Zaloguj

Wydanie 3/2019

Wiosenne dylematy
Wiosenne dylematy
Marcin Burek

Już za moment, już za chwileczkę początek karpiowej wiosny. Siedzę jak na szpilkach i nie mogę doczekać się pierwszego wypadu nad wodę. Trzeba przygotować się do wiosennych zasiadek.

Koniec zimy to jak co roku wyczekiwanie i śledzenie prognoz pogody. Niestety na wschodzie Polski, gdzie mieszkam, zima przeważnie nie daje szybko za wygraną. Potrzeba sporo ciepłych dni, by pokrywa lodowa całkowicie zniknęła z powierzchni wód. Nie możemy zapomnieć również o pogodowych anomaliach. Przypomnę chociażby zeszły rok, w którym marzec przyniósł

falę tęgich mrozów. Wynikiem tego był gruby lód, który skuł zbiorniki aż do kwietnia. Liczę, że teraz będzie inaczej i już w marcu pojadę na wodę. Tak jak przed dwoma laty. Pod koniec marca było tak ciepło, że w dzień chodziło się w krótkiej koszulce. Jak sami widzicie planowanie wiosennych zasiadek nie jest łatwe. I zawsze staram się być spontaniczny. Dlatego lubię mieć przygotowany cały sprzęt. Godzina „zero” może przyjść bardzo szybko.

 

Miękka plecionka to dobre rozwiązanie przy woreczkach PVA.

Przeważnie pod koniec lutego biorę się za szykowanie karpiowych klamotów, a jedną z najważniejszych rzeczy jest nawinięcie żyłki na kołowrotki. Zawsze robię to w domu, by nad wodą nie tracić niepotrzebnie czasu. Tym bardziej, że pierwsze wiosenne zasiadki są zazwyczaj krótkie. Z grubością żyłki nie szaleję. Moim wyborem jest żyłka Prologic Mimicry Green Helo 0.30 mm. Perfekcyjnie dopasowuje się do naturalnego otoczenia, a jednocześnie nadaje barwny i nowoczesny wygląd po nawinięciu na szpulę kołowrotka. Wczesną wiosną woda w łowiskach jest najczystsza w roku, więc stawiam na kamuflaż. W zaciszu domowym przygotowuję również przypony. Po każdym sezonie przypony, które mam w piórniku, likwiduję i na wiosnę wiążę nowe. Blow Back Rig z rurką silikonową na trzonku haczyka to mój ulubiony przypon na wiosenne karpie.

Przyponowe propozycje.

Gdzie jechać?
Takie pytanie zadaje sobie pewnie wielu z was. Kieruję się zasadą: im mniejsze łowisko, tym lepiej. Dlatego na wiosnę wybieram zbiorniki komercyjne z jak największą populacją karpia. Woda w małych łowiskach szybciej się nagrzewa, a ryby stają się bardziej aktywne. A to pozwoli nam zwiększyć szansę na udaną wyprawę. Jak zawsze zresztą ważna jest obserwacja wody. Przy słonecznej i ciepłej pogodzie wybieram płytsze miejscówki. Wierzę, że karpie przypłynęły się wygrzewać i zrobią sobie przerwę na małą przekąskę. Zupełnie inaczej postępuję w przypadku chłodniejszej i pochmurnej aury. W takim wypadku szukam głębszych partii wody. Przy ochłodzeniu karpie mogły jeszcze nie wypłynąć na płycizny lub wróciły z płytszych miejsc w głębsze dołki. Nie zapominajmy, że ryby są niezwykle czułe na każdą zmianę temperatury. A wiosną te wahania są bardzo duże.

Wiosenny łuskacz.

Wiosną karpie lubią żerować blisko brzegów. Więc jeśli łowimy na łowisku, gdzie możemy położyć zestaw w takim miejscu, to będzie świetna decyzja. Drugą ciekawą opcją mogą być okolice wysp, jeśli takie występują na danym zbiorniku. Jednak - tak jak wspomniałem wcześniej - wybór małego łowiska będzie połową sukcesu.

