Wydanie 1/2019

Zaloguj
Sumy z płycizny
Sumy z płycizny
Piotr Boufał

Do napisania tego artykułu zmusza mnie odwieczny problem „sumiarzy”, który nieustannie zauważam na portalach społecznościowych, a nawet w realu! Chciałbym, aby ten tekst rozwiał wszelkie wątpliwości związane z łowieniem wąsaczy w płytkiej wodzie.

W wielu podręcznikach oraz czasopismach wędkarskich spotkać się można z powszechną opinią, że sumy to stworzenia żyjące tylko w największej otchłani rzek i zbiorników, i tylko tam mamy szansę na spotkanie z nimi. Zgodzić się mogę tylko z tym, iż faktycznie sumy kochają wodę nad głową, tak jak każdy inny drapieżnik. Są jednak pewne odstępstwa, a także czynniki, które sprawiają, że sumy zamieszkują wody płytkie i również w nich żerują. Czynnikami, które przede wszystkim wpływają na zajmowane stanowiska wąsaczy są: charakter rzeki, temperatura wody, pożywienie oraz pora dnia i nocy. Napiszę więc, czym się sugerować przy wyborze potencjalnych miejsc oraz dlaczego wybór płytkiej wody bywa tak istotny.

Prawie 210 cm olbrzym złowiony po wewnętrznej stronie zakrętu rzeki. Głębokość nie przekraczała tam jednego metra, a ryba nie dawała żadnych oznak żerowania.
Odejście od schematów
Jedną z ważniejszych cech sumów, którą powinniśmy się sugerować, jest sam kształt i układ jego paszczy. Dolna szczęka jest wyraźnie wysunięta. To znak, że ryba ta żeruje przede wszystkim w górnych partiach wody. Oczywiście pobiera pokarm również z dna. Pamiętać trzeba jednak, że to drapieżnik z krwi i kości, a bolenia również możemy złowić na przysłowiowego białego robaka. Kolejną ważną i wspomnianą wcześniej cechą jest drapieżny styl życia. Jak każdy przyzwoity drapieżnik, szuka swojego pożywienia. Podąża za drobnicą, która z reguły trzyma się toni wodnej, powierzchni oraz samego brzegu. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, im cieplejsza woda, tym wyżej i płycej łowimy. Najlepszymi żerowiskami w ciepłych porach roku będą miejsca dobrze natlenione, podwodne wzniesienia oraz okolice brzegów. Nie szukajmy latem ryb w najgłębszej wodzie. To chyba największy błąd, z jakim się spotykam nad naszymi akwenami. Ba, głęboką wodę w ciepłych okresach zamieszkują ryby, ale są to pojedyncze egzemplarze i z reguły mety, które przyciągają sumy z jakiegoś powodu. Prawdopodobnie bliski kontakt pożywienia. Niemniej jeśli chcemy mieć szansę na spotkanie z więcej niż jedną rybą, łowimy w żerowiskach! Tylko tam mamy szansę na spotkanie nawet z kilkoma rybami, które przychodzą z najodleglejszych zakątków rzek. 

Wrześniowe sumy to również ryby płytkiej wody. Ten jegomość połakomił się na małego klenia postawionego na klatkowym wzniesieniu.
Wybór płytkiej wody 
Lato i niżowy stan w rzekach daje nam naprawdę szereg możliwości wyboru potencjalnych miejsc. Szczególnie jeśli chodzi o rzeki nieuregulowane. O typowych „wannach” o stałej głębokości i znikomym nurcie wspomnę w dalszej części tekstu. No właśnie, co zrobić, gdy stoimy nad brzegiem wielkiej, nizinnej rzeki, jaką jest Wisła czy Odra i chcemy wybrać potencjalne żerowiska ryb? Tutaj naszym sprzymierzeńcem będzie umiejętność czytania rzeki. To podstawa, jaką powinien mieć każdy rasowy, rzeczny wędkarz. Wierzcie mi, do złowienia sumów metodami stacjonarnymi echosonda wcale nie jest niezbędna, jeśli ktoś potrafi czytać wodę. Wiem, bo sam tak zaczynałem i nie dysponowałem jako młodzieniec po liceum sumą wystarczającą na tak drogie - jak na tamte czasy - urządzenie. Warto więc skupić uwagę na:
- mocno zarośnięte brzegi, dające schronienie białej rybie 
- spowolnienia i przeszkody wodne
- przykosy
- przelewy 
- wypłycenia w okolicach filarów mostów i klatek między główkami 
- płytkie i szybkie opaski

