Zaloguj

Wydanie 4/2019

Wiosenny, nocny method feeder
Wiosenny, nocny method feeder
Artur Kraśnicki

Początek kwietnia to czas, gdy matka natura budzi się do życia. Uwarunkowane to jest w bardzo dużym stopniu przebiegiem zimy. Jeśli śnieg i nocne mrozy szybko się zakończą, to nasze karpiowanie na method feeder w nocy możemy zacząć nawet w marcu.

 

Wielu karpiarzy zaczyna już organizować zasiadki, nawet parodniowe, ale powiem szczerze, że nie słyszałem o wędkarzach wykorzystujących ,,metodę” nocą. Moim zdaniem naprawdę warto spróbować, bo można uzyskać niezłe wyniki. Sprzętu, karmy i tych wszystkich klamotów mamy o połowę mniej niż przy zasiadce karpiowej, a jaka frajda, gdy się złowi karpia.

Nie mówiąc już o radości, kiedy w nocy wyląduje parę sztuk na macie. Nieraz widziałem zdziwienie na twarzy sąsiadów na łowisku, którzy mieli rozłożone tripody, namioty itd., gdy rozkładałem kosz, ustawiałem paliki do mierzenia odległości i zamiast karpiówki uzbrajałem feedera w podajnik i świetlik. Wreszcie nie wytrzymując podchodzili i pytali: będziesz Pan tak łowić w nocy, na takie delikatne wędki? Tak, będę – odpowiadałem. Jakie było zdziwienie i kiwanie głowami (już bez podśmiewania się) rano, gdy rozmawialiśmy o wynikach, gdy pokazywałem zdjęcia karpi, które złowiłem w nocy. Marzec to jeszcze naprawdę zimne noce i należy się do takiego wędkowania odpowiednio przygotować – bardzo ciepło ubrać, zabrać termos z herbatą. Parasol z bokami również się przyda. Alkohol raczej z umiarem, ponieważ nocki o tej porze roku są naprawdę długie - od 10 do 11 godzin i wymagają sporej odporności na ,,sen”. Zestawy odchudzone do łowienia karpi sportowych, oscylujących w granicach do 10 kilogramów. Jak trafię większego, to się nie obrażę. Bardzo ważnym czynnikiem, który zawsze sprawdzam, jest temperatura wody. Jeśli woda ma 6-7 stopni, to jest szansa na złowienie nawet paru sztuk. Przy niższej temperaturze możemy się rozczarować i odejść bez brania. Wiem, że nie jest to żelazna zasada, ale w moim przypadku bardzo często mi się sprawdza.

W oczekiwaniu na pierwsze drgania.

Małe przynęty

Karpie mimo tego, że są niezłymi żarłokami, to w początkowej fazie, po zimowym letargu niechętnie pobierają duże przynęty (nęcenie też powinno być bardzo skromne). Powinniśmy bazować raczej na małych kąskach. Osobiście stosuję nieduże dumbellsy w rozmiarze 6 mm, maksymalnie 8 mm. Aby przełamać stereotypy, że na wiosnę, gdy woda zimna, trzeba stawiać na śmierdziuchy, zapewniam, że często sprawdzają mi się również zapachy słodkie oraz słodkie przełamane zapachem rybnym. Prym wiedzie zapach owocowy połączony z zapachem rybnym, na przykład truskawka ryba lub kokos halibut. Proszę nie traktować tego zestawienia jako złotego środka. Po prostu te zapachy akurat działają na moim łowisku, a na waszym mogą sprawdzać się inne smaki.

Zazwyczaj stosuję dumbelsy w rozmiarze 6 - 8 mm.

Ile i co do podajnika?

