Zaloguj

Wydanie 5/2019

Nie bój się zimnej wody!
Nie bój się zimnej wody!
Michał Bloch

Pomimo, że jesteśmy już po majówce to na wielu łowiskach nadal temperatury przypominają te wczesnowiosenne. W związku z tym postanowiłem przeanalizować kilka ostatnich lat i w oparciu o te obserwacje powstał poniższy artykuł o wiosennych, a czasem wczesnowiosennych karpiach.

Poniżej znajdziecie kilka moich spostrzeżeń i dobrych rad dotyczących łowienia wiosną, szczególnie wczesną. W momencie, w którym czytacie ten artykuł, przynajmniej część wód jest już na dobre ożywiona po zimowym letargu, jednakże pamiętajmy, że nie każde łowisko „startuje” tak szybko - często mazurskie i kaszubskie polodowcowe wody „ożywają” najwcześniej na majówkę albo jeszcze później, a zima wraca do nas każdego roku! Warto zatem zachować ten artykuł również na późniejsze lata. Miłej lektury!

Początek roku to czas niecierpliwego wypatrywania pierwszych dodatnich temperatur, zejścia lodu i pojawienia się nad wodą. To okres, w którym przygotowania do nowego sezonu są już na ukończeniu, ale... to także okres, w którym karpiarze popełniają sporo błędów, które opóźniają rozpoczęcie sezonu upragnioną zdobyczą.

Piękny lustrzeń z zimnej wody.

Czy „opłaca się” łowić w zimnej wodzie i kiedy zacząć jeździć na karpie?
Nie jest tajemnicą, że karpie spędzają zimę w sposób mało aktywny, jednakże nikt tak naprawdę nie wie, do jakiego minimum ich aktywność jest ograniczona. Z pewnością każdy, kto miał okazję złowić przedwiosenne karpie wie, że ryba, która dopiero ruszyła do pobierania pokarmu, jest pokryta sporą ilością pijawek. Również ten, kto łowił w okresie zimowym wie, że taki lodowaty karp pijawki ma nawet w pysku! To może nam podpowiadać, że ryba jest praktycznie nieruchoma. Z tą lodowatością też nie przesadzam, podczas sesji z wczesnowiosennym karpiem nasze ręce są skostniałe, a wędkarzowi wydaje się, że trzyma bryłkę lodu.

Wracając do zimowania - bliski jestem sformułowaniu, że ryby spędzają zimę, opierając się brzuchem o muliste dno. Czy jednak karp przez całą zimę pozostaje nieruchomo? Nie byłbym tego taki pewien. Kiedy zatem zaczyna się tak naprawdę pobieranie pokarmu? Większość karpiarzy mówi o dwóch cyfrach na termometrze - 8 lub 10 stopni Celsjusza. To według wielu osób magiczna granica, po przekroczeniu której karpiszony zaczynają żerowanie.

Drobny pellet czy zmielone kulki to świetna opcja na tę porę.

Wiele lat spędzonych nad wodą, na łowieniu karpi w każdym miesiącu roku, zaowocowało jednym wnioskiem. Ryby mogą żerować w temperaturze poniżej 5 stopni, jednakże temperatura nie jest jedynym czynnikiem mającym wpływ na ich żerowanie. Pozostałe dwa to wysokość słońca na niebie (aktualny miesiąc) oraz liczba dni słonecznych. Ważna jest też sama charakterystyka zbiornika, który obławiamy. Najszybciej budzą się do życia oczywiście zbiorniki płytkie, dobrze nasłonecznione i... najbardziej rybne. Im więcej karpi w danej wodzie, tym większa szansa, że trafimy na kilka wygłodniałych po zimie egzemplarzy.

Duże znaczenie ma tutaj pora roku, która jest priorytetowa w stosunku do temperatury wody! Nad zbiornikiem polodowcowym, w którym woda jest głęboka i wolno się nagrzewa, kiedy lód zejdzie jeszcze w lutym, cały marzec można przesiedzieć bez tzw. „piku”, gdzie na tym samym zbiorniku, innego roku, tydzień po zejściu lodu, ale sporo później, w drugiej połowie kwietnia, mimo bardzo zimnej wody, można złowić nawet karpia 20 kg!

