Tajemnice górskich zaporówek cz. 1
Tajemnice górskich zaporówek cz. 1

Przetłumacz:

Zbiorniki zaporowe należą do bardzo trudnych i wymagających łowisk. Zazwyczaj są to duże, kilkusethektarowe zbiorniki. Opisano już wiele spostrzeżeń i doświadczeń na łamach wielu gazet i portali, gdyż co karpiarz to inny punkt widzenia.

Średnia ocen:

Są to wody o zgoła innej budowie i charakterystyce niż naturalne jeziora, glinianki, żwirownie, stawy. Często spotyka się w nich dużo zaczepów w postaci zalanych budowli, domów, mostów, dróg czy pniaków po ściętych drzewach. Ja chciałbym zwrócić uwagę na te mniejsze, nasze polskie, górskie zaporówki. Często nawet nie zauważamy, że to zbiorniki zaporowe. Kojarzą się raczej z długim jeziorem wśród górzystych lasów lub nawet rzeką. W rzeczywistości jest to długi, zalany wąwóz. Duże zbiorniki zaporowe potrafią dodać nam wiele ekstremalnych chwil w czasie łowienia. Górskie zaporówki, mimo że często o wiele mniejsze, to oprócz wspaniałych ryb, zaskoczyć nas mogą różnorodnością zjawisk pogodowych i dziwnych, przypadkowych zdarzeń. Porównam kilka sytuacji, które udało mi się zaobserwować, a które mogą nas spotkać na takich wodach oraz wskażę, czym się różnią od wielkich zaporówek.

Miejscami na górskich zaporówkach jest wąsko, ale za to stromo
Miejscami na górskich zaporówkach jest wąsko, ale za to stromo

Lokalizacja ryb
Na dużych kilkusethektarowych wodach najczęściej nie jesteśmy w stanie szybko odnaleźć odpowiedniego miejsca, w którym akurat będą karpie. Można powiedzieć, że wielka woda to wielkie możliwości nie tylko dla karpiarzy, ale również dla ryb. W dużych zbiornikach mają sporą różnorodność pokarmową, co zresztą wpływa korzystnie na szybki ich wzrost. Na górskich zaporówkach z racji tego, że są mniejsze, szybciej zlokalizujemy miejsca żerowania karpi. Przeważnie w takim zbiorniku w zasięgu rzutu płynie, a raczej już jest stare koryto rzeki. Jest to rzeka górska, która wpływa w wąwóz, napotykając na tamę i powstaje zbiornik.

Rzeka ta przez cały czas delikatnie płynie. Taki potok górski podczas suszy można niemal przeskoczyć, ale wystarczy godzina mocnych opadów deszczu i zamienia się w rwącą rzekę, zasilającą zbiornik. Poziom wody w górskiej zaporówce potrafi szybko się zmienić i gwałtownie wzrosnąć. Dosłownie stan wody rośnie w oczach, inaczej niż na nizinnych, wielkich zaporówkach, gdzie trwa to dłużej, zanim odczujemy i zobaczymy wzrost wody. Takie zbiorniki mają własny niepowtarzalny charakter i z reguły są zbiornikami kamienno–piaszczystymi, o czystej przejrzystej wodzie. A co za tym idzie często wyjałowione z roślinności i uboższe w pokarm. Owszem znajdziemy w nich podwodne życie, ale warunki niemal księżycowe dla wszystkich zwierząt są trudne. Szybki przepływ zimnej górskiej wody przy skalistych i kamienistych brzegach, jak i na dnie, nie pozwala na znaczny rozrost roślinności wodnej. Mimo że woda przynosi do zbiornika rożnego rodzaju osady, nasiona, jednak flora takich zbiorników jest uboga. Inaczej ma się to w wielkich zbiornikach zaporowych, gdzie różnorodność pokarmu dla ryb spokojnego żeru jest bardzo bogata. Są to żyzne zbiorniki pełne podwodnego życia. Co łączy wszystkie rodzaje zaporówek, to występowanie racicznicy i raków. Te bezkręgowce stają się głównym pożywieniem karpi w górskich jeziorach i choć nie ma ich w wielkiej obfitości, to da się odnaleźć ślady ich bytności.