Generalnie wczesną wiosną stosuję mieszankę trzech pelletów i zanęty. Pellet 2 mm halibut i 2 mm ochotka lub truskawka oraz odrobina halibuta 6 mm. Do tego zanęta w formie miksu, pomimo że łowię w nocy jest on w kolorze czarnym. Wiem, że to trochę dziwne, ale zauważyłem, że karpie o tej porze roku w nocy lepiej reagują na ciemniejsze mieszanki niż na jaśniejsze, do których niechętnie podchodzą. Konsystencja jest bardzo ważna – lepiej zrobić mniej klejącą, która po opadnięciu na dno od razu się obsypuje, a nie zalega w podajniku.

Jako zanętę stosuję drobny 2 i 6 mm pellet.

Jaki podajnik, haczyki, żyłka i przypon?

Małe podajniki stosuję z zamontowanym amortyzatorem gumowym, ponieważ wiem, że karpie na razie słabo żerują i lepiej jest częściej podawać małe porcje w łowisko. Amortyzator gumowy świetnie pozwala na wyholowanie karpia na małym haku, który oscyluje w rozmiarze 14-16. Mniejszych nie daję, ponieważ karpie z nich spadają. Żyłka główna 0,22 mm w zupełności wystarcza, przypon z fluorocabonu 0,20 mm, nieraz 0,22 mm. Uzbrojony w tak skonfigurowane zestawy nastawiam się na karpie maksymalnie do 10 kilogramów, a więc na typowo sportowe „method modele”. Drugi typ podajnika, którego używam, to duży, okrągły otwarty koszyk, który stosuję do wstępnego nęcenia oraz do donęcania – jest zamontowany na feederze 3,9/150 g, który bez problemu posyła towar na odległość do 30 metrów.

Dlaczego żyłka, a nie plecionka?

Nie stosuję plecionek, ani jako głównej linki, ani jako przyponu. Dlaczego? Bardzo proste. Łowię na bardzo krótkich dystansach, a więc nie ma żadnej straty, jeśli chodzi o widoczność brań i zacięcie. Przyponu z plecionki też nie stosuję, ponieważ do metody zakładam bardzo krótkie 10 cm z fluorocarbonu.

Sposób łowienia

Wczesną wiosną karpie stoją w krótkich odległościach od brzegu, często nawet przy samym brzegu, więc dystans mojego nocnego łowienia nie przekracza 30 metrów. Oczywiście łowię na klipie. Feeder o długości 3,6/80 w zupełności wystarcza do takiego łowienia. Sygnalizacją jest szczytówka, do której zakładam świetlik na 4 gumki od pelletu.

Podczas nocnych łowów na szczytówkę zakładam świetlik.

Mimo tego, że jest to łowienie nocne, staram się łowić aktywnie. Zestaw zarzucam co 5-15 minut, żeby małymi porcjami podawać mieszankę w podajniku. Dużym otwartym koszykiem donęcam jedną lub dwie „szklanki” co 1,5, nieraz co 2 godziny. Wszystko jest jednak uwarunkowane aktywnością ryb w nocy. Jeśli brania są częste, to donęcam dużym koszem, nawet co 30-50 minut. Oczywiście, wędka do nęcenia jest wymierzona na tym samym dystansie co feeder do łowienia. Łowienie w punkcie to bardzo ważny element, jeśli chodzi o nocne łowienie – nieraz próbowałem zmieniać odległość lub kierunek łowienia, ale nie zauważyłem, żeby ilość brań była większa. Wręcz przeciwnie: nieraz ich było o wiele mniej. Tak więc rozrzucanie towaru po łowisku nie jest wskazane.

Stanowisko w pełni przygotowane, można zaczynać.

Reasumując: są to bardzo proste zasady, które stosuję również w klasycznym feederze, czyli przede wszystkim precyzja i łowienie w punkcie. Zachęcam wszystkich zapaleńców drgającej szczytówki, którzy o tej porze roku nie mogą wysiedzieć w domu. Satysfakcja i zziębnięte ręce gwarantowane. Pozdrawiam wszystkich metodystów, życząc udanych łowów. I niech szczytówka wam drga.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