Wydanie 1/2019

Zaloguj
Szarpane pstrągi
Szarpane pstrągi
Kamil Zaczkiewicz

Każdy polski wędkarz interpretuje słowo „szarpak” jednoznacznie. Etymologia tego słowa jasno nam sugeruje i nasuwa niezbyt pozytywne skojarzenia. Niestety, amatorów tej „metody” nad naszymi wodami nie brakuje. Jeśli jednak czytacie ten tekst, by znaleźć sposób, jak wyrwać z wody nakrapianego salmonida za bok czy brzuch, to od razu uprzedzam, możecie natychmiast zamknąć to okno.

Pstrąg potokowy to ryba piękna, tajemnicza i wymagająca szacunku. Powód jest prosty i prozaiczny. Niejeden „keton” opuścił swoje naturalne środowisko w bagażniku jakiegoś „łowcy”. I wierzcie mi, jego miejsca nie zajął kolejny osobnik. Tych ryb, przywiązanych do swoich bezpiecznych stanowisk, jest mniej niż nam się wydaje. Oczywiście, każda woda rządzi się swoimi prawami, jednak zwolennicy metody „Catch&Release” dobitnie udowadniają, jak ważne jest uwalnianie zdobyczy i troska o kruche populacje tych ryb.

Otwarcie sezonu 2019.
„Twiching” przebojem wdarł się na nasze polskie, wędkarskie salony. Jak wiele nowych, rewolucyjnych metod. A jest to nic innego jak kolejny sposób prezentacji przynęty. Przynęty, która okazuje się łakomym kąskiem dla drapieżnika. To nie moda czy kolejny trend. Wędkarz, aby być skutecznym, musi posiadać wszechstronną wiedzę i umiejętności, które potrafi zastosować w praktyce i  dostosować do warunków panujących na łowisku. Mamy zimę. Wody niosą mocno schłodzoną wodę, nierzadko z krą na jej powierzchni. Z naszych ust wydobywa się para, a nogi otula lodowata, prawie krzepnąca woda. Jest ciężko, ale w takich warunkach, każdy, nawet najmniejszy sukces, smakuje wybornie.

Pstrągowe stanowiska
Ryby są zmęczone jesiennym tarłem. Woda niesie niewiele pokarmu, a warunki są trudne i wymagające. Jednak instynkt i głód po odbytych godach, dają o sobie znać. Dlatego próżno nam teraz szukać pstrągów wśród bystrzy i przelewów. Te miejscówki zostawmy na ciepłe miesiące. Teraz naszymi łowiskami będą burty na zewnętrznych zakrętach, wymyte dołki i spokojne płanie, na których ryby mogą zarówno posilić się, jak i nie tracić energii na walkę z szybko płynącą wodą. Gdzie tu więc miejsce na „szarpaka”? Twiching z angielskiego to nic innego jak podszarpywanie prowadzonej przynęty. Czy to więc jakaś nowość? No, chyba nie...


Wobler, czyli twichingowy killer
Za pomocą podszarpnięć możemy nadać atrakcyjne, dodatkowe ruchy praktycznie każdemu wabikowi. Jednak nie każdy jest na nie tak podatny jak wobler. W tym momencie musimy przypomnieć sobie zasadę budowy i funkcjonowania tej przynęty. Do podszarpywania najlepiej nadają się egzemplarze ze sterem o niewielkiej powierzchni, jednocześnie ustawione jak najbardziej pionowo do osi podłużnej naszej przynęty. Dlaczego? Otóż im większa powierzchnia steru, przy jednoczesnym zmniejszeniu kąta natarcia, tym wędkarz ma tak naprawdę mniej do powiedzenia. Przynęta ma „zaprogramowaną” określoną pracę i to żadna wada, jednak kiedy to my chcemy samodzielnie animować nasz wabik, to niewielka powierzchnia steru jest naszym ogromnym sprzymierzeńcem. Dzięki takiej konstrukcji każdy ruch naszej szczytówki jest natychmiast przenoszony na naszą przynętę, która po każdym podszarpnięciu dostaje dodatkowy impuls, po którym wykonuje nieskoordynowane i nieprzewidziane ruchy. Odjeżdża z linii prowadzenia, błyska brzuszkiem, czasem wręcz wywraca się na bok, niczym niesiona nurtem, trącona rybka.

To świetna okazja do ataku dla zmęczonego tarłem i potrzebującego uzupełnić deficyt kaloryczny pstrąga. Aby jednak skutecznie łowić, niezbędny będzie nam… 

Zestaw do podszarpywania
Poszukując nakrapianych drapieżników, z reguły będziemy sięgali po wabiki mieszczące się w rozmiarówce 4-7 cm. Oczywiście, są sytuacje, kiedy sięgniemy po większy lub mniejszy wobler, jednak imitacja niewielkiej, około 6-centymetrowej rybki to „klasyczny klasyk", którego obecność w pudełku jest nie tyle wymagana, co wręcz obowiązkowa. Do nadawania krótkich, agresywnych ruchów naszej przynęcie wymagana jest równie krótka wędka.

