienie naprawdę grubej ryby. Kolejna zaleta tej pory roku to mniejsza ilość wędkarzy, a co za tym idzie mniej pokarmu dostaje się do wody. Z naturalnym pożywieniem jest podobnie. Im zimniejsza woda, tym jest go mniej, a karpie, szczególnie te największe, żerują aż do momentu, gdy woda zostanie skuta lodem. Dzieje się tak dlatego, że muszą one zebrać jak najwięcej energii, by przetrwać zimę. Dlatego będę namawiał wszystkich tych, którzy po lecie chowają kije i zaprzestają łowienia, wybierzcie się na kilka zasiadek i poczujcie ten klimat! Gwarantuję, że pokochacie tę porę roku i będziecie spędzali każdą wolną chwilę nad wodą. Nie muszą to być tygodniowe zasiadki, bo dobrze przygotowana miejscówka sprawi, że nawet jednodniowy wyjazd zaowocuje braniem wymarzonej ryby.

Wstępne nęcenie rozpoczynam od gotowanych ziaren.

Gdzie one są?
Wiem, że jeśli chodzi o wybór zbiornika, to każdy łowi tam, gdzie lubi. Jeśli jednak miałbym doradzić, to osobiście skreślam płytkie i małe wody. Nie mówię tu o łowiskach komercyjnych, bo tam populacja ryb zazwyczaj jest bardzo duża i zawsze jest szansa na przechytrzenie jakiegoś karpia. Skupię się w tym artykule na czymś bardziej wymagającym, czyli wodach PZW. Wracając do małych zbiorników, to największym ich minusem jest to, co wiosną jest największym plusem. Tak samo jak szybko woda się w nich nagrzewa, tak samo się też wychładza. Pierwsze nocne przymrozki potrafią błyskawicznie schłodzić wodę do tego stopnia, że ryby przestają żerować i choćbyśmy nie wiem co zrobili, to i tak nie namówimy ich do spróbowania naszych smakołyków. Pamiętam, jak nęciłem codziennie wieczorem jedną małą, hektarową wodę. Prognozy pogody mówiły, że lato przeciągnie się do końca września. Po tygodniu siadłem na pierwszą zasiadkę i już pierwszego dnia złowiłem dwa karpie. Niestety w kolejnych dniach pogoda pogorszyła się. W nocy pojawiły się przymrozki, woda bardzo szybko się wychłodziła, a ja nie doczekałem się już brania. Inaczej ma się sytuacja w dużych zbiornikach i - co najważniejsze - o zróżnicowanej głębokości. To właśnie w nich łowimy z powodzeniem nawet w listopadzie. No chyba, że zima szybciej zawita, to wtedy możemy zakończyć wcześniej nasz sezon i wybrać się na narty.

Jeśli kulki to najwyższej jakości, bogate w duże ilości białka, aminokwasów i minerałów.


Miejscówka
Kiedy uda nam się wybrać już zbiornik, na którym będziemy chcieli spędzić naszą karpiową jesień, przychodzi pora na to, by zdecydować się, który rejon będziemy obławiać. Musimy założyć, że miejsca, które były skuteczne wiosną, teraz nie będą już takie dobre. Ja wybieram zawsze głębszy obszar zbiornika. Mam wtedy gwarancję, że będę mógł w takim miejscu łowić naprawdę długo, aż do zakończenia sezonu. Głównym czynnikiem, który wpływa na mój wybór głębszych miejsc, jest to, że woda z początkiem jesieni jest tam zimniejsza w porównaniu z tą w płytszych rejonach. Ale bardzo dobrze wiem, że wcześniej czy później to właśnie tam będzie ona najcieplejsza. Dzieje się tak, ponieważ jesienią w pierwszej kolejności ochładzają się górne partie wody, dlatego też ryby kierują się na głębszą wodę, gdzie po zakończeniu sezonu karpiowego zimują. Idealne miejsca, które najczęściej wybieram, to te o zróżnicowanej głębokości. Wtedy możemy podczas ciepłych jesiennych dni łowić w płytszych partiach, a później zejść z naszymi zestawami na głębszą wodę.

Orzech tygrysi także daje efekty podczas długofalowego nęcenia.

