Karpie na minusie
Karpie na minusie

Przetłumacz:

Okresy późnojesienne czy zimowe to te, których my karpiarze nie lubimy najbardziej. Związane jest to głównie z warunkami atmosferycznymi, które sprawiają, że ze względu na spadek temperatury wody ryby coraz słabiej żerują. Do kiedy w takim razie mamy szansę na przechytrzenie karpia z zimnej wody?

Średnia ocen:

Pamiętam, jak zaczynałem swoją przygodę z karpiami, a było to w połowie lat 90. Sezon kończyłem zazwyczaj we wrześniu lub na początku października. Było to spowodowane głównie opinią, która utarła się wśród wędkarzy, że karpie żerują tylko w temperaturze wody przekraczającej 10 stopni Celsjusza. Pierwsze przymrozki sprawiały, że wędki wędrowały do piwnicy.

Nie było wtedy przede wszystkim odpowiedniego sprzętu, który zapewniłby komfortowe łowienie. Mam tutaj na myśli namioty wykonane z dobrych materiałów, posiadające dodatkowo narzutę czy podłogę. Nie wspomnę już o śpiworach, łóżkach karpiowych czy piecykach. Podobnie sprawa wyglądała z ubraniami. Ubierałem się na cebulkę i kładłem w turystycznym namiocie na materacu, później łóżku polowym i tak próbowałem przechytrzyć jesiennego karpia. Teraz wszystko wygląda zupełnie inaczej. Sezon dla mnie trwa cały rok i jeśli tylko woda nie zamarznie, próbuję złowić karpia. Zanim jednak przejdziemy do samego łowienia, musimy pomyśleć najpierw o sobie.

Przygotowanie
Zanim zdecydujecie się łowić w warunkach, gdy temperatura otoczenia spada poniżej zera, musicie się odpowiednio przygotować. Pamiętajmy, że żyjemy w XXI wieku i to, czego nie mogliśmy dostać w latach 90. jest teraz dostępne i to w bardzo przystępnych cenach. Przede wszystkim bardzo istotną rolę pełnią ubrania termoaktywne, które zapewniają nam utrzymanie ciepłoty ciała, a co najważniejsze są oddychające. Nie musimy już zakładać trzech koszulek i czterech koszul flanelowych. Kiedy wszystko dookoła nas będzie wilgotne i zimne, wodoodporne spodnie i kurtka spowodują, że poczujemy się komfortowo. Na taką zasiadkę musimy koniecznie zabrać namiot z narzutą i wpinaną podłogą, najlepiej na suwak. W miejscach, gdzie nie można używać namiotów z podłogą, warto pod nim rozłożyć grubą folię, która dodatkowo odizoluje nas od podłoża.

Nocki potrafią być bardzo zimne
Nocki potrafią być bardzo zimne

W ostatnich latach popularne stały się piecyki, które jeśli będziemy źle użytkowali, mogą być niebezpieczne. Osobiście od sześciu czy siedmiu lat używam bardzo popularnego piecyka marki Coleman. Zasilam go – po zastosowaniu przejściówki – propanem z dużej butli. Taki zestaw wystarcza nawet na tydzień ciągłego grzania. Piecyk ten jest bardzo bezpieczny, ponieważ posiada matę katalityczną. Na ostatniej zasiadce, kiedy temperatura powietrza spadła do -9 stopni Celsjusza, używałem także ze znajomymi piecyka naftowego. Jestem pod mega wrażeniem. W naszej kuchni, gdzie stał piecyk, spędzaliśmy najwięcej czasu, a warunki były bardzo komfortowe. Temperatura oscylowała w okolicach 15-16 stopni Celsjusza. Używając piecyków, musicie jeszcze wiedzieć o jednej bardzo ważnej kwestii – nie można zamknąć szczelnie namiotu. Musi być wentylacja i dostęp świeżego powietrza. Niestety znam przypadki, gdzie przez użycie tzw. piecyka słoneczka z otwartym płomieniem czy z braku wentylacji młode osoby nie wróciły z ryb do swoich rodzin. To jest nasze hobby, pasja i jeśli nie stać kogoś na zakup dobrego piecyka, odpowiedniego przygotowania do ekstremalnych warunków, to lepiej niech po prostu odpuści i skupi się na łowieniu w normalnych warunkach. Ja nigdy nie usypiam, nawet przy najbezpieczniejszym piecyku. Staram się podgrzać temperaturę w namiocie, wyłączyć piecyk, przykryć grubym pięciosezonowym śpiworem i zasnąć. Tylko wtedy mam gwarancję, że na sto procent nie wydarzy się nic złego... Pamiętajmy, że życie mamy jedno, a na ryby możemy jechać wiele razy.

