Zaloguj

Wydanie 1/2019 - PREMIERA

Przynęty na zimną wodę
Przynęty na zimną wodę
Kasia Kozłowska

Tegoroczna jesień oraz początek zimy były wyjątkowo pogodne i – czasem – owocowały pięknymi rybami. O tej porze roku temperatura wody jest bardzo niska, dlatego nie wszystkie przynęty, które używaliśmy w cieplejszych porach roku, sprawdzają się. Co więc warto założyć na włos zimową porą?

Tak naprawdę sezon karpiowy nigdy się nie kończy. Pomimo tego, że można znaleźć wiele czynników, które będą nas utwierdzały w fakcie, że początek najchłodniejszych pór roku jest równoznaczny z zimową przerwą w łowieniu karpi, to wcale tak nie jest. Muszę się przyznać, że - mimo tego, że jestem zimnolubną osobą - zdecydowanie bardziej przypadły

mi do gustu zasiadki wiosenno-letnie. Nie oznacza to jednak, że wraz z pojawieniem się pierwszych przymrozków chowam cały mój karpiowy sprzęt i czekam do nadejścia cieplejszych dni, przecież w końcu łowienie w zimowej scenerii posiada swój niepowtarzalny i wyjątkowy urok. Mam ogromne szczęście, że mogę wspólnie z moim chłopakiem, Kacprem, przez cały rok dzielnie walczyć o każdą rybę na różnych łowiskach. Począwszy od największych dzikich jezior, poprzez małe dzikie stawy, kończąc na komercjach. Dzięki różnorodności odwiedzanych przez nas łowisk oraz obserwacji, które na nich przeprowadziliśmy, zwróciłam większą uwagę na przynęty, zalewajki oraz całą kuchnię karpiową, jakiej używamy podczas łowienia w lodowatej wodzie.

Moja ulubiona miejscówka.
Warto dobrze się przygotować, zadbać o nasze bezpieczeństwo i komfort. Tak naprawdę wiele osób myśli, że cała zasiadka karpiowa zimą wygląda w realu tak samo pięknie jak na zdjęciach, które pojawiają się chociażby w Internecie. Niestety, wcale to tak nie wygląda. Może wydaje mi się tak, ponieważ jestem dziewczyną i to chyba naturalne, że w pewnym stopniu jestem mniej odporna od mężczyzn na panującą na dworze niską temperaturę. Zawsze jestem ostrożna i nigdy nie pozwalam, by mój organizm się wyziębił. Nieodzownym elementami, do których nie możemy podejść obojętnie przed zasiadką, są: odpowiedni ubiór, gruby, ciepły śpiwór wraz z dobrym namiotem. Przede wszystkim bardzo ważnym elementem odzieży jest niezbędna bielizna termiczna, która nie pozwoli nam wyziębić, jak również przegrzać czy przepocić nasz organizm. Warto zainwestować w naprawdę dobrą jakościowo bieliznę, a na pewno zaprocentuje nam to w przyszłości. W końcu chyba nikt nie lubi marznąć. Drugim, bardzo ważnym elementem jest ciepła, wełniana czapka – człowiek traci najwięcej ciepła przez głowę. Z takim nakryciem głowy nie tylko ją ogrzejemy, ale również pozwolimy naszemu organizmowi zaoszczędzić energię. Koniecznie trzeba się również wyposażyć w ciepłe spodnie. Ja akurat noszę grube dresy, pod którymi zawsze mam getry termiczne. Wiadomo, kolejnymi warstwami są bluzki, bluzy itd. oraz na końcu, oczywiście, kurtka. W tym roku postanowiłam nie zmarznąć i kupiłam grubą, puchową, wodoodporną kurtkę. Muszę przyznać szczerze, że dzięki niej nie było mi ani razu zimno od końca października do chwili obecnej. Warto również pamiętać, że aby utrzymać ciepło, najlepiej jest po prostu pozostać suchym. Uwierzcie, jest różnica pomiędzy cienką kurtką typu softshell, a naprawdę dobrze grzejącą kurtką zimową. Nie można zapomnieć oczywiście o obuwiu. Przecież w końcu od przemoczonych, wyziębionych stóp możemy się bardzo szybko rozchorować. Najlepszym wyborem są ciepłe trapery lub piankowe kalosze z grubymi skarpetami, które pomimo niepozornego wyglądu ogrzeją naprawdę rewelacyjnie nasze stópki. Jeśli decydujemy się na łowienie ryb późną jesienią lub zimą, nie ma sensu używać cienkiego śpiwora, pod którym będziemy się tylko męczyć, a zasiadka zamiast być pięknym czasem, przerodzi się w koszmar. Równie ważnym elementem jak śpiwór jest nasz karpiowy dom, czyli namiot. Ważne, by nie przeciekał, bo jak każdy wie, jesienią deszcz jest częstym towarzyszem. Nie możemy zapomnieć również o podłodze, aby uchronić siebie od wilgoci unoszącej się z ziemi. Aby dodatkowo się dogrzać, można stosować specjalne ogrzewacze, świeczki lub po prostu piecyki. Kiedy każdy element będzie dobrze przygotowany, nawet najniższa minusowa temperatura nas nie zaskoczy, a warunki, w jakich będziemy „mieszkać”, choć przez chwilkę będą naprawdę komfortowe.

