Wydanie 4/2018 - PREMIERA

Zaloguj
Delta Rodanu
Delta Rodanu
Karol Lasota

Witam wszystkich! Ostatnio dostaję wiele pytań na temat Delty Rodanu, gdzie udało mi się złowić kilka potężnych ryb, w tym mój dotychczasowy rekord - suma 253 cm. Postanowiłem napisać ten artykuł, aby podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami, przekazać kilka istotnych wskazówek, jak się przygotować do takiego wyjazdu i zaoszczędzić cenny czas na miejscu.

Na tym odcinku Rodanu szansa na spotkanie z ogromnym sumem jest bardzo realna. Oczywiście, aby spełnić swoje wędkarskie marzenie, należy stosować odpowiednie techniki połowu, dopasować się do panujących warunków, a przede wszystkim użyć bardzo mocnego sprzętu. Ale tym zajmę się w dalszej części artykułu.

Trasa
Na tym odcinku rzeki byłem już

trzy razy, a w maju planuję kolejny wypad. Naprawdę można się zakochać w tamtym krajobrazie. Za każdym razem jechaliśmy naszym autem i trasę z Kielc, kiedy nie ciągnęliśmy łodzi, udawało nam się zrobić w 21 godzin, licząc przystanki na tankowanie. Dużo więcej, bo około 29 godzin, trwał dojazd z łodzią. Trasa, jak tylko wyjedziemy z Polski, jest bardzo przyjemna, czasem monotonna, zwłaszcza w Niemczech. Po drodze proponuję zatrzymać się we Francji, w miejscowości Lyon, aby zobaczyć miejsca, gdzie był kręcony sławny już film o połowie sumów w verticalu Siluro Mythiques.

Gdzie się zatrzymać?
Na odcinku Rodanu w strefie przybrzeżnej (do mostu), bo tam właśnie dozwolone są metody takie jak trolling. Są tam dwie bazy, w których - po wcześniejszym kontakcie - można zarezerwować sobie miejsce. Znajdują się przy samej rzece, a w każdej z nich jest slip do wodowania oraz pomost, gdzie bezpiecznie można pozostawić pływadełko na noc. Można wynająć sobie przyczepę kempingową, domek lub rozbić namiot. Jeśli chodzi o standardy w bazach, to pozostawiają dużo do życzenia, ale przecież przyjeżdżamy tam na ryby, a nie siedzieć w bazie. Na miejscu znajduje się wszystko, czego potrzebujemy, czyli prąd, łazienka z prysznicem oraz lodówki do przetrzymywania jedzenia oraz przynęt. Jeżeli czegoś wam zabraknie, zawsze można udać się do pięknego miasteczka Saintes-Maries-de-la-Mer, położonego około 20 minut od bazy nad samym morzem. W tym miejscu oprócz stacji benzynowej, sklepów spożywczych przy samym wjeździe znajduje się dobrze wyposażony sklep wędkarski. Delta Rodanu jest także świetnym miejscem na połączenie wyjazdu wędkarskiego z rodzinnym. W takiej sytuacji prócz wędkarstwa można razem z rodziną pozwiedzać piękne południe Francji oraz Marsylię położoną zaledwie 100 km od bazy. Woda w morzu jest błękitna i bardzo ciepła nawet wiosną.

Gdzie i jak łowić?
Mały Rodan w strefie przybrzeżnej daje nam duże możliwości kombinacji z technikami połowu suma. Do metody stacjonarnej niezbędne będą wcześniej przygotowane żywce. Ryby bez problemu możemy złowić w rzece lub w kanałach, których jest bardzo dużo w okolicy. Proponuję przygotować grubsze zestawy, bo często jako przyłowy w łowieniu karasi trafiają się piękne dzikie karpie i olbrzymie leszcze.