Jeden z karpi mojego przyjaciela ze wspólnej zasiadki w górach
Jeden z karpi mojego przyjaciela ze wspólnej zasiadki w górach

Pory roku i warunki pogodowe
Warto też zwrócić uwagę na warunki pogodowe, jak i pory roku. W górskich zaporówkach wszystko jest opóźnione. Przykładowo, gdy mamy miesiąc sierpień, to w tych zbiornikach niejako jest czerwiec. Zdążyło mi się łowić tam karpie z końcem sierpnia, a one wydalały mlecz nasienny, tak jak to się zdarza rybom na nizinach przeważnie w czerwcu. To potwierdza, że woda w takich zbiornikach długo się nagrzewa, później pobudzając ryby do naturalnych, miłosnych amorów. Silne wiatry potrafią zmienić naszą zasiadkę w prawdziwy koszmar, nawet nad wielkimi zaporówkami, gdzie otwarta przestrzeń potęguję szybkie zmiany pogody. Narażeni możemy być na porwanie namiotu, brak możliwości wywiezienia zestawu, czy nawet utratę sprzętu. W górskich rejonach pogoda dodatkowo potrafi diametralnie się zmienić. Co innego rano, co innego w południe, a jeszcze inna pogoda wieczorem. Ale zaobserwowałem też pozytywne aspekty. Przy silnych wiatrach, które na naszych oczach wyginają rosnące na wysokich brzegach drzewa, możemy spodziewać się najgorszego. A tu nagłe zdziwienie! Wiatr, choć tak silny, to nie jest odczuwalny przy samej wodzie. Wynika to z usytuowania takich zaporówek w wielkich górzystych wąwozach i powoduje, że wiejący wiatr nie napiera z taką siłą bezpośrednio na samą wodę.

Podbieranie bez środka pływającego bywa trudne. Tym razem się udało!
Podbieranie bez środka pływającego bywa trudne. Tym razem się udało!

Ukształtowanie dna
Górskie zaporówki są to zbiorniki głębokie, o twardym dnie, z dużą ilością podwodnych półek. Tylko w okolicy głównego koryta można spotkać miękkie, warstwowe dno, które płynąca rzeka odkłada w długim procesie przepływania przez zbiornik. Mnie karpie udało się znęcić i zatrzymać na dość dużej półce o twardym, skalistym dnie. Znalazłem ją na głębokości ośmiu metrów, a około dwóch metrów od krętego koryta rzeki, gdzie głębokość dochodziła do dziecięciu metrów. Różnica dość znaczna, zważając na prawie pionowy spadek do koryta starej rzeki. Duże karpie przemieszczały się korytem rzeki, a świadczyło o tym to, że zawsze po zapięciu kierowały się do niego i spływały w stronę zapory. Szlakiem starej rzeki niczym parowóz uciekały, skąd przypłynęły. Dlatego nawet na mniejszych zaporówkach trzeba być zaopatrzonym w środek pływający, którego można używać na takiej wodzie. W cieplejszym okresie pływanie jest dozwolone bez ograniczeń, bo te wody należą do PZW i obowiązuje na nich regulamin amatorskiego połowu ryb. Zasiadki nad takimi wodami przynoszą wiele emocji i przypływ adrenaliny, gdyż ryby są w nich bardzo waleczne. Niczym rzeczni wojownicy, walczący o przetrwanie w tych górskich, trudnych warunkach. Do strategii nęcenia i innych szczegółów na temat samych połowów powrócę w następnej części „Tajemnic górskich zaporówek”.

Jeden z większych górali jakiego udało mi się przechytrzyć
Jeden z większych górali jakiego udało mi się przechytrzyć

Skomentuj