Dodatkowym czynnikiem budzącym karpie do życia wiosną jest również tarło innych ryb. Karpie to ogromne łakomczuchy i nie odpuszczą sobie ucztowania na ikrze, np. podczas tarła białej ryby. Warto śledzić zatem zachowania innych gatunków ryb w zbiorniku, na którym zamierzamy rozpocząć sezon.

Hit ostatnich lat, czyli Ronnie Rig znajduje się również w moim arsenale.

Na jakiej wielkości ryby można liczyć w zimnej wodzie?
Najprędzej budzą się do życia najmniejsze osobniki. Prawdopodobnie chodzi o zużywanie nagromadzonej przed zimą tkanki tłuszczowej, na którą może mieć wpływ ruchliwość mniejszych okazów, a co za tym idzie ich szybszy metabolizm. Oczywiście to tylko teza, pochodząca z wieloletnich obserwacji. Nie musi ona stanowić reguły. Doświadczenie pokazuje jednak, że najczęściej zaczynamy od łowienia najmniejszych karpi w danym zbiorniku. Wybierając zatem łowisko na wczesnowiosenne karpie musimy mieć na uwadze wybór pomiędzy większą ilością brań (czyli nieważne co, aby zanotować kontakt z rybą) a potencjalną możliwością złowienia większego okazu (licząc się z tym, że mogą jeszcze nie pobierać pokarmu). W wodzie, gdzie średnia waga ryb jest większa, dalej zasada „łapiemy w pierwszej kolejności najmniejsze sztuki” obowiązuje. Zatem, jeśli minimalna waga karpi w zbiorniku oscyluje powyżej 10 kg, to właśnie ich możemy spodziewać się na macie jako pierwszych.

Wybór zostawiam wam. Osobiście na początku sezonu, przed którym zmieniałem istotny w czasie holu sprzęt, tj. wędkę, kołowrotek albo - co ważniejsze - elementy zestawu końcowego, wolę wybrać łowisko, na którym będę miał więcej brań i przetestuję sprzęt na szalonych, małych karpikach. Wybierzmy zbiornik o wielkości maksymalnie 2-10 ha. Do 3-4 m głębokości. Najlepiej położony w otwartej przestrzeni, a nie w dołkach czy z silnym zacienieniem. Wytypujmy miejsce, w którym słońce świeci większą cześć dnia, ale też z dostępem do głębszych partii.
Sam wybieram zarówno głębokie, miękkie, muliste miejscówki, jak i płytkie, twarde miejsca. Chcę zwiększyć szanse na branie. To niezwykle ekscytujący czas, potwierdzający lub zaprzeczający nasze teorie uknute przez zimę. W słoneczne dni najczęściej spodziewam się brań tuż przed i chwilę po zachodzie słońca (w miejscówkach płytkich), potem nad ranem, a z miejsc głębokich - w nocy i w pochmurne dni. Oczywiście, w tym sporcie nie ma sztywnych reguł.

Zanęta na wiosnę powinna być "lekka", odchodzę od tłustych pelletów i zalew.

Strategia nęcenia na wiosnę to najważniejszy czynnik - tutaj panuje jedna reguła: przesadzisz, nie łapiesz. Wiosną ryby pobierają pokarm dość chimerycznie. Na głębokich wodach polodowcowych nawet do maja delikatnie muskają kulki. Często karpie łapane są za samą końcówkę wargi (pod warunkiem, że masz dobrze zapinający, niemalże z dotknięcia przypon. Ale o tym za chwilę).
Spróbujmy sobie wyobrazić, jak to jest być takim karpiem budzącym się z letargu zimowego. Wyobraź sobie, że najadłeś się do oporu przed snem. Jednak w nocy twój metabolizm spadł i budząc się masz jeszcze niestrawione jedzenie w przewodzie pokarmowym. Dobrym przykładem jest tutaj suto zakrapiana impreza z dobrym jedzeniem, po której budzisz się z kacem i czujesz, że twój organizm w ogóle nie strawił jedzenia, ponieważ… skupił się na alkoholu (trucizna ma pierwszeństwo w trawieniu). Każdy zna ten stan - ociężałość i wielkie zmęczenie, ponieważ układ trawienny został zbyt mocno obciążony.