Osobiście używam niespełna 2-metrowego wędziska o głębokim, ciepłym ugięciu.
Dzięki niej będziemy mogli „grać” woblerem przy pomocy samego nadgarstka. Delikatnie i precyzyjnie. Im ruch krótszy i lepiej przez nas kontrolowany, tym zachowanie naszego wabika bardziej przewidywalne, a jednocześnie lepiej kontrolowane, zaplanowane. A więc skuteczne. Osobiście używam niespełna 2-metrowego wędziska o głębokim, ciepłym ugięciu. Pozwala ono okiełznać wszystkie pstrągowe „młynki”, przy jednoczesnym zachowaniu sprężystości i szybkości. Krótki reargrip gwarantuje komfort rzutów i prowadzenia wabika. Moje combo dopełnia niewielki kołowrotek z nawiniętą… no właśnie.

Żyłka czy plecionka? 
Jeśli tylko panująca aura pozwala, sięgam po cienką, jak najmniej widoczną w wodzie plecionkę. To ona, dzięki praktyczniej zerowej rozciągliwości, pozwala przenieść każdy niuans z dolnika na wabik. Oczywiście, zima rządzi się swoimi prawami i nierzadko przyjdzie nam łowić w ujemnych temperaturach. Nierzadko nawet najmniej chłonąca wodę plecionka zawiedzie i będziemy musieli sięgnąć po żyłkę. Jej rozciągliwość nie będzie naszym sprzymierzeńcem, więc wybierajmy takie, które będą jak najlepiej transmitowały drgania dłoni do przynęty. Mając na uwadze czyste i nierzadko płytkie łowiska, koniec plecionki zawsze wieńczy przypon, lub wręcz „strzałówka” z fluorocarbonu o adekwatnej wytrzymałości. Średnicę FC dobieram do warunków na łowisku, a także stosowanej przynęty, a nie poławianych ryb, gdyż kąt załamania światła tego materiału jest bardzo zbliżony do wody, dzięki czemu jest praktycznie niewidoczny dla naszych zdobyczy.

Koniec plecionki zawsze wieńczy przypon, lub wręcz "strzałówka" z fluorocarbonu o adekwatnej wytrzymałości.
W tym miejscu artykułu mógłbym napisać kilka stron na temat ubioru, spodbniobutów, ich doboru w stosunku do naszej sylwetki i temperatury otoczenia, ale skupiając się na łowieniu, zaznaczę tylko: zadbajcie o prawidłową termikę organizmu. Nie ograniczajcie krążenia zbyt obcisłym ubiorem i pamiętajcie, że nie ma takiej silnej woli i chęci łowienia, której nie jest w stanie ugasić lodowata woda górskiej rzeki i zimowy wiatr. A to, jak każdy z was osiągnie, wymaga kilku wypadów nad wodę i własnych, indywidualnych spostrzeżeń. A oprócz wspomnianego powyżej fluorocarbonu na jego końcu wiążę niewielką agrafkę, która gwarantuje perfekcyjną pracę, a także szybką wymianę naszych…

Szarpanych wabików
Jak już wspomniałem, do tej metody najchętniej sięgam po woblery. Z prostego powodu. Modele, które wybieram, są bardzo podatne na nawet najmniejszy ruch mojej dłoni trzymającej wędzisko. Z reguły są to modele wolno tonące. Dzięki temu mogę dopasować się do siły uciągu wody, głębokości łowiska, a także aktywności ryb. Zdarza się, że kolejne, drobne podszarpnięcia oddzielam od siebie kilkusekundowymi pauzami, podczas których adekwatnie dobrana przynęta dryfuje zawieszona w wodnej toni. To łakomy kąsek dla nakrapianych drapieżników, które z pewnością nie przepuszczą takiej okazji. Spróbujcie sami!

To łakomy kąsek dla nakrapianych drapieżników, które z pewnością nie przepuszczą takiej okazji.

Zimowe łowienie pstągów to piękny element wędkarskiej układanki. Ma ono jednak spore grono przeciwników, broniących się twierdzeniem, że ryby głównie powinny być objęte ochroną tuż po tarle, kiedy niedawno odbyte gody odcisnęły na ich kondycji niemałe piętno. Z drugiej strony duża ilość etycznych wędkarzy nad wodami działa prewencyjnie, skutecznie zniechęcając do swoic działań kłusowników. Pamiętajmy jednak o stosowaniu kotwic bezzadziorowych, ograniczaniu  czasu naszych zdobyczy poza wodą, szczególnie w mroźne dni i o szacunku dla tych pięknych ryb, darujmy im wolność.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Komentarze
Piotr Durasiewicz
2019-02-28 08:14:29
Fascynująca opowieść, ciekawie napisana.
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