Aby dobrze dobrać technikę połowu, najlepszym posunięciem jest poznanie rzeki. Więc dobrze jest zacząć od trollingu. Dzięki tej technice poznajemy dokładnie rzekę i w taki sposób można najlepiej wytypować miejsca do metody stacjonarnej. Osobiście cały czas korzystam z opcji w echosondzie Quickdraw Contours, dzięki temu dokładnie rysuję mapę dna i zaznaczam punkty, gdzie stawiam wędki na noc. Jeśli ktoś z was korzysta z aplikacji AktiveCapitan Garmin ze Społeczności QUICKDRAW, za darmo można ściągnąć całą mapę odcinka małego Rodanu, który nas interesuje. Dzięki temu można przestudiować batymetrię w domu i zaznaczyć interesujące miejsca. Trzeba jednak pamiętać też o słonej wodzie, która często wpływa do rzeki. Sumy nie lubią słonej wody, a w takich okolicznościach szukam miejsc, gdzie słona woda nie dociera lub trollinguję woblerami, które nie schodzą do poziomu słonej wody, bo w tym okresie często do rzeki wpływają różne gatunki ryb morskich, które uwielbiają sumy. Dobrą też techniką będzie zrywka pod samym brzegiem z przynętą, która zamiata ogonem pod samą powierzchnią. Bardzo ważne w strefie przybrzeżnej jest całkowity zakaz przegradzania rzeki. Wiele osób wraca z ryb po nocy a przeciągnięte zestawy na drogi brzeg zagrażają życiu. W takich wypadkach, gdy lepsze miejsce jest po drugiej stronie, dobrze jest zastosować podwodny spławik.

Aby wędkować powyżej mostu, potrzebujemy wykupić dodatkową licencję. O pomoc w tym możemy poprosić opiekuna bazy. Musicie wiedzieć, że na tym odcinku zakazane jest łowienie w nocy oraz trolling, a kary za złamanie tych przepisów są niesamowicie wysokie. Technika, którą stosuje na tym odcinku, to spinning vertical lub stacjonarka za dnia. Trzeba pamiętać, że sumy tam już widziały wszystko. Osobiście nie miałem nigdy dobrych efektów z kwokiem i dla zaoszczędzenia czasu proponuję go zostawić w Polsce. Lepszym rozwiązaniem będzie spinning albo vertical z jakąś słonowodną rybą.

Sprzęt
Na tej wodzie istnieje realna możliwość pobicia rekordu świata, więc nie ma tu miejsca na żadną pomyłkę. Już takie wyprawy nauczyły mnie, że wszystko musi być dokładnie sprawdzone, bo zawsze w tym ważnym momencie ogromna ryba wykorzysta najsłabsze ogniwo zestawu. Bardzo istotna w moich zestawach jest plecionka, która daje mi komfort bezpieczeństwa. Od kilku lat z powodzeniem stosuję plecionkę firmy Mikado Octa braid o różnych średnicach. Linka ta przeszła ekstremalny test na sumach w Hiszpanii, gdzie (prócz siły ryby) musiała być odporna na przetarcia o skały. Plecionka, którą stosuję do stacjonarki, to Octa Mikado o średnicy 0,70 i o dobrze widocznym kolorze, np. fluo (dzięki temu jest lepiej widoczna dla innych wędkarzy). Jeśli chodzi o spinning, to 0,40 mm, a do trollingu używam dwóch średnic: na głębsze miejsca (powyżej 8 m) cieńszą Octe 0,35, a na płytsze - 0,50. W tych technikach kolor nie ma żadnego znaczenia.
Jeśli chodzi o coblery, to proponuję mieć ze sobą wszystko i nie ograniczać się tylko do paru modeli. Czasem sumce muszą dostać innego bodźca, który je zahipnotyzuje do ataku. Bardzo fajnie sprawdza mi się Donkey, a przy łowieniu nad słoną wodą - Meanest Cat. W spinningu stosuję duże gumy, takie jak Goliat lub osiemnastocentymetrowa Magna w kolorze 112RT lub 335. Nie ma nic wspanialszego przy łowieniu sumów jak branie z aktywnej metody.

Koszty
Wyjazd na dziesięć dni, jeśli bierzemy własne pływadełko i nie korzystamy z pomocy przewodnika, można zamknąć śmiało w 2,5-3 tysiącach złotych. Koszty rosną, gdy chcemy trochę poszaleć, ale trzeba przyznać, że Rodan wychodzi o wiele taniej niż Ebro. Z tym że na Ebro możemy liczyć na więcej brań, bo populacja suma w tamtej rzece jest większa i zdarza się większa ilość mniejszych sumów.

Mam nadzieję, że pomogłem chociaż trochę w odpowiedzi na pytania dotyczące przygotowań do wyjazdu. Pamiętajcie, Rodan jest piękny, a klimatu dodają latające flamingi oraz dzikie konie. Jednak nie dajcie się zwieść, bo - znowu to powtórzę - potrafi on być bardzo wredny i tylko wytrwali zostaną wynagrodzeni.
P.S. Uważajcie na byki.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