Tak wyobrażam sobie karpia. Nieco „skacowany”, z pijawkami na całym ciele, z wolnym metabolizmem. I z brakiem apetytu. Musi się powoli rozkręcić. Potrzebny jest czas.
Czy miałbyś w takim stanie ochotę zjeść 100 pierogów? Oczywiście, że nie! Zatem sypanie całymi garściami kulek proteinowych też nie jest dobrym pomysłem! Często jednak widzę wiosennych karpiowiczów, jak wywożą z uśmiechem na twarzy łódeczkę pełną towaru. 1,5-2 kg, punktowo! O zgrozo!

Ilość zanęty na wiosnę to 2-4 kule wielkości mandarynki z zaparzonego lekkiego, nietłustego mikropelletu z odrobiną konopi i kukurydzy konserwowej. Do tego 2-4 pokruszone kulki! To moje maksimum na wiosnę. Taka ilość pozwala zobaczyć, jaka jest aktywność ryb w łowisku i zmieniać miejscówki bez przenęcania. Jeśli łowię z rzutu, to stosuję pva, które zawierają pokruszone kulki, trochę sypkiej zanęty oraz mikropellet 1-3 mm. Czyli nęcę tzw. piaskiem. Zapach, który najbardziej mi się zawsze sprawdzał, to Monster Tigernut od Dynamite Baits. Jednakże od czasu pojawienia się na rynku kulki Complex T odnotowuję jej przewagę nad kulką orzechową. Oczywiście przenęcona miejscówka lub zbyt toporny zestaw końcowy, nawet z super kulkami, nie zdadzą egzaminu. Zachęcam do wywózki lub przerzucania raz na 24h, aby zobaczyć pełen cykl dobowy związany z aktywnością ryb.

Zestawy końcowe, jakich używam, to najczęściej tzw. Ronnie Rig z pop-upem 10-12 mm. To idealna prezentacja na dużego leszcza. Jednak niezależnie od łowionych leszczyków radzę nie rezygnować z delikatnych zestawów, które dobrze zapinają zdobycz - lepiej łapać na przemian karpie i leszcze niż... wracać o kiju, twardo trzymając się „grubego” zbrojenia zestawów.

Delikatne brania - nie przegap!
Brania wczesną wiosną potrafią być bardzo delikatne, dlatego po każdym piknięciu sygnalizatora waruję przy wędkach i obserwuję. Czasami to sama szczytówka daje znać, że na końcu zestawu jest nasz upragniony, tzw. pierwszy w sezonie, Pan Karp!

5 grzechów głównych w karpiowaniu wczesną wiosną:

  • Za głęboki i duży zbiornik wybrany na pierwsze łowienie! Zimna woda!
  • Zbyt duża ilość, szczególnie tłustej zanęty.
  • Toporny zestaw końcowy, długi włos i wielkie kule (prezentacja letnia na wczesną wiosnę).
  • Zbyt częste przerzucanie (ryby pływają wolno i jedzą rzadko - daj im odnaleźć twoją kulkę).
  • Za mocno dopalona zanęta - intensywny zapach odstraszy dopiero przebudzone karpie.

I to tyle moich przemyśleń i obserwacji. Życzę wam sukcesów i wspaniałych zdobyczy w 2019 roku. Mam nadzieję, że wiosna będzie dla was obfita. Zainteresowanych kontaktem zapraszam na mój kanał na Youtube Michael Bloch Carp Angler oraz na moja stronę na Facebooku o tej samej nazwie. Do zobaczenia nad wodą!

Oceń artykuł
Średnia ocena artykułu
Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