Warto zadbać o dobrej jakości piecyk i wentylację w namiocie
Warto zadbać o dobrej jakości piecyk i wentylację w namiocie

Kolejna ważna kwestia to bezpieczeństwo na pontonie. Przepisy mówią, że musimy mieć kapok w środku pływającym, a unikniemy mandatu. Łowiąc w ekstremalnych warunkach, kiedy woda ma kilka stopni Celsjusza, zawsze – zanim wsiądę do pontonu – zakładam dobrej jakości kamizelkę ratunkową. Wyobraźcie sobie wpadnięcie w grubym ubraniu do wody, która ma zaledwie 5 czy 6 stopni Celsjusza. Po pierwsze ubranie szybko nabierze wodę, przez co wasza waga może wzrosnąć nawet dwukrotnie. Po drugie szok termiczny... Łowiąc w takich warunkach, warto mieć także osobę, która może nam zapewnić pomoc w razie niebezpiecznego wypadku.

Na pontonie nie zapominamy o kamizelce ratunkowej
Na pontonie nie zapominamy o kamizelce ratunkowej

Podam wam jeden z przykładów. Połowa listopada, temperatura -9 stopni Celsjusza, środek nocy, a tu nagle mamy branie. Niedowierzanie, a jednak coś pobrało przynętę i musimy płynąć. Szybko znaleźliśmy się z Moniką w pontonie i popłynęliśmy w stronę do ryby, która zaparkowała w zielu. Po odplątaniu żyłek w blasku światła czołówki pojawił się karp, który oplątał się wokół podwodnej zawady. Na szczęście udało nam się go z niej wyprowadzić i bezpiecznie podebrać. Wielka radość, że przy tak niskiej temperaturze udało nam się złowić karpia w kilkusethektarowej wodzie PZW. Postanowiliśmy płynąć do brzegu, ale szybko zorientowaliśmy się, że dookoła nas woda pokryła się tak gęstą mgłą, że prawie nie widzieliśmy samych siebie. Poprosiłem Monikę o włączenie GPS, ale bateria niestety rozładowała się. Pamiętajcie, że w niskich temperaturach akumulatory, baterie wyczerpują się znacznie szybciej. Na szczęście na brzegu był nasz kolega, który miał czerwoną lampkę – taką, jaką kierowane są samoloty na pas lotniska i dzięki niej nie mieliśmy problemu z powrotem na brzeg. Ten przykład pokazuje, jak wiele zagrożeń może nas spotkać. Od szybko zmieniających się warunków atmosferycznych i dużej fali, przez chociażby wypadnięcie do wody, po przedziurawienie pontonu. Warto o tym wszystkim pomyśleć wcześniej, by móc później odpowiednio zareagować.

Listopadowe 20+
Listopadowe 20+

Do kiedy łowimy?
Zawsze powtarzałem i powtarzał będę, że łowienie ryb ma sprawiać nam przyjemność. Jeśli ktoś lubi jechać nad wodę w ciepłych porach roku, to niech tak właśnie robi. Nie będę nikogo namawiał do karpiowania w ekstremalnych warunkach, ale jeśli się już zdecydujecie, to tak jak pisałem wcześniej, zwróćcie uwagę na wszystkie zagrożenia.
Dla mnie jedynym ograniczeniem jest lód, który całkowicie uniemożliwia łowienie. Wtedy możemy schować sprzęt i zacząć planować kolejny sezon. Wiadomo, że istnieje możliwość łowienia w zbiornikach przy elektrowniach czy w ciepłych kanałach, ale w tym artykule skupmy się na wodach, które nie są dodatkowo podgrzewane. Przez ostatnie lata starałem się wydłużyć sezon do maksimum. Łowiłem zarówno na wodach PZW, jak i na komercjach, bo lubię różnorodność. Analizy, zmiany przyponów, przynęt sprawiły, że z każdym kolejnym rokiem mój sezon trwał coraz dłużej. Pisząc dłużej nie mam na myśli siedzenia nad wodą bez przysłowiowego pika, tylko zasiadki, na których udało mi się coś złowić. W temperaturze poniżej 10 stopni karpie stają się ospałe i szukają miejsc najgłębszych, gdzie woda jest najcieplejsza. To właśnie tam powinniśmy ich szukać. Każdy stopień w dół to zmniejszenie szansy na spotkanie z karpiem. Najniższa temperatura wody, w której udało mi się złowić karpia, to zaledwie 4 stopnie Celsjusza. O tym, jaką strategię należy przyjąć oraz jak spróbować przechytrzyć karpie w tak ciężkich warunkach, opowiem wam w drugiej części artykułu.

Powrót do swojego królestwa
Powrót do swojego królestwa

 

Skomentuj