Zaloguj

Wydanie 1/2019

Jak przygotować się na samotne zasiadki?
Jak przygotować się na samotne zasiadki?
Dawid Starzyk

Poranna mgła unosząca się nad taflą wody, mieszająca się z aromatem parującej z kubka świeżo zaparzonej kawy to magiczny klimat, którym można upajać się w nieskończoność. Samotne zasiadki to możliwość wtopienia się w otaczającą nas przyrodę, która - jeśli potrafimy być wystarczająco dyskretni - zawita aż pod próg naszego namiotu. 

Takie wyjazdy to też świetny czas na testowanie nowych zestawów, technik, wymyślonych przez nas sposobów czy tajnego karpiowego żarcia, którymi nie od razu chcemy się dzielić z innymi. Generalnie same plusy, przemawiające za samotnymi zasiadkami. Jednak z praktyki wiem, że bardzo rzadko mamy takie okazje. W praktyce tylko wczesna wiosna i późna jesień to czas,

kiedy mamy szansę na bycie jedyną osobą na zbiorniku. Znalezienie odludnego łowiska, w którym możemy złowić karpia, jest w dzisiejszych czasach bardzo trudne. Dlatego tym bardziej takie wyjazdy, kiedy mogę pobyć sam ze sobą i otaczającą mnie przyrodą, są dla mnie szczególne.

Uchwyć niesamowite chwile nad wodą, na pewno ich nie przegapisz.
Czym jeszcze różni się samotna zasiadka od tej w gronie przyjaciół czy towarzystwie kompana? Na pewno dużo bardziej przemyślanym, wręcz perfekcyjnym przygotowaniem. Jeśli w trakcie naszego pobytu, np. w jakimś odludnym miejscu, okaże się, że czegoś zapomnieliśmy, nie zostawimy całego obozu bez opieki, aby podjechać po coś nawet do nieodległego sklepu... O ile planując każdą kilkudniową zasiadkę zaczynam od listy niezbędnych rzeczy, to tę w pojedynkę staram się zaplanować perfekcyjnie. Nie wyobrażam sobie, aby zabrakło mi wody, odpowiedniej ilości jedzenia dla mnie i ryb. Z drugiej strony należy pamiętać o tym, że będziemy musieli to czasem przetransportować na własnych plecach na stanowisko, więc zabieranie nadmiaru rzeczy, które nie są nam niezbędne również nie ma sensu.

Dokładnie przemyślmy czego potrzebujemy na naszym wyjeździe.

Kolejnym bardzo ważnym aspektem jest odpowiednie przygotowanie stanowiska. Pamiętajmy, że jesteśmy sami i nikt nie poda nam w trakcie holu ryby podbieraka, który oparliśmy sobie do suszenia o drzewo za namiotem... Rozplanujmy sobie, gdzie postawić kołyskę wraz ze sztycą czy statywem do aparatu, aby nie robić tego w panicznym pędzie, mając już rybę na brzegu. Robienie zdjęć z rybą w pojedynkę jest już wystarczająco trudne, aby jeszcze sobie je komplikować pośpiechem. Porządek na stanowisku i jego dobre rozplanowanie naprawdę ułatwia życie. Tak samo dobra organizacja musi dotyczyć namiotu. Przy braniu w nocy dokładnie wiem, że buty czy klapki leżą dokładnie w tym miejscu, gdzie staję nogami, wychodząc ze śpiwora. Czołówka jest pod ręką, a w razie zimna czy opadów nie muszę wybiegać bez kurtki lub szukać jej w karpiowych bagażach.

W moim namiocie wszystko ma swoje miejsce i jest zawsze pod ręką.

Jeśli łowimy w trudnych miejscach, z wywózki i będziemy musieli po rybę wypływać, zawsze w pontonie mam przygotowane niezbędne rzeczy, takie jak np. obcinaczki do żyłki czy podbierak i kapok. Często mam również gotową porcję zanęty oraz pudełko z przyponem i przynętami, igłę i stopery. Jeśli przydarzy się spinka, nie muszę wracać do brzegu, by uzbroić zestaw. To chyba jedne z najważniejszych rzeczy przy organizacji wyjazdów w pojedynkę.

