Wydanie 3/2019 - PREMIERA

Zaloguj
Nowa woda – jak ją rozgryźć?
Nowa woda – jak ją rozgryźć?
Paweł Kusy

Każdy z nas ma „swoją” wodę, nad którą czuje się pewnie. Zna jej każdą podwodną, choćby kilkucentymetrową górkę czy nieznaczny spadek dna. Natomiast co w sytuacji, gdy trafiamy na krótki, kilkudniowy pobyt nad piękny, ale nieznany nam dotąd zbiornik? Jak się przygotować? Jaką taktykę przyjąć?

Zapada decyzja: jedziemy odkrywać nowe, nieznane nam jezioro. Naszym celem jest jego poznanie, złowienie różnych gatunków drapieżników i może przy odrobinie szczęścia trafienie ładnych okazów. Od czego zaczynamy? Przed wyjazdem warto poświęcić odrobinę czasu na zebranie podstawowej wiedzy, którą będziemy mogli wykorzystać, gdy dotrzemy na łowisko i znacznie ułatwi nam poruszanie się po zbiorniku.

Ja zaczynam od znalezienia możliwie jak największej ilości informacji o tej konkretnej wodzie w Internecie lub wśród znajomych. Ukształtowanie linii brzegowej i jej analizę przeprowadzam na podstawie satelitarnego obrazu GoogleMaps. Na jego podstawie zwracam szczególną uwagę na obecność roślinności przybrzeżnej, wysp oraz występowanie dopływów rzek lub kanałów. 

Nowe miejsce, nowe przygody.

W dalszej kolejności sprawdzam, czy jest gdzieś dostępna mapa batymetryczna. Znalezienie batymetrii jezior kiedyś graniczyło z cudem, obecnie jednak jest już znacznie łatwiej ją zdobyć. Doskonale do tego sprawdzają się strony internetowe, wspierane przez wiodące na rynku firmy produkujące echosondy, na których udostępniane są mapy głębokości zbiorników wykonane przez innych użytkowników echosond. Jeśli mam dostęp do batymetrii zbiornika, staram się na jej podstawie również wytypować możliwe miejsca bytowania określonych gatunków ryb. Miejsca atrakcyjne wędkarsko, które z łatwością można wstępnie wytypować na podstawie dostępnych map, np. ostre spadki głębokości, blaty otoczone głębszą wodą, podwodne górki czy rozległe plosa trollingowe.

Gdzie kończy się tęcza, też może być najlepsza miejscówka.

Kolejną ważną kwestią przed wyjazdem nad nowe dla nas miejsce jest ustalenie, jakie gatunki ryb żyją w wodzie, czy są jakieś ograniczenia co do metod łowienia (trolling, vertical). Na tym etapie zwracam nie tylko uwagę na to, jakie drapieżniki zamieszkują dany zbiornik, ale również, jakie ryby spokojnego żeru w nim występują. To te informacje stanowią dla mnie podpowiedź w wyborze sprzętu i przynęt, które zabieram ze sobą na wyjazd. Jedną z ostatnich ważnych kwestii organizacyjnych jest upewnienie się co do okresów ochronnych ryb, innych ewentualnych obostrzeń i sposobu zakupu samych licencji.

Nie zawsze pierwsza ryba to metrówka.

Wybierając się nad nowe dla nas łowisko, warto mieć ze sobą bratnią duszę. Nie tylko dla towarzystwa na pokładzie łodzi, ale oczywistym jest, że zgrany duet szybciej rozpracuje nieznaną wodę. Moje wyjazdy testowe nad nieznane mi wcześniej jeziora Skandynawii rozpoczynam od wspólnie nakreślonego przeze mnie i mojego kolegę planu na pierwsze kilka godzin. Typujemy na szybko kilka miejscówek na podstawie zdjęć satelitarnych lub mapy batymetrycznej, określamy, na jakie gatunki się nastawiamy i wypływamy w wyznaczonym wstępnie kierunku. Kierując się w stronę pierwszej miejscówki, zwykle płyniemy prędkością trollingową, ze skupieniem analizując obraz echosondy.

Rozpoznawczy trolling potrafi dać zaskakujące efekty.

Poznając nowy zbiornik nie jestem zwolennikiem szybkiego przemieszczania się po nim. Przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, ponieważ nie mamy pewności, czy nie natrafimy łodzią na jakieś podwodne zagrożenia, zwłaszcza jeśli nie dysponujemy pełną batymetrią zbiornika. Ponadto płynąc wolniej możemy spokojnie i dokładnie analizować obraz echosondy, typując już dokładnie atrakcyjne miejsca na podstawie widzianej struktury dna czy obecności ryb, znacząc waypointy na później. Jeśli nie zabraniają tego lokalne przepisy i nie jesteśmy zagorzałymi przeciwnikami trollingu, warto - płynąc z miejsca na miejsce - poprowadzić jakieś przynęty w wodzie. W naszym przypadku tak dobieramy woblery, żeby zestaw każdego z nas szedł na innej głębokości. Takie rozwiązanie pozwala na szybkie spenetrowanie dużych obszarów wody i określenie, na jakiej głębokości występują ryby oraz gdzie następują ewentualne brania. Generalnie trolling jest jedną z prostszych i stosunkowo skuteczniejszych metod na szybkie rozpoznanie nowego łowiska, natomiast nie każdemu łowienie ryb tą metodą finalnie sprawia tyle samo radości, co wędkowanie z ręki.

