Zaloguj

Wydanie 1/2019

Nawrócony na rzut
Nawrócony na rzut
Jakub Dłubak

W okręgu katowickim przez wiele lat obowiązywał zakaz wywózki, w związku z czym trzeba było łowić z rzutu. Czasem udawało się posłać zestawy dalej, a czasem bliżej. W każdym razie dało się coś złowić.

Po kilku latach zakaz został zniesiony, a zbiegło się to z popularyzacją nowych modeli. Jak wielu znajomych, zachłysnąłem się wywózką, zarówno tą pontonem, jak i tą przy pomocy elektroniki. Jakieś 3-4 lata później miałem okazję startować w dużych zawodach rozgrywanych metodą rzutową. Pojechałem przekonany, że dobrze rzucam i dam sobie radę. No cóż, najdelikatniej nazwę to zderzeniem z górą lodową. Od tego czasu postanowiłem każdego roku co najmniej kilka wypadów poświęcić rzutowi. Wbrew pozorom przygotowanie się do takiej zasiadki nie wymaga dużej ilości sprzętu. Do wyboru mamy materiały rozpuszczalne – PVA, proce czy spod rody. Jasne, ktoś może powiedzieć, że spod rod plus młynek to duży wydatek i dodatkowy grat w bagażniku. Uważam jednak, że to nic w zderzeniu z pontonem, silnikiem i akumulatorem. Jednak, żeby było jasne, nie jestem „hejterem” wywózki. Wprost przeciwnie: bardzo ją lubię, ale teraz dostrzegłem również uroki rzutu.

Mieszanka małych i zmielonych kulek przygotowana pod PVA.
 Materiały rozpuszczalne – PVA
Jest to opcja najbardziej kompaktowa. Tutaj wystarczy nam pudełko z woreczkami czy siatkami i już można ruszać nad wodę. Grunt to przechowywać je w suchym i szczelnym pojemniku, do którego nie dostanie się deszcz czy poranna rosa. Muszę przyznać, że długo nie wierzyłem w skuteczność woreczków, do czasu, gdy podczas wspólnych zasiadek (notabene wywózkowych) mój partner stosując PV-ki miał lepsze wyniki ode mnie. Najczęściej używam woreczków, które przeszywam igłą do kulek i przeciągam przez środek przypon. Montaż jest prosty, a daje dużą pewność, że woreczek nie spadnie. Przypon zakładam na krętlik do szybkiej wymiany. Tak przywieszonym zestawem mogę spokojnie zarzucić na 70-90 metrów. Osoby z doświadczeniem poślą go jeszcze dalej. 
Kobra
Kolejny klasyczny patent do nęcenia łowiska to rura zanętowa. Przeciwnicy mogą zarzucać jej brak celności i duży rozrzut, zwłaszcza podczas wiatru. To prawda, podczas nęcenia rurą trzeba wziąć poprawkę na wiatr, i to dosłownie. Jednak po kilku czy kilkudziesięciu machnięciach można nabrać wprawy. W każdym razie kobra naprawdę działa. Kilka lat temu sędziowałem zawody podczas, których 99% ekip ostro „spombowało”, a jedna drużyna nęciła tylko kobrą. Po pierwszej nocy, a właściwie poranku, jedyni mieli komplet ryb, i  to „dwudziestek”.
Rakieta / Spomb
Obecnie najpopularniejszy sposób nęcenia podczas łowienia z rzutu. Część osób twierdzi, że nie jest wtedy potrzebny specjalny kij i młynek, a ja osobiście uważam, że lepiej jest zainwestować w ten sprzęt. Po pierwsze ma lepsze właściwości rzutowe, a po drugie - wytrzymałość. Dla porównania w minionym sezonie podczas jednej zasiadki stosowałem normalny kołowrotek i żyłka była zniszczona i do wymiany. Później kupiłem kołowrotek w wersji „spod” i od tego czasu nie ma problemu ze skręcaniem linki. Kolejna sprawa to strzałówka. Tutaj trzeba postawić na mocny materiał. Osobiście stosuję żyłkę koniczną 0,30-0,55 mm i linkę główną 0,28-0,30 mm. Dzięki takim zestawom spokojnie mogę nęcić na 100-130 metrach przy użyciu średniego spomba. Jak dla mnie jest to optymalny ciężar, zwłaszcza pod wędzisko, które stosuję.

Podczas łowienia z rzutu bardzo ważne jest wypracowanie celności.
PVA, kobra czy rakieta? Można tak wymieniać dalej. Dodajmy jeszcze procę ręczną i stacjonarną czy armatkę pneumatyczną. Osobiście dwóch ostatnich nigdy nie miałem w rękach. W każdym razie metod jest wiele i można spokojnie zanęcić wybrane przez nas stanowisko. Jednak wcześniej należy je przyzwoicie wygruntować. Ponownie mamy tutaj kilka opcji.
Marker – wersja classic
Marker, czyli specjalny spławik, który montujemy na końcu żyłki, a poprzedzamy go ciężarkiem. Grunt to nie pomylić kolejności, bo z „gruntowania” będą nici. Jest to opcja żmudna, ale dokładna. Łatwo w ten sposób sprawdzić głębokość i co zalega na dnie. Tutaj osobiście wyżej stawiam wersję „old school” od echosond, ponieważ uważam, że ciężarek jest lepszy do zbadania dna. Owszem sonda poda nam, że znajduje się tam trawa czy muł, jednak to ciężarek wpadnie w nie i będziemy wiedzieć, jak gęsto czy głęboko jest zatopiony - identycznie jak stukadełko podczas sondowania z pontonu.

Sondowanie w wersji "Old School".
Echosonda bezprzewodowa
Teraz mała zmiana ról i kilka pochwał dla echosond bezprzewodowych. Małe, poręczne i szybkie w użyciu. Zgadza się, ale jednak jak dla mnie (przynajmniej na razie) mają mały zasięg, tj. do 100 metrów. W minionym sezonie miałem okazję kilka razy używać Deepera. Muszę przyznać, że urządzenie jest naprawdę przydatne i posiada kilka pożytecznych funkcji i zalet. Niewątpliwie są to: mapowanie czy jak już wspomniałem kompaktowość i łatwość użycia. 

Tym razem badam dno przy pomocy elektroniki.
Wędkowanie z rzutu to fajna i szybka alternatywa dla stylu oblężniczego (stosując nazewnictwo himalaistów). Sprzęt do nęcenia, jak już wspomniałem, jest dużo lżejszy od pontonów czy silników, a takie łowienie potrafi dać dużo satysfakcji. W minionym sezonie raz startowałem w zawodach rzutowych na łowisku Wygonin i wspólnie z drużyną wywalczyłem 2. miejsce. Specjalnie podałem, jakie to łowisko, bo Wygonin jest głębokim jeziorem naturalnym. Na początku, kiedy rozmawiałem ze znajomymi, to powątpiewali w sens organizacji zawodów rzutowych na tej wodzie. Jednak udało się, choć była to – co prawda - kameralna impreza.

Wygoniński lustrzeń, którego wypracowałem z rzutu.
Jak już wspomniałem na początku, mój powrót do rzutu miał związek ze startem w imprezie rzutowej. Z roku na rok jestem coraz lepiej przygotowany i planuję w ciągu najbliższych kilku lat wrócić nad Radutę i powalczyć o pudło. Teraz już będę gotowy.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