Zimowy feeder rzeczny
Zimowy feeder rzeczny

Przetłumacz:

Chciałbym wam przedstawić moje sposoby klenia na rzece Odrze, gdzie wędkuję od ponad 20 lat. Nie traktujcie jednak tego materiału jako przepisu na stuprocentowy sukces, lecz poznanie sposobu, który może wam pomóc w osiągnięciu dobrego wyniku w czasie zimnych kleniowych zasiadek.

Średnia ocen:

Gdzie usiąść?
Dobre miejsca to okoliczne główki w pobliżu mostów drogowych lub kolejowych, główki przy wejściu do starorzecza lub portu. Późnojesienna pora czy wczesna zima to czas, gdy klenie nie siedzą na szczytach główek w przelewach, raczej ustawiają się pomiędzy główkami pod burtami, gdzie woda powoli odbija w stronę nurtu. Tam właśnie nęcę i staram się je łowić na feedera. Oczywiście to nie są stuprocentowe miejscówki, ale w nich istnieje większe prawdopodobieństwo złowienia klenia lub nawet paru sztuk.

Jak nęcić klenia?
Czy warto nęcić kulami? Jeśli tak, to po co i ile podawać? Generalnie klenie często reagują na sam odgłos wpadających kul do wody – tak, mimo że jest to bardzo ostrożna i płochliwa ryba, potrafi zareagować szybkim braniem.

Odpowiednio skomponowana zanęta zimą ma kluczowe znaczenie
Odpowiednio skomponowana zanęta zimą ma kluczowe znaczenie

Przygotowanie zanęty i proporcje
Stosuję mało zanęty z gliną i bentonitem w stosunku 1 do 4, gdzie 1 to zanęta, a 4 to glina. Jako że o tej porze roku woda zazwyczaj jest bardzo zimna, a co za tym idzie często czysta, podaję mieszanki ciemne, najczęściej czarne. Dodaję śladowe ilości robaka i kukurydzy oraz więcej castera, za którym klenie przepadają.

Taktyka łowienia
Otóż, jeśli chcemy łowić klenie na rzece systematycznie klasycznym feederem, a nie pojedyncze przypadkowe sztuki, powinniśmy zanęcić precyzyjnie – tak jak robią to spławikowcy – pod tyczkę, bata czy bolonkę, czyli kulami z zanętą dociążonymi gliną i robactwem. Nasze łowienie musi być bardziej aktywne. Koszyczek, zanęta – to wszystko musi współgrać. Nie może być tak, że rzucimy 5 czy 10 kul i będziemy zarzucać zestaw z koszyczkiem raz na pół godziny, bo może nie być efektu. Zresztą wtedy to nie jest łowienie na feedera tylko z gruntu. Na wstępne nęcenia podaję 8-10 kulek wystrzeliwanych z procy. Łowię z główki i zestaw podaję pod burtę lub siadam między główkami i rzucam zestaw pod burtę od strony napływu. Wrzucam dwa rodzaje kul. Pierwsze są to bardzo mocno sklejone bentonitem i gliną rzeczną, tzw. betony, których zadaniem jest bardzo wolne rozmywanie się, tworzące minimalną smugę. Drugi rodzaj to kule tzw. pracujące bez bentonitu, z samą gliną rzeczną, mniej sklejone, których zadaniem jest po wpadnięciu do wody szybsza praca. Chodzi o zrobienie pierwszej mocniejszej smugi, wabiącej klenie nawet z dalszej odległości.

Sprawdzona taktyka skutkuje takimi efektami
Sprawdzona taktyka skutkuje takimi efektami