Dobry namiot to podstawa, woda nie powinna przenikać do środka namiotu.
Jakie przynęty, zanęty i zalewajki stosować?
W tym roku zdecydowałam się wziąć pod lupę przynęty, zanęty oraz zalewajki, czyli po prostu całą kuchnię karpiową, jaką stosujemy w zimnej wodzie. Sposób łowienia i rodzaj stosowanych przynęt późną jesienią jest bardzo podobny do wczesnowiosennego łowienia, kiedy woda ma podobną temperaturę do tej jesiennej, a żerowanie ryb jest niemalże takie samo. Warto zwrócić uwagę na niuanse, które mogą okazać się niepozorne, lecz wbrew pozorom bardzo istotne. Przede wszystkim, łowiąc o tej porze roku, musimy zrezygnować praktycznie z nęcenia, a kilogramy zanęt zamienić w dosłownie gramy. Warto odłożyć na jakiś czas spomby, rakiety itd., a do nęcenia stosować po prostu niewielkie woreczki/siateczki PVA preferowane do łowienia w zimnej wodzie. Takie PV-ki znacznie szybciej się rozpuszczają oraz nie pozostawiają tak zwanych glutów na ostrzu haka. Zawartość woreczka nie powinna być przesadzona. Uważam, że drobny pellet, który zacznie szybo pracować oraz troszkę pokruszonych kulek to wszystko, co powinno się znaleźć w środku. Bardzo fajnie sprawdza się również pasta do oblepiania ciężarków i naszej przynęty. Może być już gotowa, kupiona lub zrobiona z pelletu (jak ją przygotować, możecie przeczytać w poprzednim artykule). Zaczyna ona szybko pracować, a po upływie pewnego czasu całkowicie się rozpuszcza, pozostawiając aromatyczną smugę. O tej porze roku rezygnuję z liquidów itd., a jeśli już jestem zmuszona do ich użycia, to staram się stosować jak najbardziej naturalne płyny, jak np. CSL lub płynna wątroba. Zdecydowanie trzeba zrezygnować z ciężkich olejów rybnych, ponieważ ich rozpuszczalność w zimnej wodzie jest bardzo niska. Warto również przypomnieć, że smak płynnych atraktorów wykonanych na bazie alkoholu rozprzestrzenia się dość szybko w takiej wodzie.

