Zimowe karpie z ciepłych kanałów
Zimowe karpie z ciepłych kanałów

Przetłumacz:

Proste z definicji kanały wodne stają się w praktyce najtrudniejszymi łowiskami karpiowymi. Przemysłowy klimat, jeżdżące za plecami pociągi i kamieniste brzegi to tylko zewnętrzne oblicze konińskich kanałów, a jak naprawdę wygląda łowienie w ciepłych kanałach?

Średnia ocen:

Ponad pół wieku temu powstał olbrzymi system pięciu jezior oraz sieć kanałów wodnych, mający na celu schładzanie elektrowni w Koninie. Sztuczne kanały budowane przez człowieka zazwyczaj mają prosty topograficznie kształt. Powinny charakteryzować się dość stromymi spadami przy brzegach i równym dnem. Kanały konińskie na szczęście posiadają bardziej urozmaicone dno. Im bliżej elektrowni, tym woda zimą będzie osiągała wyższe temperatury. Wychodzący kanał z elektrowni jest w tym miejscu dość wąski i ma do 50 metrów szerokości. Tutaj woda płynie nieco szybciej i nurt jest dość silny. Łowienie najbliżej elektrowni, czyli przy tak zwanym „płocie”, przynosi najlepsze rezultaty w bardzo chłodne zimy. Ryby wchodzą do wąskiego kanału i kumulują się przy zrzucie ciepłej wody. W tym miejscu łowi się z rzutu. Oddzielający murek kanału tworzy stromą ścianę oblepioną racicznicą. Łowiąc „przy płocie”, jedną wędkę wrzucam blisko murku, tam, gdzie osadza się najwięcej naturalnego pokarmu. Drugi zestaw lokuję nieco bliżej, zajmując tym samym więcej z szerokości kanału. Lepiej uzbroić się w solidne ciężarki, które dodatkowo można oblepić pastą pelletową. Niestety część wrzuconej zanęty - w postaci kukurydzy i kulek - zabierze nurt. Warto mieć pastę na ciężarku, która powoli będzie się uwalniać aromatem, a tym samym przyciągnie karpie do naszego zestawu. Miejscowi wędkarze opracowali sobie swój system połowu karpi, używając wyłącznie kukurydzy. Stosują proste sposoby, używając przy tym archaicznych narzędzi do nęcenia. Niestety karpie te nie wracają do kanału, a lata takiej polityki, i dodatkowo kłusownictwo, doprowadziło kanały konińskie do ubogiego rybostanu.

Na ciepłych kanałach panuje industrialny klimat.
Na ciepłych kanałach panuje industrialny klimat.

Kanał od Jeziora Gosławskiego oddziela betonowy murek, który w dalszej części wchodzi w głąb jeziora, poszerzając kanał nawet do 200 metrów. Następnie przechodzi w wąski wał i dochodzi do tak zwanego „zbieracza oleju”. Szeroki odcinek kanału wydaje się na ostatnie łagodne zimy najlepszym miejscem połowu karpi. Dno kanału miejscami jest bardziej urozmaicone. Zagłębienia dochodzące do 4 metrów i podwodne wały to miejsca bankowo odwiedzane przez karpie. Chcąc łowić na szerokim kanale, jesteśmy zmuszeni do wyposażenia się w solidny ponton. Utrudnieniem niewątpliwie są podwodne zaczepy w postaci korzeni. Mniejsze karpie czasami udaje się doholować do brzegu. Jednak starsze i cwane osobniki od razu szukają ratunku, owijając się wokół korzeni. Warto użyć środka pływającego, to na pewno będzie z korzyścią dla zdrowia ryb oraz naszego zadowolenia.
Temperatura wody w kanale może bardzo szybko ulec zmianie. Dzieje się tak za sprawą zrzutów ciepłej wody, które robi elektrownia. Im większe zapotrzebowanie, tym więcej działa bloków energetycznych. Wiemy, że im cieplejsza woda, tym karpie lepiej żerują. Przyspieszony metabolizm od razu objawia się w postaci spławów i większej liczby brań. Pływając z echosondą można zauważyć, że temperatura wody różni się na szerokości kanału. Zazwyczaj cieplejsza woda płynie pod przeciwległym brzegiem i tam jest najwięcej brań. Dodatkowo większa ilość zaczepów w tym miejscu wzbudza w rybach poczucie bezpieczeństwa.

