Precyzja - klucz do sukcesu
Precyzja - klucz do sukcesu

Przetłumacz:

Kiedyś wiele czasu poświęcałem na przygotowanie łowiska i nadal uważam, że to jeden z najlepszych sposobów na dobre wędkarskie wyniki. Pierwszym etapem był zawsze wybór miejsca, który poprzedzała wielogodzinna obserwacja.

Miałem przyjemność wędkować w malowniczym zbiorniku, dookoła którego był las. Podczas pieszych i rowerowych wycieczek oraz korzystając z rekreacyjnych środków pływających obserwowałem wodę, wypatrując spławów dużych ryb. W pobliżu takich miejsc wybierałem swoje stanowisko i przechodziłem do drugiego etapu, jakim było nęcenie. Podstawową zanętą była mieszanka ziaren: groch, kukurydza, konopie. Przez minimum 3 dni nęciłem wybrane miejsce, następnie robiłem dzień przerwy i jechałem na wielogodzinną zasiadkę zazwyczaj nocną. Miało to swój urok i chętnie wracam wspomnieniami do tamtego okresu i wielkich ryb.

Dziś ilość obowiązków zdecydowanie wzrosła, a czas poświęcony na wędkarskie wyprawy znacznie zmalał. Dlatego tak uwielbiam łowić na klasyczny feeder, który przy odpowiednim podejściu jest bardzo skuteczną metodą nawet z marszu. Delikatne zestawy i finezyjne wędki dają wiele frajdy przy holowaniu nawet średnich ryb. Dla mnie to styl, któremu poświęcam praktycznie cały wędkarski sezon, lecz dla was może to być również odskocznia i alternatywa dla długich karpiowych zasiadek.

Klasyczny feeder może być odskocznią dla karpiarza jeśli ma mało czasu
Klasyczny feeder może być odskocznią dla karpiarza jeśli ma mało czasu

Wczesną jesienią lubię wędkować w miejscach, w których przycichł już zgiełk związany z wodną rekreacją. Opuszczone kąpieliska, strzeżone czy dzikie, są naprawdę ciekawe. Muliste dno zbiornika jest w tych miejscach o wiele czystsze i twardsze. Nierzadko jest to podwodna plaża, którą usypali kąpiący się ludzie. Gdy wędkujesz niedaleko od brzegu, musisz zadbać o ciszę i spokój, co nie dość, że korzystnie wpływa na brania, to pozwala również zrelaksować się i nabrać energii do wykonywania codziennych obowiązków. Prezentacja zanęty i przynęty na takim blacie jest dużo bardziej efektywna, gdyż nie ma ryzyka, że większość naszego towaru ugrzęźnie w mule. Można również bardziej dokleić zanętę i dociążyć ją gliną, ograniczając jej pracę, co z założenia selekcjonuje trochę większe ryby. Pamiętam sytuację, gdy jeden z moich kolegów postanowił stworzyć sobie takie miejsce do łowienia karpi, ale umiejscowione dalej od brzegu i dostępne również w okresie wakacyjnym. W zimie, gdy zbiornik skuła gruba warstwa lodu, on sankami woził worki z piaskiem i wrzucał do przerębla. Nie wiem, ile dni poświęcił na przygotowanie tej miejscówki i ile ton piasku wpakował do wody, ale przez kilka sezonów skutecznie odławiał tam duże karpie. Taka determinacja i poświęcenie motywuje mnie do działania. Sprawia, że w każdym z elementów staram się być jak najbardziej precyzyjny. Wędkuję w sesjach po 3-6 h, z której każda jest poprzedzona około 2-godzinnymi przygotowaniami.

Stołówka gotowa. Teraz trzeba ją precyzyjnie podać w wytypowane miejsce
Stołówka gotowa. Teraz trzeba ją precyzyjnie podać w wytypowane miejsce

Późna jesień to czas, w którym ryby karpiowate gromadzą się w głębszych odcinkach zbiornika i to właśnie tam staram się wybierać stanowisko. Rozpoczynam oczywiście od gruntowania. Robię to za pomocą jednego z feederów, do którego zamontowany jest kołowrotek, koniecznie z plecionką. Jest ona nierozciągliwa i zdecydowanie łatwiej pozwala zlokalizować nierówności dna czy też zaczepy. Ja używam plecionki multikolor, która co dziesięć metrów zmienia kolor, a co metr jest dodatkowy znacznik.

