Zaloguj

Wydanie 06/2018

Blanked again
Blanked again
Dawid Starzyk

Pisanie o porażkach jest niezbyt modne. Kiedy piszemy artykuł, przedstawiamy sposoby, które pozwoliły pokonać wspaniałe ryby. Od dłuższego czasu nie miałem okazji nic napisać i tym razem będzie o tym, co często nas spotyka nad wodą, czyli kiepskie efekty zasiadek.

Mój sezon, choć przebiegał naprawdę nieźle i podbudował moje ego i poczucie, że bardzo dobrze ogarniam to, co dzieje się w wodzie, zachował równowagę i dał mi pięknego prztyczka w nos na sam koniec… Chociaż uważam, że wiosna i początek lata to najlepszy czas na łowienie karpi, to największe oczekiwania mam wobec jesieni. Nie ma nic piękniejszego niż jesienny

kaban z przyklejonym liściem, upasiony przez sezon, w szczytowej formie. Jesień to czas, kiedy wody nie są tak oblegane a portale społecznościowe nie są zapełnione zdjęciami połowów.

Spełnienie marzeń pokładanych w zasiadce...

Pisząc ten tekst, nie zakończyłem jeszcze sezonu, więc myślę, że niejedna przygoda jeszcze przede mną. Ciepła jesień w tym roku przedłuża sezon, jednak moje jesienne łowy w tym roku to kompletna porażka. Znacie to uczucie, kiedy pełni euforii szykujecie się dwa tygodnie do wyjazdu, macie zaplanowany każdy szczegół, a wasz powrót o blanku można tylko podsumować jednym słowem: dlaczego?

Niewielkie przynęty zawsze zwiększają nasze szanse na branie.

Dlaczego? Czasami wydaje nam się, że zrobiliśmy wszystko, aby złowić rybę, a mimo to nasze sygnalizatory milczały. Ba, nawet widzieliśmy spławy w naszych miejscówkach, a mimo wszystko żadna ryba nie chciała sięgnąć po nasze smakołyki. Oczywiście, zazwyczaj nasze tłumaczenie jest proste: ryba nie bierze, ciśnienie złe, za zimna woda itd. Czy na pewno? Zgodzę się z twierdzeniem, że ryby nie odwiedzają naszej miejscówki, bo znajdują się nie w tym rejonie zbiornika lub na złej głębokości. Nie ma innych usprawiedliwień, wszystko inne to efekt naszych błędów. Zanim o nich wspomnę, zacznę od tego, dlaczego je popełniamy. Kiedyś pisałem o rutynie. Zbytnio wierzymy w nasze sprawdzone, skuteczne techniki, przynęty czy zestawy. Super przypony, które wzorowo zapinają. Taktyka i nawet woda, którą wydaje nam się, że nie ma dla nas tajemnic.

Szary poranek i szare myśli, po nocy bez pik...

I co? Nagle wszystkie nasze teorie i doświadczenia sypią się jak domek z kart.
Blank
Blank
Blank

Co jest nie tak?
Nie tylko ja, ale wiele osób pisało to samo. Obserwacja wody, szukanie miejscówek, dostosowanie taktyki. Właśnie tu dochodzimy do sedna sprawy. Nawet przy najlepszej obserwacji nie zawsze jesteśmy w stanie dostosować taktyki łowienia do danej sytuacji. Nie jesteśmy nieomylni. Czasem obstawimy złe miejsca, czasem nasypiemy za dużo lub za mało i nasze łowisko wyczyści drobnica. Czasem postawimy na przynęty, które się w danym momencie nie sprawdzą. Chciałbym zwrócić uwagę również na pewien fenomen. Być może to śmieszna teoria, jednak na tyle intrygująca, że zwróciła moją uwagę. Dlaczego na łowiskach komercyjnych w weekend, gdzie zazwyczaj jest pełna obsada stanowisk, efekty są gorsze niż od poniedziałku do czwartku, gdy wędkarzy jest dużo mniej? Czy ryba potrafi się dostosować do presji nad wodą? Weekendowe obfite sypanie, po którym ryby mogą żerować jeszcze 3 dni, być może wyznacza zachowanie ryb, dając lepsze lub gorsze efekty? Jak wytłumaczyć ten fenomen? Idealną przynętą czy może trafną oceną sytuacji?

Jesień to czas wielkich kabanów - niestety nie zawsze i nie dla wszystkich. Jednak widoki rekompensują gorycz porażki.

Zaczynając każda zasiadkę, kierujemy się w jakimś stopniu intuicją. Co zrobić, aby wypracować branie? Czasami jednak nasza intuicja zawodzi, podejmujemy złe decyzje i tylko w tym możemy doszukiwać się przyczyn naszej porażki. Czy jesteśmy w stanie podjąć tylko dobre decyzje?

Poczciwa kukurydza często potrafi uratować sytuację na bezrybnej zasiadce.

Nawet próba łowienia w trudno dostępnych miejscach nie gwarantuje sukcesu.

Nie!
Pewnie nigdy do końca nie zrozumiemy, czym kierują się karpie, ale im większe jest nasze doświadczenie, tym mniej błędów. Jednak nie unikniemy ich do końca. Czy jest to złe? Moim zdaniem nigdy nie docenilibyśmy sukcesu, gdyby nie porażki, które zdarzają się w naszym życiu. Jeśli uda nam się wyciągnąć wnioski z porażek i przekuć je w sukces, to nasza satysfakcja będzie podwójna.

Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