W oczekiwaniu na walkę w cztery oczy.

Pozostaje jeszcze nie mniej istotna sprawa, jaką jest nasze bezpieczeństwo. Takie samotne wypady są obarczone pewnym ryzykiem. O ile nasze wyjazdy nad wody prywatne są raczej bezpieczne, o tyle nad wody publiczne - już nie zawsze. Nawet wyjazd na popularną zaporówkę, jeśli jesteśmy sami, może skończyć się utratą cennego sprzętu czy przepychanką z tubylcami, którzy postanowią sobie zorganizować imprezkę akurat w pobliżu naszego obozowiska. Jakiś czujnik ruchu i banalny gaz pieprzowy może się przydać w razie krytycznej sytuacji. Akty kradzieży czy napaści zdarzają się sporadycznie, jednak w jakiś sposób warto się na nie przygotować. W kwestii bezpieczeństwa w jeszcze większej mierze chciałbym skupić się na naszym własnym rozsądku, to znaczy: miejmy zawsze naładowany telefon, dzięki któremu możemy wezwać pomoc, zachowajmy ostrożność na środkach pływających i wypływajmy tylko w kapoku. O przypadkowe nieszczęście nietrudno i musimy mieć świadomość, że nikt nam nie pomoże... Nadużywanie alkoholu wyklucza się samo i jeśli ktoś ma z tym problem, to nie polecam nawet próbować samotnych wyjazdów. Jest to proszenie się o nieszczęście.

Porządek na stanowisku to podstawa.

Samotne zasiadki to, jak już wspomniałem, świetny czas na prawdziwe odprężenie i zintegrowanie się z naturą. Czas na eksperymenty czy wypróbowanie nowych technik łowienia. Czas na pstryknięcie wyjątkowych fotek, bo niektórych rzeczy po prostu byśmy nie zarejestrowali. Jeśli ryby będą z nami współpracowały, to będą to również wyjątkowo pracowicie spędzone chwile. Jednak porywając się na nieznane lub niepopularne wody, może zdarzyć się tak, że cała nasza zasiadka będzie bezrybna lub będzie wyjazdem dla jednej ryby. Co robić, kiedy ryby nie współpracują i czujemy momenty, kiedy nie wiemy, co ze sobą zrobić? Może dobrze wziąć ze sobą dobrą książkę, na którą w codziennym wirze zajęć nie mamy czasu lub napisać relację z naszego wyjazdu? Znam wielu ludzi, którzy nie spędzili ani jednego wyjazdu samotnie. Są też tacy, którzy preferują tylko taki sposób łowienia. Sam osobiście nie jestem typem samotnika, a dodatkowo mam serdecznych przyjaciół, z którymi uwielbiam spędzać czas, więc okazji na wyjazd sam na sam z naturą jest trudny do zrealizowania. Jednak kiedy z jakiś powodów termin czy woda nikomu nie pasuje, z pełną premedytacją wykorzystuję takie okazje na jednoosobowy wyjazd. Dlaczego tak mnie to fascynuje? Czy taki wyjazd jest lepszy niż z kompanem, z którym rozumiemy się bez słów? Nie, nie jest lepszy. Jest zdecydowanie inny i zdecydowanie trudniejszy.

Ryba z samotnej zasiadki jest zawsze naszym osobistym sukcesem.

Jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście spędzić kilku dni samotnie nad wodą, idę o zakład, że się nie rozczarujecie. Wasza satysfakcja z każdej wypracowanej ryby i każdego kolejnego dnia nad wodą będzie podwójna. Siedząc samotnie kilka dni bez rozmowy, patrząc w ciszy na otaczającą nas przyrodę, sami się wyciszamy. Uwierzcie mi, że dźwięk sygnalizatora, który wyrwie was z tej ciszy, jest jak grom z jasnego nieba. Tego nie da się opisać słowami. Sezon 2019 przed nami, jeśli łowisz tylko w towarzystwie znajomych, spróbuj przełamać rutynę. Być może pozytywnie sam siebie zaskoczysz, odkrywając w sobie geny samotnego łowcy.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Komentarze
Marcin Kaczmarek
2019-01-07 08:32:30
Esencja karpiarstwa
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