Więc jeśli namierzę jakieś anomalie na dnie, od razu jestem w stanie określić, na jakiej odległości się one znajdują. Na końcu zestawu zamontowana jest oliwka, która służy mi za gruntomierz. Najpierw za pomocą stopera mierzę czas pomiędzy dotknięciem przez oliwkę lustra wody a tym, jak osiądzie na dnie. Powtarzam tę czynność zwijając zestaw i klipując go za każdym razem 5 m bliżej, i tu znów przydaje się multikolor (można to zrobić również licząc obroty korbką kołowrotka). W ten sposób określam głębokość łowiska i tworzę sobie w głowie niejako batymetrię dna. W kolejnym etapie, trzymając nisko szczytówkę, przeciągam oliwką po dnie, szukając ewentualnych zaczepów i nierówności. Na sam koniec wykorzystuję zaczerpnięte ze spinningu podbicie, podrzucam oliwkę jak najwyżej, a następnie pozwalam jej swobodnie wbić się w dno i delikatnym ruchem staram się ją wyciągnąć. Im łatwiej udaje mi się ją uwolnić, tym twardsze dno mamy na danym odcinku. Po znalezieniu na odpowiedniej głębokości wolnego od zaczepów i najlepiej twardego odcinka dna zapinam plecionkę o klips znajdujący się na kołowrotku. Następnie za pomocą rozstawionych 5 m od siebie tyczek odmierzam tę odległość. Dzięki temu przy zmianie wędki, splątaniu lub zerwaniu zestawu jestem w stanie szybko wrócić do wybranej odległości. Dzisiejsze kołowrotki wyposażone są w klipsy, z których bez problemu żyłka wypina się również po odjeździe ryby z hamulca i po takim holu czy braniu również mogę szybko wznowić wędkowanie w zanęcie.

Przygotowanie wygodnego stanowiska pozwoli nam uniknąć zbędnych ruchów mogących utrudniać dokładne rzuty
Przygotowanie wygodnego stanowiska pozwoli nam uniknąć zbędnych ruchów mogących utrudniać dokładne rzuty

Do nęcenia używam wędki karpiowej z kołowrotkiem również wyposażonym w plecionkę. Na końcu linki znajduje się agrafka, na której zamontowany jest koszyk do nęcenia. Zazwyczaj są to duże koszyki o wymiarach 5x7 cm, które wypakowane towarem potrzebują naprawdę mocnego kija, żeby dolecieć do zaplanowanego miejsca. Można w ten sposób transportować do łowiska luźną zanętę, ziarna, pelety, robaki, a także kule zanętowe, które mają zacząć pracować dopiero po jakimś czasie.

Zarówno przy wstępnym nęceniu, jak i przy późniejszym łowieniu, precyzja rzutu to istota feederowego wędkowania. To zaczyna się już na etapie przygotowania naszego stanowiska. Ja do wędkowania używam kosza czy siedziska, które bez problemu mogę dopasować do swojego wzrostu oraz nierówności na brzegu. Dzięki dobrze wypoziomowanemu siedzisku mam stabilną i powtarzalną pozycję do rzutów. Kolejny punkt to dobry azymut, jeśli to możliwe na przeciwległym brzegu. Może to być słup, wierzchołek drzewa czy też brzoza, która swoim kolorem wyróżnia się na ścianie lasu. Ważne, żeby był dla nas dobrze widoczny.

W dokładnym nęceniu niezbędne jest obranie sobie azymutu - może to być np. odcinająca się na ścianie lasu brzoza
W dokładnym nęceniu niezbędne jest obranie sobie azymutu - może to być np. odcinająca się na ścianie lasu brzoza

Najlepiej gdy tak rozstawimy stanowisko, że wybrany azymut jest naprzeciwko nas, żeby nie wykonywać skrętów tułowia podczas zarzucania, bo tracimy wtedy celność. Rzucając wykorzystuję technikę wahadła. Najpierw robię delikatny wymach do przodu, celując w wybrany wcześniej azymut, później płynnym ruchem przenoszę koszyczek nad głową jak najdalej do tyłu, ładując wędkę i wystrzeliwuję go prosto w wyznaczony cel. Całą pracę wykonuje za mnie blank wędki. W ostatniej fazie lotu podnoszę wędkę do góry, wyhamowując zestaw i układam szczytówkę na równo z lustrem wody. Przy odrobinie chęci i treningów można opanować tę lub opracować własną technikę, która pozwoli precyzyjnie umieszczać zestaw w łowisku. Przyznam się, że jeszcze niedawno sam miałem z tym problem. Ale jeśli wiesz już, z czym masz problem, to rozwiązanie to tylko kwestia czasu.

Precyzja daje efekty
Precyzja daje efekty

Niezależnie od tego, jakie ryby są naszym celem, tytułowa precyzja na pewno pozwoli na poprawienie osiąganych przez was wyników. Ponieważ nigdy nie będzie wystarczającej liczby godzin spędzonych nad wodą, warto ten czas wykorzystać w stu procentach. Mam nadzieję, że te drobne wskazówki zainspirują was do działania i doskonalenia wędkarskiego rzemiosła.

Skomentuj