Im bliżej miejsca zrzutu ciepłej wody, tym więcej ryb
Im bliżej miejsca zrzutu ciepłej wody, tym więcej ryb

Kolejnym utrudnieniem jest duża ilość raków i drobnicy, które sukcesywnie dokuczają, obgryzając kulki na włosie. Te szkodniki pochłaniają znaczną ilość zanęty, dlatego zawsze dokładam dodatkowe kilogramy kulek i ziaren wyłącznie dla nich. Zazwyczaj po pierwszej dobie, kiedy miejscówki są porządnie zasypane, kulki na włosie nie są zbyt obgryzione. Natomiast wraz z upływem czasu raki i drobnica rozprawiają się z zanętą i szybciej znajdują kulkę na włosie. Rak amerykański lub pręgowany to najliczniej występujący gatunek skorupiaka w kanałach. Jest niewielkich rozmiarów, bo osiąga maksymalnie 13 cm długości. To gatunek niezwykle odporny na niekorzystne warunki, a co najgorsze wypiera on gatunki rodzime, które są słabsze. Rak amerykański to niewątpliwie plaga w kanałach. Druga udręka karpiarzy to czebaczek amurski - gatunek ryby z rodziny karpiowatych, który najprawdopodobniej dostał się do wód europejskich przy zarybianiu karpiem. Te małe rybki o długości około 10 cm przypominają na pierwszy rzut oka ukleje. Regulamin PZW nakazuje niewypuszczanie tych ryb po ich złowieniu z powrotem do wody. Czebaczek amurski odżywia się planktonem, ikrą i małymi rybkami. Niestety ryby te upodobały sobie również przynęty karpiowe. Z moich obserwacji wynika, że do jednej wrzuconej kulki podpływa około 30 małych rybek. Nieustannie skubiąc kulkę, te rybki są w stanie w ciągu kilku godzin doprowadzić do pozostania z kulki małej pestki, co widać na zdjęciu.
Na szczęście aktywność raków i czebaczka zmienia się w różnych okresach i czasami można połowić bez nerwów.

Czebaczek amurski - rybka mała, ale bardzo nibezpieczna dla ekosystemu
Czebaczek amurski - rybka mała, ale bardzo nibezpieczna dla ekosystemu

Natomiast wybierając się nad kanały warto zaopatrzyć się w twarde i sprawdzone przynęty. Duża ilość naturalnego pokarmu zwierzęcego ukształtowała gusta karpi w kierunku śmierdzących i rybnych zapachów kulek proteinowych. Najchętniej pobierane zapachy to kałamarnica, krab i rak. Warto w przypadku braku brań postawić zestaw na kukurydzę, którą kanałowe karpie bardzo dobrze znają. Nie ma sensu zbytnie balansowanie przynęty. Bałwanki poprzez silny nurt mogą zachowywać się nienaturalnie i wzbudzać podejrzenie ryb. Najczęściej zakładam jedną lub dwie tonące kulki na włos. Bardzo istotne jest miejsce położenia zestawu. Dno kanału dosłownie wyłożone jest małżami, co widać na podwodnej kamerze. Początkowo myślałem, że stukadełkiem uderzam w kamienie na dnie, jednak po konfrontacji z kamera podwodną już wiem, że to olbrzymie kolonie małży. Kamera podwodna sprawdza się w kanałach idealnie w poszukiwaniu piaszczystych placów, ale wprawna ręka i stukadełko również poradzi sobie w wyszukaniu dobrego placu.

Z powodu ogromnej liczby małży i twardego dna miejscowe karpie mają wyjątkowo twarde pyski.
Z powodu ogromnej liczby małży i twardego dna miejscowe karpie mają wyjątkowo twarde pyski.

Sprzętowo lepiej uzbroić się ponad miarę. Gruba strzałówka 0,6 mm i przypon z plecionki odpornej na przetarcie z dodatkową otuliną będzie najlepszym rozwiązaniem. Warunki życia kanałowych karpi sprawiły, że ich pysk i wargi są bardzo twarde i odporne na uszkodzenie, dlatego lepiej używać grubszych i kutych haków, które utrzymają waleczne ryby. Mimo prawidłowego przygotowania i wyposażenia musimy się liczyć na gwałtowne i niespodziewane przecięcia linki o ostre krawędzie małż, racicznicy i garbów w kanale.
Konińskie kanały to wody dla najbardziej cierpliwych karpiarzy. Urok karpiowania zimą dodatkowo urozmaica przemysłowa atmosfera. Niejeden powie, że tam nie ma klimatu, ciszy i spokoju. Klimat jest, ale zupełnie inny. Kanały rządzą się swoimi prawami i na wiele z moich pytań do tej pory nie mam odpowiedzi. To jeszcze bardziej motywuje mnie do dalszego odwiedzania tych wód i szukania złotego środka na karpie z kanałów.

Nawet w zimowych warunkach w ciepłych kanałach jest szansa na przyzwoitego karpia.
Nawet w zimowych warunkach w ciepłych kanałach jest szansa na przyzwoitego karpia.

Skomentuj