Ryba z tzw. odrzańskie wanny, czyli uregulowanego odcinka rzeki. Wąs znajdował się na 7m, ale kilka metrów od niego kręciły się duże skupiska białej ryby.
Oczywiście rzecznych tworów jest znacznie więcej. Uważam jednak, że wyżej wymienione w zupełności wystarczą do namierzenia stołówki na nieuregulowanych rzekach. Wybierając je naprawdę puśćcie wodze fantazji – dosłownie! Nie sugerujcie się schematami, nie bójcie się stawiać zestawów nawet w bardzo płytkiej wodzie. Wierzcie mi, sumy potrafią zerwać się w wodzie do kolan, nie zdradzając przy tym swojej obecności. Nie bójcie się wartkiego nurtu, te ryby są stworzone do życia w rzekach. Potrafią przychodzić w nawet największy kocioł usłany żwirem i kamieniami, gdzie można spodziewać się tylko brzany i klenia. One właśnie tych gatunków ryb szukają w takich miejscach! To jeden z kluczy do sukcesu – znaleźć potencjalne miejsca i kryjówki białej ryby, a cała reszta to tylko kropka nad „i”. Szybka, dobrze natleniona woda to dla mnie numer jeden w letnich okresach, tj. od czerwca do września. Tutaj prócz przelewów prym wiodą opaski. Znakomite łowiska, a tak rzadko oblegane przez sumiarzy. Warto je sprawdzić, chociażby z powodu niewielkiej presji, a o tym, czy jest szansa złowić tam suma, bardzo szybko się przekonacie. Przykosy to znakomite miejscówki, aczkolwiek mogą sprawić trudności początkującym. Są to stanowiska całoroczne. Nie muszą to być wcale największe i najgłębsze łachy piachu. Jeśli na kancie dwumetrowej przykosy nie sypie piach i gromadzi się biała ryba, to niemal „bankówka”.

Na szybkiej wodzie numerem jeden będą przypony na mono. Dzięki swojej gładkiej powierzchni nie wytwarzają żadnego szumu w wodzie.

Wypłycenia w klatkach między ostrogami to także miejsca warte uwagi, nawet przy deficycie tlenowym. Z reguły wypłycenie tworzy się z końcem warkocza główki oraz bliżej środka klatki, gdzie prądy wsteczne wymyły doły. W większości przypadków w okolicach tych dołków będą piękne połacie płytkiej wody. To miejsca letnie oraz wczesnojesienne. Warto jest również postawić zestaw na samym zapływie, w okolicy szczytu główki, a nawet pod pierwsze kamienie. Tam chowają się jazie i klenie, a o tym, jak sumy je kochają, chyba nie trzeba pisać.

Niżówka ma swoje dobre i złe strony. Najważniejsze jest to, aby potrafić się odnaleźć w każdych warunkach nad wodą i brać to, co daje nam rzeka.
Wody uregulowane 
W tym wypadku charakter wody jest zupełnie inny, ale obyczaje i styl życia ryb są takie same. Obowiązują nas identyczne zasady jak przy wodzie nieuregulowanej. Śluzy na rzece sprawiają, że koryto wyraźnie się pogłębia, woda płynie leniwie, a niekiedy stoi całkowicie. W tym wypadku nie mamy co liczyć na identyfikację płytkich miejsc dzięki czytaniu wody, prócz tego że zewnętrzny zakręt będzie głębszy od wewnętrznego. Wspomniałem wcześniej o mocno zarośniętej linii brzegowej. To właśnie na stojących odcinkach rzek z łatwością odnajdziemy zwaliska brzegów, drzew czy nawisy roślinności. To miejsca zarówno dzienne, jak i nocne, nawet jeśli woda nie przekracza tam jednego metra. Co jednak w przypadku, gdy na naszym odcinku nie znajdziemy takiej mety, a nie mamy echosondy? Wtedy uwagę poświęcamy właśnie wewnętrznym zakrętom rzeki. Tam woda jest płytsza, a prądy rzeki działają najmniej inwazyjnie. W tym wypadku nie musimy szukać nawet białej ryby – wąsacze przyjdą w te rejony na pewno w poszukiwaniu przekąski. Posiadacze echosond mają dużo łatwiejsze zadanie. W zasadzie każde wypłycenie w pobliżu koryta rzeki jest dobrym wyborem i kwestią czasu będzie odnalezienie tego właściwego.

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