Odpowiednie przygotowanie i regularność
Jeśli uda nam się znaleźć miejsce, gdzie przebywają karpie, należy przejść do kolejnego etapu. Mam tu na myśli przyzwyczajenie ryb do tego, co dobre. Nęcenie rozpoczynam już z końcem lata. Najważniejsza jest regularność! Mogę to porównać do sytuacji na siłowni czy podczas treningów biegowych. Z każdym kolejnym treningiem możemy podnieść coraz większy ciężar lub przebiec coraz dłuższy dystans. Na rozgrzewkę zaczynam od bogatego sypania gotowanymi ziarnami. Robię tak, by ściągnąć jak największą ilość białej ryby w okolice mojego łowiska. Po pewnym czasie zaczynam wzbogacać moją zanętę o kulki proteinowe, by ostatecznie nęcić tylko nimi. Kulki nie mogą być kiepskiej jakości. Mam tutaj na myśli ich skład. Jesienią nie liczy się ilość, lecz jakość. Moimi killerami są kulki bogate w mączki rybne, a ulubione smaki to #KRYL i #extraSQUID. Zawierają one m.in. mączki rybne LT94, mączkę z kryla, kałamarnicy czy krewetek. Mają one wysoką zawartość białka oraz są doskonałym źródłem aminokwasów i minerałów. Mączki wytwarzane są na zimno, co pozwala zachować wszystkie składniki odżywcze. Wiem, że wielu z was nie ma czasu jeździć i regularnie nęcić, ale bez tego możecie sobie od razu odpuścić duże zbiorniki, no chyba, że chcecie tylko posiedzieć nad wodą. Długotrwałe nęcenie będzie procentowało. Ryby przyzwyczają się do miejsca, w którym mogły znaleźć pożywienie i będą tam na pewno wracały, nawet kiedy temperatura wody spadnie poniżej 10 stopni. Wracając jeszcze do kulek, powinny one dobrze pracować w zimnej wodzie i oddawać wszystko, co najlepsze. Wielu producentów pracę rozumie poprzez rozpadanie się kulki, ja natomiast uważam, że kulka musi zachować swoją twardość przez co najmniej dwanaście godzin, oddając przy tym zawarte w niej aromaty, a co za tym idzie wabić karpie.

Końcówka sezonu to nęcenie punktowe.

Warto dodatkowo podsuszyć kulki, by mogły dłużej poleżeć w wodzie.

Późna jesień, ale jeszcze nie zima
Późna jesień to ostatnia chwila na spotkanie z karpiem. Tutaj przestrzegę wszystkich przed tym, aby w pierwszej kolejności zadbać o siebie. Wiem, że są dostępne piecyki i różne podgrzewacze, ale zanim z nich skorzystacie, pamiętajcie o waszym bezpieczeństwie. Ja używam piecyka marki Coleman. Pomimo zastosowania w nim maty katalitycznej, która sprawia, że jest on bezpieczny, służy on do podgrzania temperatury w namiocie, a nie ciągłego grzania. Nie usypiajcie przy włączonych piecykach, bo niestety znam przypadki, które skończyły się tragicznie. Obecnie na rynku mamy dostępne ubrania termo, polary i inne materiały, które pozwolą nam komfortowo wędkować nawet w niskich temperaturach. Kolejna sprawa to namiot z narzutą i ciepły śpiwór. Tak zaopatrzeni możemy śmiało wędkować aż do późnej jesieni.

Powrót do domu.

Gotowy na wszystko.

Wracając do karpiowania, przyjęło się, że graniczna temperatura wody, w której karpie żerują, wynosi powyżej dziesięciu stopni. Od razu mogę temu zaprzeczyć, ponieważ z powodzeniem łowiłem w wodzie o temperaturze poniżej pięciu stopni Celsjusza. Brania wtedy są bardzo delikatne, nęcenie ograniczam do kilku pokruszonych kulek, a wielkość haczyków nie przekracza numeru 6. Każda złowiona ryba w tak surowym klimacie, kiedy roślinność zniknęła w oczekiwaniu na wiosnę, sprawia, że chwile te zostają w pamięci na długo, bez względu na wielkość złowionej ryby.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