Królowa rzeki na feedera
Królowa rzeki na feedera

Przetłumacz:

Rzeka jest niesamowitym tworem natury, w którym pływają piękne ryby różnych gatunków, ale na miano królowej zasługuje tylko jedna - brzana!

Średnia ocen:

Ryba niesamowicie silna i waleczna, określana również innymi przydomkami, jak torpeda czy lokomotywa. Jest dla każdego feederowca rybą prestiżową, jednak złowienie jej wymaga określonego podejścia. Są różne szkoły łowienia brzan – od klasycznych białych robaków i legendarnego sera żółtego do wszelakiego rodzaju pelletów. Chciałbym w tym materiale przybliżyć wam sposób, w jaki ja staram się łowić tę „piękność” na Odrze, oczywiście feederem. Od razu zaznaczam, że łowię z marszu, nie przygotowując łowiska kilkudniowymi tzw. podsypkami.

Miejscówka, a właściwie miejscówki (o różnych porach roku)
Rzeka Odra w okolicach Zielonej Góry jest moim stałym łowiskiem, na którym poluję na brzany. Wbrew opinii większości wędkarzy, którzy mówią, że trzeba brzanę łowić z nurtu, ja łowię ją również w innych miejscach rzeki. Głównym czynnikiem jest pora roku. Oczywiście wybór miejscówki jest indywidualną decyzją każdego wędkarza, ale najważniejszy jest wynik końcowy, czyli złowienie ryby, na którą liczymy.

Brzana - cel naszego połowu
Brzana - cel naszego połowu

Wiosna – nie łowię naszej pięknej „królowej” ze względu na okres ochronny.

Lato - pełen gaz i moc.
Staram się łowić je w głównym nurcie Odry, ale tylko w okresie letnim i przy niżówce, kiedy woda jest bardzo nagrzana i ma niski poziom – nurt ze względu na dobre natlenienie jest najlepszym miejscem brzanowym. Siadam na szczycie główki i posyłam koszyk w główny nurt, ale nie mylmy tego ze środkiem rzeki, koszyki z pazurami w gramaturze w zależności od uciągu od 70 do nawet 150 g.

Brania są atomowe i hol też wymaga bardzo dużych umiejętności ponieważ mają niesamowitą siłę. Latem najczęściej brania spodziewam się w południe, kiedy jest największy skwar. Poranki, wieczory i noc raczej nie są najlepsze.

Łowienie rankiem i wieczorem zostawmy na jesień - latem najlepsza pora to skwar południa
Łowienie rankiem i wieczorem zostawmy na jesień - latem najlepsza pora to skwar południa

Jesień to całkiem inny sposób łowienia.
W tym okresie woda się wyziębia, jest dobrze natleniona w innych miejscach, nie tylko w nurcie, jak ma to miejsce latem. Łowię w wolniejszych odcinkach, gdzie uciąg jest dosyć leniwy. Koszykami pomiędzy 30 do 50 g. Najczęściej siadam po stronie odpływu i łowię w warkoczu lub między główkami na brzegu, ale tylko w przypadku, gdy są krótkie główki. Pora jest ważnym czynnikiem właśnie jesienią. Największe sztuki trafiają się nie za dnia, lecz w nocy – dużo brań mam między godziną 1:00 a 3:00. Brania nie są takie atomowe, jak latem, ale hol dużej brzany z warkocza to nie lada wyzwanie. Trzeba się nad nią naprawdę solidnie napracować, żeby jej nie stracić.

Jesienią podczas nocnych łowów świetnie sprawdzają się duże dendrobeny
Jesienią podczas nocnych łowów świetnie sprawdzają się duże dendrobeny

Nęcenie i donęcanie
Istnieją różne sposoby nęcenia brzan: ciężko i grubo wraz z pelletami i dużą ilością robactwa albo samymi pelletami podawanymi w woreczkach pva czy samymi sklejonymi białymi robakami podawanymi w większych koszykach. Mój sposób jest trochę inny. Owszem, nęcę zanętą z gliną i dużą ilością utopionego białego robaka, formując kule zanętowe i wystrzeliwuję z procy, ale nie daję pelletu. W zamian za to stosuję suszone, melasowane białe robaki oraz ich wersję mieloną (ostatnio te dodatki są hitem, nie tylko w połowie brzan, ale również medalowych leszczy i kleni, ale o tym może opowiem wam w osobnym materiale).

Łowienie brzany w nocy wymaga systematycznego donęcania podobnie jak przy połowie dużych leszczy. Ja z zegarkiem w ręku donęcam w zależności, czy to jest wrzesień, październik czy listopad, co godzinę, maksymalnie co 1,5 godziny od 4 do 6 kul. Nie więcej. Pamiętajmy, że noce już są coraz dłuższe i we wrześniu ciemno robi się około 20.00, a w listopadzie po 17.00. Systematyczne donęcanie i posyłanie koszyka w to samo miejsce jest bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na efekt końcowy naszego łowienia.

Zanęta powinna zawierać odpowiednio zbilansowane składniki
Zanęta powinna zawierać odpowiednio zbilansowane składniki

Różne przynęty o różnych porach
Jak już wcześniej wspomniałem, o różnych porach roku łowię w różnych miejscach, różnie nęcę, więc naturalnym jest, że zakładam różne przynęty. Latem przynętą numer jeden jest pęk białych robaków zakładany w dwojaki sposób. Pierwszy z nich to zakładanie 5-8 sztuk klasycznie na haczyk. W drugim, przy większej ilości, to znaczy pomiędzy 10 a 15 sztuk, stosuję ring do robaków, na którym są nadziane. Wtedy przy tak dużym pęczku robaków haczyk jest cały odsłonięty. Można kupić ringi do białych robaków osobno lub na gotowych przyponach do feedera. Ja kupuję same ringi i dokładam do mojego przyponu z hakiem w bardzo prosty sposób. Przekładam go przez przypon i obracam dwukrotne wokół niego. Na pewno nie spadnie - sprawdzone w „boju”.