Tylko delikatnie
Wiosenna strategia nęcenia jest dla mnie bardzo prosta. Zawsze używam materiałów rozpuszczalnych PVA. Punktowe nęcenie przynosi efekty. Nie wyobrażam sobie grubego nęcenia rakietą zanętową czy kobrą. Takie dywanowe sypanie ma sens w cieplejszych okresach, kiedy karpie są bardziej aktywne. W zimnej wodzie duża ilość pokarmu mogłaby szybko nasycić ryby i nie znalazłyby one naszego zestawu. A tego przecież nie chcemy. Dlatego PVA to mój kluczowy wybór. Zdecydowanie polecam użycie siatek PVA, które możemy dostać w sklepach w formie tunelu z ubijakiem. Jeśli macie czas, takie „kiełbaski” można również wcześniej przygotować w domu. Sam tak czasem robię, by na łowisku skupić się na innych rzeczach.

Siatka PVA gotowa do użycia.

W siatkach umieszczam szybko pracujące zanęty. I lubię mieć dwa rodzaje takich „kiełbasek”. Jedne na słodko, drugie bardziej śmierdzące. Podstawą takiej zanęty są u mnie method mixy i stick mixy. Do nich dodaję trochę drobnego pelletu 2 mm lub 4 mm oraz ewentualnie kilka pokruszonych kulek. Takich samych, jakie mam na włosie. Tak skonstruowany zestaw po rozpuszczeniu się w wodzie będzie tworzył aromatyczną chmurę zanętową, a karpie na pewno się nie najedzą, bo głównym kąskiem będzie nasz przypon.
Innym rozwiązaniem jest użycie drobnych ziaren, takich jak rzepik i konopia, które są przysmakiem karpi. Dodatkowo jeszcze wspomagają trawienie. Trzeba pamiętać tylko, że takie ziarna mogą rozpuścić PVA, dlatego przed robieniem „kiełbasek” zasypuję je solą. Oprócz siatek możemy również użyć worków PVA. Szczególnie popularne jest to na Wyspach. W takim worku umieszczamy zanętę, przypon i ciężarek. Przypon musi być krótki, wykonany z miękkiej plecionki. A na włosie przeważnie ląduje kulka pływająca. Taki zestaw szczególnie sprawdza się przy dalekich rzutach.

Tunel PVA podstawowy produkt na wiosenne karpie.

Wracając do kwestii sprzętowych, to staram się coraz bardziej „odchudzać” swoje zestawy. Haczyk w rozmiarze 6 to standard. Choć nie ukrywam, że w tym roku spróbuję użyć jeszcze mniejszych haczyków. W parze z haczykami musi też iść przynęta, więc planuję użyć kulek maksymalnie 14 mm. Jak wspomniałem wcześniej z przyponem Blow Back Rig do kulek tonących lub Ronnie Rig do pływających. Mimo że jestem miłośnikiem długich włosów w przyponach, to wiosną zupełnie z nich rezygnuję. Chimeryczne żerowanie karpi przy dłuższym włosie może spowodować, że karp nie zdoła zassać naszej przynęty. Wiosną stosuję również krótsze przypony i ciężarki centryczne, które szybciej „zareagują” podczas brania niż ciężarki na bezpiecznych klipsach. Pisałem o tym, w jednym z moich tekstów w ubiegłym roku. Link do niego znajdziecie niżej.

Leadery krok po kroku - Marcin Burek

Coraz częściej zwracam również uwagę na napięte żyłki. Standard nad naszymi wodami to hangery i swingery wręcz „przyklejone” do wędek. Myślę, że jest to zupełnie niepotrzebne, szczególnie jeśli łowimy z rzutu. Dodatkowo podczas użycia Chod Riga mocne napięcie żyłki może spowodować, że leader z przyponem uniesie się do góry. Nie wspominając o żyłce. Moda na karpiowanie na luźną żyłkę przyjdzie i do nas.

Efekt punktowego nęcenia.

Na koniec słów kilka o wędziskach. Jestem miłośnikiem mocniejszych kijów. I do tego tematu nie podchodzę już tak finezyjnie. Łowienie przy pomocy materiałów PVA powoduje, że musimy mieć wędkę, którą będziemy mogli swobodnie rzucać. Niestety wersje wędzisk o krzywej ugięcia 3lbs mogą nas ograniczać. Dlatego ja w swoim arsenale posiadam wędziska 3.50lbs. Takie parametry pozwalają na swobodne oddawanie rzutów z PVA. W dodatku są bardziej uniwersalne. Oczywiście coś za coś, bo hol ryby na delikatniejszej wędce będzie bardziej finezyjny i przyjemny. Wiosenne karpiowanie ma swoje uroki, a jak jeszcze odpowiednio się przygotujemy, to będzie i skuteczne z pięknymi karpiami na macie.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