Donęcanie, bardzo ważny element – jak dużo i kiedy?
Wiadomo, że po wstępnym nęceniu klenie pojawiają się raz szybciej raz później. Wszystko to jest uwarunkowane czynnikami, o których wcześniej wspomniałem, czyli poziomem i temperaturą wody, no i oczywiście pogodą (dzień słoneczny, wietrzny, pochmurny, stałe ciśnienie, spadek itd.). Po jakimś czasie jednak są pierwsze brania i ryby „wchodzą” w zanętę. Zaczynamy je odławiać systematycznie. Nieraz jest tak, że biorą – jak to mówią wędkarze – „na wsad”, czyli rzut i branie, rzut i branie. Najczęściej pierwsze biorą te mniejsze, do 0,5 kg, te duże stoją z tyłu i obserwują, co się dzieje. Brania tych mniejszych są dosyć mocne i – jak to mówią wędkarze – „podają kija do ręki", natomiast te większe osobniki potrafią brać delikatnie, lekko tylko przyginając szczytówkę. Nieraz jest tak, że spędzimy cały dzień nad wodą i będziemy mieli jedno lub dwa brania. Wtedy pada pytanie, kiedy donęcić i ile. Powiem szczerze, że różnie z tym bywa, ale zauważyłem, że najlepiej jest zrobić pierwsze donęcenie po 30-50 minutach. Dobrze jest podawać 2-4 kule co 20-40 minut w to samo miejsce, gdzie wstępnie nęciliśmy, co nie znaczy, że koszyczek również musimy podawać idealnie w to samo miejsce, w które rzucaliśmy początkowo, ponieważ nasza zanęta podczas wymywania zmniejsza swoją objętość, traci wagę i po jakimś czasie potrafi się przesunąć. Kule to może za duże słowa. Generalnie do donęcania robię kule wielkości mandarynek, tylko te do wstępnego nęcenia są większe. Klenie szybko reagują na przesuwającą się zanętę i również się za nią przesuwają. Wtedy może się okazać, że brania nam się zmniejszyły lub zanikły. I co wtedy? Mam na to dwa sposoby. Pierwszy z nich to rzucanie zestawu z koszyczkiem bliżej, na początku o 1 metr. Jeśli brań nie ma, to o dwa lub nawet trzy metry. Drugi sposób to łowienie koszykiem okrągłym z dolnym dociążeniem, który będzie się powoli przesuwał po dnie. Oczywiście jest jeszcze wiele innych sposobów, jakimi można próbować odszukać ryby, które nam się przesunęły, ale te dwa wyżej wymienione najczęściej mi się sprawdzają.

Musimy pamiętać o rozsądnym donęcaniu łowiska, a wtedy możemy liczyć na takie ryby i taki uśmiech
Musimy pamiętać o rozsądnym donęcaniu łowiska, a wtedy możemy liczyć na takie ryby i taki uśmiech

Ile, czego?
Na takie łowienie najczęściej zużywam 3-4 paczki gliny oraz 1-1,5 kg zanęty, odrobinę pieczywa fluo, paczkę bentonitu, odrobinę pinki, szczyptę kolorowego robaka i castera (robaki „uduszone” lub „utopione”; ważne, żeby były nieruchome, bo żywe, jeśli dodamy do kul, to nam je za szybko rozbiją).

Sprzęt na zimnego klenia
Wędka, jaką stosuję, łowiąc pod burtami, czyli na wolniejszych miejscówkach, to kij 3,9 o ciężarze wyrzutu do 60 g, delikatna 1 oz szczytówka szklana, która pokaże mi te delikatne brania, koszyczek klasyczny – prostokąt rzeczny o gramaturze od 20 do 40 g. Żyłka główna 0,18 mm, zestaw z klasyczną skrętką. Przypony stosuję dosyć długie. Oscylują wokół 1-2 metrów długości, o przekroju 0,08 mm, haczyki nr 16-18. Zestaw jest naprawdę delikatny, jak na rzeczny feeder, ale o tej porze roku duże klenie są bardzo ostrożne i wymagają finezyjnych zestawów.

Kleniowa stołówka
Kleniowa stołówka

Każda rzeka, a nawet każdy odcinek tej samej rzeki jest inny. Istnieje jeszcze jedna świetna metoda połowu klenia o tej porze roku na tzw. bułeczkę, gdzie wędkarze mają dobre wyniki. Polega ona na podawaniu pociętego chleba tostowego w koszyku i dawaniu na haczyk miąższu z bułki. Ja próbowałem parę razy tej metody i na moim odcinku nie sprawdziła się ani razu.

Wiadomo, że rzeka rządzi się swoimi prawami i może się okazać, że to, co sprawdza się u mnie, na Odrze, może na innej rzece się nie sprawdzić. Jednak wiem, że nęcenie pod feedera podczas łowienia kleni – powtarzam: precyzyjne nęcenie i donęcanie – to klucz do osiągania naprawdę fajnych wyników. Zachęcam wszystkich feederowców łowiących na rzekach do nęcenia. Nie bójcie się strzelać kulami z procy, naprawdę warto, bo efekty będą nieporównywalnie lepsze niż przy łowieniu z samego koszyczka.

Liczne brania pięknych ryb wynagrodzą nam trudy zimowego łowienia
Liczne brania pięknych ryb wynagrodzą nam trudy zimowego łowienia

Skomentuj