Paczuszki dla naszej królowej już przygotowane
Paczuszki dla naszej królowej już przygotowane

Sprzęt mocny, ale nie zawsze
Letnie „torpedy” wymagają naprawdę mocnych feederów, ponieważ łowione są z nurtu. Mój kij (tak kij, nie kije, ponieważ łowię latem na jednego feedera) to model o długości 4,5 m i ciężarze wyrzutu do 250 g (ciężar wyrzutu też jest prawidłowy – nie ma tam błędu). Możecie spytać, po co taka długa „laga”, skoro łowię na dystansie nie przekraczającym 50 m? Otóż zauważyłem, że dłuższa wędka postawiona w pionie ma niewiele żyłki w wodzie i napór na zestaw jest mniejszy. Dodatkowo po zacięciu brzany szybko mogę skrócić jej kąt, żeby ją szybko wyprowadzić z nurtu na spokojniejszy odpływ. Zestaw z koszykiem ponad 100 g bez problemu umieszczam w nurcie – kij pionowo, żeby był jak najmniejszy napór wody na żyłkę. Przy połowie brzan używam żyłki, nie stosuję plecionki, ponieważ jest sztywna i nie zamortyzuje silnego odjazdu. Jesienią do połowu w warkoczu bez problemu radzą sobie feedery o długości 3,9 m i ciężarze wyrzutu od 60 do 80 g, ponieważ uciąg jest mniejszy i stosowane koszyki również są lżejsze.

Koszyk dedykowany na rzekę to bardzo istotny element zestawu
Koszyk dedykowany na rzekę to bardzo istotny element zestawu

Zestawy
Letni zestaw do nurtu to klasyczna skrętka na żyłce głównej 0,26 mm i hakach nr 10-12 oraz dosyć grubym przyponie 0,18 mm na klasycznej żyłce lub 0, 22 mm na fluorocarbonie, na którym ostatnio miałem lepsze wyniki. Długość przyponu od 70 do 150 cm – dłuższych nie stosuję. Próbowałem i testowałem takie nawet powyżej 200 cm, ale najczęściej jako przyłów trafiały się klenie i leszcze. Koszyk - prostokąt z kolcami o zamkniętym spodzie - w gramaturze od 70 do 125 g, zapakowany sklejonymi, białymi robakami i zaczopowany od góry gliną z zanętą. Nieraz taki zestaw nie działa, więc daję zamiast białych robaków suszonkę białego melasowanego z zanętą i gliną. Kiedyś zważyłem taki zestaw, to przy koszyku 100 g zestaw ważył 130 g. Jesienią, gdy łowię w nocy przy warkoczu, stosuję lżejsze koszyki z otwartym denkiem. Klipsuję zestaw i posyłam w to samo miejsce – koszyk wypełniam żywymi białymi robakami (jesienią woda jest zimna i biały robak leniwie wychodzi z koszyka) i czopuję go z dwóch stron zanętą, która najczęściej jest z gliną, żeby białe robaki powoli uwalniały się z koszyka. Na hak zakładam pęczek białych, a na drugi zestaw na hak nr 8 zakładam pęczek soczystych dendroben, 4-6 sztuk. Łowiąc w nocy mam zarzucone dwa zestawy, jeden trochę bliżej, a drugi oddalony około 2-3 m od tego pierwszego. Dlaczego? Otóż, gdy robię donęcanie w nocy kulami z procy, to zawsze wystrzeliwuję je blisko, ale rzeka to rzeka i płynie, więc towar jest powoli wymywany i się przesuwa.
Jesienne, nocne brzany już nie robią takich bardzo szybkich, pierwszych odjazdów, jak to ma miejsce przy letnich „lokomotywach”. Za to po zacięciu często stoją w warkoczu i musimy wykazać się cierpliwością, żeby ich nie zerwać. Trzeba spokojnie poczekać i dać im czas, aby same się ruszyły. Nieraz potrafią po wyholowaniu z warkocza wracać do niego parokrotnie. Ważne, żebyśmy nie starali się holować ich siłowo, bo mogą się spiąć. Podczas holu kij trzymamy pionowo, żeby zminimalizować zaczepienie i przetarcie naszego zestawu o kamienie lub faszyny. Jest to szczególnie ważne w ostatniej fazie holu.

Jeśli odpowiednio się przygotujemy, to takie efekty nam to wynagrodzą
Jeśli odpowiednio się przygotujemy, to takie efekty nam to wynagrodzą

Pamiętajcie, że to, co się sprawdza u mnie, może nie zawsze zadziałać u was, bo rzeka to rzeka i rządzi się własnymi prawami. Mam nadzieję, że tych parę trików pomoże wam w złowieniu naszej „królowej”. Miejcie na uwadze, żeby po jej złowieniu i zrobieniu pamiątkowych zdjęć delikatnie ją wypuścić. Pozdrawiam serdecznie, życząc udanych połowów.

Pamiętajmy, żeby po pamiątkowej fotce zwrócić rybie wolność. Zasłużyła na to!
Pamiętajmy, żeby po pamiątkowej fotce zwrócić rybie wolność. Zasłużyła na to!

Skomentuj