Zestawy tuż przed rzutem.
Jeśli natomiast chodzi o przynęty, wspólnie z moim chłopakiem podzieliśmy je na dwie kategorie – pellet i kulki. Zdecydowanie bardziej przez pewien czas królował pellet, a dokładniej 14-milimetrowy czerwony pellet o smaku Robin Reda, który od drugiej połowy października sprawdzał się wzorowo. Zaczynał pracować w wodzie znacznie szybciej niż kulki, przez co szybciej zwabiał ryby. Jeśli chodzi o kulki, bardzo efektywne okazały się znalezione w moim pomieszczeniu gospodarczym stare pop upy o smaku anyżu, które w swoim składzie posiadały alkohol, a - jak już napisałam wcześniej - pozwala on uwalniać szybko aromaty w zimnej wodzie. Barwa owej kulki to róż/czerwień, czyli kolor bardzo dobrze widoczny w wodzie. Niewielkich rozmiarów pop up skusił kilka fajnych ryb. Oprócz kulek anyżowych jak co roku znaczącą rolę odegrał mój ukochany Tiger Nut – Red Amo, czyli kulka o nucie orzecha tygrysiego połączonego ze słodkim dodatkiem. Jest to seria polecana na zimne wody - na wczesną wiosnę oraz jesień. Oprócz słodkich smakołyków sprawdziła się również śmierdząca, pomarańczowa kulka zwana Complex – T. Uważam, że każdy powinien sam zrobić podział przynęt w swoim domu, które sprawdzają się o danej porze roku. Uwierzcie, że nie warto marnować choćby minuty na zły wybór kulek. Ryby biorą bardzo chimerycznie, a każdy chce je złowić, więc nie radziłbym zmieniać przynęt co godzinę. Po prostu wybrać kilka smaków, zapachów, które będą się sprawdzały i na nie łowić. A jeśli uda nam się przechytrzyć rybę, będziemy mieli z pewnością podwójną satysfakcję.

Kacper i jego listopadowy karp.
Jakie łowisko wybrać?
Nie ma złotej przynęty, a nawet gdybyśmy ją posiadali a łowili na wodzie, gdzie nie ma karpi, nasze szanse byłyby zerowe. Dlatego warto dobrze wybrać łowisko przed zasiadką. Oprócz temperatury wody na charakter danego zbiornika równie duży wpływ ma aktywność naszych ukochanych ryb. Warto więc dokonać trafnego wyboru, jeśli mamy taką możliwość. Z moich obserwacji wynika, że fajnie sprawdzą się wody, których dno nie jest porośnięte glonami latem i wczesną jesienią. Głębokość zbiornika nie może być mała, bardzo dobre są dość głębokie jeziora o średniej głębokości większej niż około 3 metry. Wiele czynników ma również bardzo duży wpływ na łowisko, choćby zwykły wiatr. To on pozwala natlenić górne warstwy wody oraz szybciej zmieniać jej temperaturę. Oczywiście, istnieje dużo wyjątków. Znam wielu karpiarzy, którym udawało się łowić przepiękne karpie pod koniec listopada, choćby z półmetrowej wody.

Daniel Florczyk z powodzeniem łowił na Complex-T.
Jak widać, trzeba obserwować bezpośrednio samą wodę, gdyż to ona nam zdradzi, gdzie zimują nasze misie ukochane. Wbrew pozorom pamiętajmy, że gęste trzciny i martwe lilie to jedne z bardziej ulubionych przez karpie miejsc. To one zapewniają im ciepło, ochronę oraz przede wszystkim dostarczają pożywienie. Osobiście kocham wielkie jeziora przepływowe, może dlatego, że na takiej wodzie się wychowałam i mam do niej ogromny sentyment. Wiem, że nie zawiedzie mnie ona o każdej porze roku i choćbym miała złowić kilogramowego karpia, to będzie on cieszył mnie bardziej niż 25-kilogramowy z komercyjnej wanny.

Późnolistopadowy dzikusek skusił się na słodkie Red-Amo.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