Odpowiednio obrana taktyka potrafi obdarzyć takim okazem.

Po dotarciu na pierwsze wytypowane przez nas miejsce dobrze jest wykorzystać obecność drugiej osoby na łodzi. Każdy stosuje inną technikę łowienia lub wykorzystuje inne przynęty. Pozwala to szybko zweryfikować, jaki jest w danym miejscu i czasie gust ryb i czy w ogóle są chętne do współpracy. Dzięki temu szybko zorientujemy się, czy wytypowane przez nas wcześniej miejsce jest trafione. Rozpracowując nowy zbiornik, nie ma sensu z uporem okupować jedną miejscówkę, niezależnie od tego jak bardzo wydaje nam się atrakcyjna. Dobrze jest sprawnie obławiać możliwie jak najwięcej stref, poszukując aktywnych ryb. Częsta zmiana miejsc wiąże się również z koniecznością zmian techniki łowienia, nastawienia się na inny gatunek ryb lub z koniecznością dopasowania się do panujących warunków na nowej miejscówce. Uwzględniając powyższe, warto mieć na pokładzie kilka zestawów o zróżnicowanej mocy, przeznaczonych do różnych technik łowienia oraz na różne gatunki ryb. Dzięki temu - niezależnie od zastanej sytuacji - przy kolejnych kotwiczeniach łodzi mamy możliwość komfortowego obławiania miejsc odpowiednio dobranym sprzętem.

Odpowiednio dobrany sprzęt to ważny element każdej wyprawy.

Jeśli jedna z wstępnie wytypowanych miejscówek okazuje się być w jakimś stopniu trafiona lub wręcz odwrotnie, jest całkowitą pustynią, warto zastanowić się, co było czynnikiem warunkującym taką a nie inną sytuację. Być może obecność konkretnego rodzaju roślinności, typ dna, pewna głębokość, kierunek wiatru lub temperatura wody warunkuje obecność ryb. Warto - typując kolejne miejsca - uwzględniać te konkretne uwarunkowania i szukać analogicznych miejsc do tych, w których mieliśmy jakieś kontakty z rybami.

Podczas poznawania przeze mnie nowego zbiornika echosonda jest dla mnie największym przyjacielem. Staram się odkrywać maksymalnie jej możliwości, korzystając ze wszystkich jej funkcji i obrazowań. W pierwszej kolejności szukam ławic drobnicy. To ich obecność jest dla mnie wyznacznikiem atrakcyjności wędkarskiej danego obszaru.

Przy takich ławicach zawsze kręcą się okazy.

Przy ławicach sielawy, stynki, leszczy czy płoci zwykle gromadzą się aktywnie żerujące drapieżniki, które zazwyczaj są znacznej wielkości. Jeśli przez dłuższy czas na echosondzie nie widzę znaczących zgrupowań ryby, moimi kolejnymi typami miejsc są podwodne górki i łąki, głazowiska oraz obszary o wyróżniającej się strukturze dna, względem tej przeważającej w zbiorniku. Jednakże nie należy też przeceniać możliwości echosondy i całkowicie zapominać o analizie innych czynników. Warto obserwować, co dzieje się na powierzchni jeziora. To właśnie umiejętność czytania wody w połączeniu z analizą obrazu echosondy stanowią najskuteczniejsze narzędzie do osiągania najlepszych wyników wędkarskich.

Odkrywanie jest super.

Osobiście uwielbiam podróżować wędkarsko w nowe, nieznane mi miejsca. Poznawanie i rozpracowywanie nowych jezior daje mi bowiem ogromną satysfakcję. Uważam, że jeżdżąc w nowe miejsca, najbardziej rozwijamy się wędkarsko i mamy okazję weryfikować naszą dotychczasową wiedzę i pomysły, nabierając przy tym doświadczenia. Dlatego zachęcam wszystkich do podróżowania, odkrywania tego, czego nie znamy i poszerzania swoich horyzontów.

Skontaktuj się z autorem

USTAWIENIA

Regulamin i polityka prywatności FAQ Dziennik zmian
Wersja 1.0
Korzystanie z aplikacji oznacza akceptację regulaminu. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, przejdź do zakładki Regulamin i polityka prywatności.
Wydawnictwo AS PRO MEDIA zastrzega sobie prawo do odmowy publikacji reklam i nie odpowiada za ich treść. Żaden materiał z czasopisma nie może być użyty i reprodukowany bez zgody wydawcy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redagowania zamawianych artykułów.
Świat Karpia, Świat Suma
AS PRO MEDIA
Czytaj czasopismo za darmo!
POBIERZ