Zaloguj

Wydanie 5/2019

Missisipi - woda dla konesera
Missisipi - woda dla konesera
Przemysław Pająk

Woda położona z dala od zabudowań, otoczona pięknym, zwartym lasem, urozmaicona linia brzegowa z ogromną ilością powalonych drzew w czystej nieskażonej wodzie. Ciszę i spokój przerywają tylko odgłosy ptaków i zwierząt, zamieszkujących to malownicze miejsce.

Tutaj nie ma ponumerowanych stanowisk, nie ma tłoku, nie ma policzonych ryb w wodzie… Odkrywam nieodkryte, jestem tam, gdzie zaczyna się i kończy moja prawdziwa karpiowa pasja! Na mapie polskich wód karpiowych z roku na rok przybywa miejsc, gdzie możemy oddać się naszej pasji. Co pewien czas słychać doniesienia o otwarciu nowego łowiska, modernizacji i udoskonalaniu tych już istniejących.

Karpie w wodach osiągają coraz to większe rozmiary, areał rybnych zbiorników powiększa się. Specyfikacja tych łowisk jest bardzo zróżnicowana - od wykopanych płytkich stawów, poprzez żwirownie, glinianki, po dzikie jeziora polodowcowe. Każdy znajdzie to, co mu najbardziej odpowiada. Pracując w branży, obserwuję ciągły rozwój tej dziedziny wędkarstwa, widzę ogromne zapotrzebowanie na łowiska karpiowe, szczególnie że wiele łowisk jest bardzo zatłoczona, a ilość stanowisk na niektórych wodach nieadekwatna do wielkości zbiornika, co nie każdemu odpowiada. Dlatego bardzo cieszy fakt, że pojawiło się kolejne łowisko i to łowisko o dzikim charakterze, gospodarowane przez ludzi z zamiłowaniem do przyrody.

Bardzo długa linia brzegowa, otaczające ją strome skarpy z dużą ilością powalonych drzew w wodzie sprawiają wrażenie jakbyśmy byli nad dziką, trochę mroczną rzeką, co nadaje temu miejscu niesamowity klimat!

Rekonesans, informacje praktyczne
Jezioro polodowcowe Studnica o powierzchni 24 hektarów, o którym mowa, położone na Pojezierzu Wałeckim, niedaleko osady (trzy domy) Studniczka przy drodze wojewódzkiej nr 177 w gminie Wierzchowo w województwie zachodniopomorskim - otrzymało nową nazwę „Missisipi” i powiększa tym samym areał niewykorzystanych do tej pory wędkarsko wód, jaki drzemie na polskich pojezierzach. Pierwsze informacje o tym, że szykuje się nam piękna, nowa karpiowa woda, dotarły do mnie w 2018 roku, przy okazji zasiadki nad innym zbiornikiem obecnego dzierżawcy Missisipi - Jeziorem Smolno. Bardzo lubię odkrywać nowe wody, szczególnie jeśli mają swoje tajemnice i niewiele o nich wiadomo. Jest to dla mnie sedno wędkarstwa karpiowego, dlatego też szybko powstał pomysł wyjazdu na rekonesans, po którym ustalę datę zasiadki. Rekonesans odbył się w lutym, kiedy woda skuta była jeszcze lodem z zupełnie zimowym krajobrazem, ale już wtedy wiedziałem, że będzie to naprawdę niesamowita karpiowa woda! Co urzeka przy pierwszym kontakcie z jeziorem? Totalne oddalenie od cywilizacji, cisza, piękny las, ale najbardziej dość nietypowy kształt zbiornika. Jezioro to typowy zbiornik polodowcowy, rynnowy, o wydłużonym kształcie. Woda leży jakby w wąwozie i wygląda jak długa rozległa rzeka, stąd nowa nazwa „Missisipi”.

Teren nadleśnictwa z potężnym obszarem leśnym, nad którym leży zbiornik, bogaty jest w zwierzynę. Nieopodal żyją stada dzikich żubrów oraz – w mniejszej liczbie - wilków. Codziennie słuchałem odgłosów puchacza, dzięciołów znakujących swoje terytorium czy obserwowałem loty żurawi patrolujących swój obszar. Długa linia brzegowa, ponad 3 km, pozwala na komfortowe łowienie. Na każdym stanowisku mamy przed sobą spory areał wody do obłowienia. Dostępny jest tylko jeden brzeg, gdzie umiejscowione są stanowiska. Do stanowisk prowadzi leśna droga, jednak do części miejsc dotrzemy tylko przeprawiając się łodzią, w czym pomoże nam gospodarz wody. Maksymalna szerokość jeziora to około 140 metrów. Ilość stanowisk jest umiarkowana, aby nikt sobie nie przeszkadzał, aby każdy czuł się jak nad dzikim jeziorem i w spokoju oddawał się swojej pasji.

Jezioro można podzielić na dwie części, oddzielone cyplem, z przepływem wody. Dwie części zbiornika znacząco się różnią. Pierwszy z głębszą wodą, gdzie nasza echosonda pokazała maksymalnie 4,6 metra. Brzegi jeziora strome, praktycznie pozbawione trzcin, ławica przybrzeżna dość szybko opadająca. Środkowe partie wody z mocno zamulonym dnem, od głębokości około 3 metrów pojawia się sporo twardych placów. W strefie przybrzeżnej duża ilość powalonych drzew i starych, rozsypujących się kładek wędkarskich. Na dnie zbiornika zaobserwowałem pojawiającą się roślinność podwodną - widać było jeszcze zeszłoroczną rdestnicę, a wszędzie wzdłuż brzegu duże ilości małży szczeżui. Woda bogata więc w naturalny pokarm, co może przełożyć się na rozmiary występujących w jej toni ryb, ale i trudności z ich przechytrzeniem.

Ilość stanowisk jest umiarkowana, aby nikt sobie nie przeszkadzał, aby każdy czuł się jak nad dzikim jeziorem i w spokoju oddawał się swojej pasji.

Druga część jeziora za przewężeniem trochę o innym charakterze, widać było trzciny przybrzeżne, a skarpy otaczające zbiornik nieco mniejsze, co świadczy o łagodniejszym spadku dna i mniejszej głębokości. Za wcześnie było, aby zaobserwować roślinność denną, ale z informacji, jakie otrzymałem, pojawiają się latem w wodzie grążele i sporo roślinności podwodnej. Brzegi z równie imponującą ilością powalonych drzew w wodzie. Jednym słowem „karpiowy raj”! Jezioro Missisipi to kompleks dwóch jezior. Drugi zbiornik położony jest nieopodal, gdzie przygotowane będą tylko dwa stanowiska, w tym jedno z przeprawą. Jeziora połączone są ciekiem wodnym. Drugi zbiornik na tę chwilę dopiero jest przygotowywany i z całą pewnością zjawię się też i tam z wędkami, ale to temat na osobny artykuł.

Podejmuję wyzwanie – zasiadka
Zimowy rekonesans utwierdził mnie w przekonaniu, że jak najszybciej muszę zjawić się nad tą wodą z wędkami w ręku i spróbować przechytrzyć choć jednego karpia tam pływającego. Pierwszy wolny termin, w którym mogłem pozwolić sobie na 7-dniową wyprawę, to kwiecień. A więc w kwietniu zwarty i gotowy, po przejechaniu 350 km, melduję się nad brzegiem jeziora. Niewiele wówczas wiedziałem o tej wodzie i o tym, czy i jakie pływają tam karpie. Wszystko to było do zbadania i do odkrycia. Bardzo sobie cenię możliwość poznawania nowych jezior, pojawia się przy tym u mnie ogromna satysfakcja i ekscytacja. Celem jak zawsze jest złowienie przynajmniej jednego starego mieszkańca wody. Pogoda, na jaką trafiłem, nie pomagała, bo nocne przymrozki i codzienny chłód nie sprzyjały żerowaniu jakichkolwiek ryb. Pierwsze dwie doby zasiadki woda była zupełnie martwa. Dopiero ostatnie dwie doby ocieplenia i słonecznej pogody rozruszały trochę uśpioną przyrodę, zaczęła pojawiać się drobnica, na płyciznach pojawiły się drobne żyjątka wodne.

Z racji tego, że w wodzie jest sporo naturalnego pokarmu, postanowiłem nie konkurować z nim przynętami, które są tylko do niego zbliżone. Uważam, iż karp, mając do wyboru kulkę rakową i raka, wybierze to drugie. Dlatego moje smaki w wodzie, gdzie ryby nie znają jeszcze karpiowych kulek i pelletów, ograniczyłem do smaków słodkich, przełamanych nutami mięsnymi z teorią, iż karpie zaczną pobierać takie egzotyczne dla nich kąski z choćby czystej ciekawości.

Ilość sypanej do wody zanęty była znikoma, a zestawy trzymałem w wodzie nawet dwie doby. Czy moja teoria się sprawdziła? W połączeniu z długością zasiadki i dobrym wytypowaniem miejsc położenia zestawu sądzę, że tak. Przez te kilka dni w zupełnie niesprzyjających, momentami zimowych warunkach pogodowych, w całkiem nieznanej mi wodzie, gdzie populacja karpia, z uwagi na przeszłość jeziora, jest raczej niewielka, udało mi się wypracować sześć karpi w przedziale wagowym od 3 do 9 kg, w tym pięknego łuskacza, złowionego praktycznie na środku jeziora z bardzo miękkiego mułu na zestaw Ronni Rig. Wisienką na torcie okazał się stary mieszkaniec tej wody - udało mi się przechytrzyć karpia o wadze 19,100 kg! Miejsce, z którego wyholowałem tego ostatniego, to oczywiście matecznik starych ryb. Zwalone zatopione drzewa, miejsce trudne technicznie, do którego nie podchodzimy - z uwagi na bezpieczeństwo karpi - bez pontonu, bez odpowiedniego przygotowania. Miejsce zawsze rokujące. Karp ten przyniósł mi naprawdę bardzo dużo satysfakcji, wiele emocji z holu i ogromną radość. Doskonałe, historyczne otwarcie nowej wody Missisipi! Zasiadka przebiegała w atmosferze zupełnej ciszy, ostatnie noce rozświetlał księżyc, potęgując niesamowity nocny klimat. Do końca czekałem na to, co jeszcze się wydarzy. Missisipi powoli odkrywała swoje tajemnice, ale jedna zasiadka to za mało, by poznać tak duży zbiornik.

Refleksja i kolejne plany
Te kilka dni spędzone na łonie natury w ciszy, spokoju w tym ciekawym przyrodniczo i historycznie zakątku Polski, pozwoliły mi w pełni oddać się swojej pasji, zdobyć nowe doświadczenia z kolejnej nowej wody, jaką odkryłem. Ogromnie cieszy mnie fakt, że w Polsce pojawia się coraz więcej łowisk dla prawdziwych pasjonatów karpiowej sztuki, gdzie w naturalnych jeziorach polodowcowych możemy podziwiać przyrodę i oddawać się swojej pasji, bez pośpiechu, bez zbędnej rywalizacji, bez komercyjnego ciśnienia na bicie rekordów. Często są to jeziora, które po okresie swojej agonii, przekłusowane i wyeksploatowane, powracają do życia dzięki determinacji i zaangażowaniu ich nowych gospodarzy. Życzę nowym dzierżawcom Jeziora Missisipi - Ewie i Czarkowi - satysfakcji z wykonywanej pracy, a karpiarzom, którzy tę wodę odwiedzą, wielu emocji z holu „dzikich” karpi i radości z przybywania w tak pięknym, malowniczym zakątku. Pamiętajmy też o uszanowaniu tego miejsca i jak najmniejszej ingerencji, a z całą pewnością Missisipi odwdzięczy nam się pięknymi wspomnieniami. Ja na pewno tam wrócę!

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Komentarze
Marcin Kaczmarek
2019-06-03 09:03:44
Prawdziwy dziki zakątek bardzo ciekawy artykuł.
Przemek Pająk
2019-06-05 06:14:53
Dzięki Marcin! tak jak piszesz, dziki zakątek :)
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