Zaloguj

Wydanie 3/2019

Łowisko Barduta
Łowisko Barduta
Krystian Grochowski

„Malutka woda, w samym środku lasu, jedź, spodoba Ci się!” - to były pierwsze słowa, które usłyszałem o tym miejscu. Fajnie brzmi, ale czy tak jest naprawdę? Należę do osób, które nie uwierzą, zanim same nie sprawdzą, więc decyzja mogłaby być jedna – atakuję.

Zanim załaduję sprzęt do auta i ruszę w drogę, wypadałoby dowiedzieć się więcej, gdzie muszę się kierować, czego mogę się spodziewać i jak w ogóle zarezerwować termin.  Już ci zazdroszczę, czytelniku, bo  w tym artykule dostaniesz ode mnie wszystko na tacy, a przy okazji dowiesz się, jaki miałem plan na przechytrzenie tamtejszych karpi. Łowisko

Barduta znajduje się w województwie pomorskim i oddalone jest od Miastka około 15 kilometrów na północny-wschód. Jest to naturalny zbiornik przepływowy, wchodzący w skład innych wód Pojezierza Bytowskiego. Wielkość jeziora oscyluje w granicach 8 hektarów, gdzie 1 hektar to pływająca wyspa, która za pomocą lin jest przymocowana do brzegu, ale to wcale nie oznacza, że jest nieruchoma. O tym dowiesz się za chwilę. Dojazd do jeziora jest dobry i raczej wjedziesz tam swoim bolidem, nawet jeśli masz Passata obniżonego o kilka cali.

Na każdym stanowisku spokojnie zmieścisz zarówno, Ty jak i Twój kompan, po 3 wędki.

Przy łowisku znajduje się dość miejsca, żeby postawić kilka aut, a jeśli twój kumpel ma karpiowóz i uprze się na spanie w nim, to ma to sens, tylko jeśli będziecie mieli stanowisko 1A, gdyż pomost należący do tego stanowiska jest w zasięgu wzroku. Decydując się na drugie i zarazem ostatnie stanowisko, 1B, musisz mieć świadomość, że albo czeka cię przechadzka z gratami ponad 100 m na końcu, z którego  jest strome zejście na pomost, albo przeprawa ze stanowiska 1A. Polecam się przeprawić ze względu na bezpieczeństwo i wygodę. Miejscówki do połowu na Barducie to pomosty, które pomieszczą bez trudu po dwa namioty jednoosobowe i jeszcze zostanie miejsca na kołyskę oraz pody z wędkami. Na każdym z nich spokojnie zmieścisz się zarówno, ty jak i twój kompan, a także po 3 wędki. Obłowicie cały zbiornik, a jeśli będziecie mieć sąsiadów, to nie macie się co martwić o brak miejsca, bo stanowiska są na tyle daleko od siebie, że nie kolidują ze sobą. Wiesz już, gdzie jest zbiornik, czego możesz się spodziewać po przyjeździe i to, że namiot będziesz musiał dokręcić do pomostu. 

Ciemny, pełnołuski mieszkaniec Barduty.

Przychodzi czas na pytanie: jak tam się w ogóle dostać? Powiem, że to jest tak samo banalne, jak dostanie się na inne wody, bo wystarczy wejść na stronę www.rezerwujlowisko.pl i zarezerwować termin. Jest tylko jedno „ale” - musisz to zrobić dużo, dużo wcześniej przed planowaną zasiadką. Polecam już w styczniu, kiedy ruszają rezerwacje na dany rok, zaklepać sobie termin. Spowodowane jest to tym, że jest to bardzo pożądany zbiornik wśród karpiarzy, a dostęp do tylko dwóch stanowisk robi swoje. Na powyższej stronie znajdziesz również regulamin i wszystkie dodatkowe informacje, które specjalnie ominę w tym artykule. Polecam ci przed rezerwacją łowiska zapoznać się z regulaminem i restrykcjami odnośnie wędkowania, aby uniknąć nieporozumień, zarówno na Barducie, jak i innych łowiskach. Nie chcę poświęcać kolejnych linijek tekstu na chwalenie i opisywanie fauny i flory znajdującej się nad tym zbiornikiem. Powiem krótko: jest piękna, a jak tu przyjedziesz, to sam się przekonasz.  Wierz mi, że jeśli zabierzesz tam swoją dziewczynę, żonę czy całą rodzinę, to zrobisz fantastyczny ruch dla was wszystkich, bo będziecie tylko wy, jezioro i otaczająca je natura.

Teraz opowiem o tym, co ciekawego kryje ta woda i jak do niej podszedłem od strony wędkarskiej. Zanim rozwinę temat sztuki karpiowej, którą od lat uprawiam, powiem tylko, że nie jestem alfą i omegą karpiarstwa, nigdy nie będę, a to, co robię nad wodą, nie jest wyznacznikiem powodzenia dla jakiejkolwiek jednostki. Jeśli jesteś początkującym karpiarzem, wykazującym chęć dalszego samodoskonalenia się w wędkarstwie, na pewno wysnujesz kilka wniosków po przeczytaniu tego tekstu i jedynie od ciebie będzie zależało, czy wdrożysz je w życie. Barduta nie jest głębokim zbiornikiem, a postawienie zestawu ma sens na każdej głębokości.

Przynęta, która dała nam ponad 20 brań.

Według mnie zupełnie nie powinieneś brać pod uwagę głębokości, na jakiej stawiasz zestaw, a skupić się na odpowiednim umiejscowieniu. Zanim podejmiesz decyzję, poobserwuj, co dzieje się wokół i przede wszystkim opłyń po cichu cały zbiornik. Dlatego, że Barduta to istna paleta możliwości postawienia zestawu, a stwarzają tę możliwość niezliczone ilości zatoczek przy brzegach, pływająca wyspa, lilie wodne, podwodne zaczepy oraz pozostałości po starych pomostach. Musisz wiedzieć, że „prześwit” miedzy wyspą a dnem może mieć nawet 2 m i w tej przestrzeni jest ogromna ilość korzeni drzew rosnących na tej wyspie. To samo jest w zatoczkach przybrzeżnych, gdzie korzenie tworzą złożone kratownice pod powierzchnią wody. Właśnie w tych miejscach karpie spędzają większość czasu, „wychodząc” czasami na otwartą wodę. W zasadzie to nie muszą tego robić, bo pokarm w tych miejscach sam spada im pod wąsy.

Tym razem barducki golec.

Jesteśmy tam pod koniec maja wraz z moim serdecznym kolegą, Sebastianem. Przyjeżdżamy z informacją, że tarła jeszcze nie było, ale pogoda w najbliższe dni to istny upał i temperatury oscylujące w granicach 25-30 stopni Celsjusza. Na samym początku mówimy otwarcie, że kiepsko to prognozuje, pewnie trafimy w tarło, bo pora już właściwa, a do tego upał i brak wiatru źle wpływają na karpie w tak płytkich i niewielkich zbiornikach. Zamiast bezsensownie dywagować, bierzemy się za sondowanie i podjęcie najistotniejszych decyzji tej zasiadki, czyli wyboru miejsc. Wierz mi, jak wejdziesz na ponton i przepłyniesz się dookoła Barduty, to co 10 m będziesz miał wrażenie, że to właśnie tu chcesz postawić zestaw.

Dobry przypon to podstawa, te mnie nie zawiodły.

Tym razem wyspę mamy naprzeciwko stanowiska 1A, które zarezerwowaliśmy i to właśnie przy tej wyspie stawiamy 2 zestawy. Dodatkowo postanawiam powbijać podpórki z „moonami” i zrobić załamanie na żyłce, kładąc zestaw za wyspą, gdyż to właśnie tam widziałem 2 pierwsze spławy podczas sondowania. Reszta zestawów ląduje dookoła zbiornika, obstawiając przybrzeżne zatoki. Muszę ci jeszcze nadmienić, że Barduta to zamulony zbiornik, ale nie tak zamulony, jak go opisują. Prawa strona zbiornika jest grząska, bardzo grząska i stawianie tam zestawu wymaga zastanowienia nad obciążeniem i długością przyponu. Natomiast reszta część jeziora to już zróżnicowana ilość mułu, gdzie znalezienie 20 cm mułu jest jak najbardziej możliwe.

Pierwsza doba mija nam dość spokojnie, mamy kilka brań, jednakże z 2 rybami przegrywamy. Byliśmy tego świadomi, że odciągnąć ryby od tych podwodnych układanek korzeni będzie bardzo ciężko i w istocie tak było. Mój zestaw za wyspą niestety muszę zwinąć, bo wyspa zaczęła się ruszać i naciągać żyłkę, tym samym wciągając zestaw w muł. Sebastian jednak zaczął odnotowywać regularne brania spod wyspy, dlatego też umieszczamy tam 3 zestawy, ale brania były tylko wtedy, gdy przynęty były pod samą wyspą. Stawiamy je tak blisko, że po przesunięciu wyspy zestawy były kilka metrów w głąb. Wierz mi, hol ryby spod niej to nie lada gratka i emocjonujące przeżycie. Po kolejnych dwóch dniach zauważamy pewną zależność - brania są wszędzie tam, gdzie na włosach łączymy kulki Bugaboo z powderem Liver Drug od MaxCarp. Następowały częściej lub rzadziej, ale te zestawy dawały rybę niezależnie od tego, w którym miejscu zbiornika stawialiśmy zestaw. Tak więc decyzja zapadła, że wszystkie zestawy stawiamy na bałwanka z dwóch kulek Bugaboo, maczamy je w tym samym dipie  i obsypujemy powderem Liver Drug. 

Nie mylisz się. Barduta to jezioro wymagające przede wszystkim działania.

Do tego robimy dwa duże wiadra takiego samego połączenia. Cały proces obtaczania przynęty powtarzamy tyle razy, aby otoczka każdej kulki miała grubość około 5 mm. W skrócie - idziemy na bogato i zarówno przynęta, jak i zanęta, mają przebić się przez grząski muł. Obsypanie wyspy dookoła pojedynczymi, wcześniej przygotowanymi, kulkami i położenie zestawu z pianką PVA dają jeszcze kilkanaście brań z takim natężeniem, że zdarzają się nawet 3 „strzały” w jednej chwili. Zdaję sobie sprawę, że pewnie czytasz to jak tanią reklamę na jakiejś ulotce, ale uwierz mi, tak było i to nie tylko na Barducie. Mam jeszcze podobne historie na dwóch innych zamulonych zbiornikach w Polsce, gdzie to połączenie „grało”, gdzie inne zestawy „stały”. Przedostatniego dnia zasiadki sygnalizatory już przestają grać, a jest to skutkiem rozpoczęcia się tarła na zbiorniku. Ostatnie chwile tej zasiadki spędzamy na obserwacji harców naszych milusińskich i  rozmowach dotyczących kolejnych podbojów na karpiowej mapie świata.

Ponownie łowny zestaw.

Pewnie już wiesz, że Barduta może okazać się twoim wędkarskim rajem, gdzie liczne podwodne zawady, będą stawiały nie lada wyzwanie. Nie mylisz się – to jezioro będzie od ciebie wymagało obserwacji, myślenia, dedukowania i przede wszystkim działania. Jeśli jesteś początkującym wędkarzem, to właśnie na takich zbiornikach powinieneś szlifować swój wędkarski kunszt, a jeśli byłeś już wszędzie i widziałeś wszystko, to tam zobaczysz jeszcze więcej. Proszę też nie wierz we wszystko, co ci mówią... Przekonaj się sam i jedź nad tę malutką wodę w środku lasu - spodoba ci się!

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