Upalne lato

Przetłumacz:

Szykując się na łowienie sumów, zawsze spoglądam na wskaźniki pogodowe. Najpierw siła i kierunek wiatru, później opad atmosferyczny, ciśnienie i dopiero na końcu temperatura. Dla dobrego wędkarza wytypowanie najlepszej miejscówki odbywa się w głowie już podczas przeglądania prognozy pogody.

Średnia ocen:

Żyjemy w czasach, w których klimat zmienia się na coraz cieplejszy. Przed wyprawą bardzo pomocna jest prognoza pogody. Każda ze zmiennych pogodowych ma olbrzymi wpływ na zajmowane stanowiska, aktywność czy żerowanie sumów. Jako świadomy sumiarz łowiąc, obserwuję wszystko, co wydarzyło się podczas danej zasiadki lub szybkiego wypadu nad wodę.
Na jaką przynętę łowić w gorącym okresie lata? Łowiąc aktywnie, stawiam na sprawdzone, ręcznie robione teasery od Catfish Handmade, które dopalam rosówkami, małżami czy kalmarami.

Odpowiednia praca doprowadzi suma do szału i sprowokuje go do ataku. Szklane koraliki są idealne w rzekach, ale testowałem je również z powodzeniem w wodach stojących.

Teaser uzbrojony w rosówki gotowy do zanurzenia. Oprócz samej pracy przypominającej płynącą kałamarnicę, koraliki na końcach "macek" zderzają się wydając dźwięk wabiący sumy.

Bardzo dobrymi przynętami są również niewielkie żywce. W verticalu stosuję małe ryby na fireballach w granicy do 100 g. Można śmiało powiązać ze sobą pogodę i brania ryb. Upał, wyż atmosferyczny, czy wiatr od zachodu dał nam przepiękne wyniki? Warto zapisać gdzieś te informacje i powtórzyć, gdy przyjdzie odpowiedni moment. Jeżeli to się sprawdza w waszej wodzie, będziecie mogli typować potencjalne miejsca w mgnieniu oka, patrząc na prognozy w telewizorze, komputerze czy komórce.

Zima od kilku lat jest praktycznie bez opadu śniegu i z temperaturami oscylującymi w okolicy zera stopni Celsjusza. Zaraz po niej i szczątkowej wiośnie momentalnie wchodzi z buta upalne lato. Taki skok temperaturowy zaburza znacznie czas tarła. Woda nagrzewa się bardzo szybko i niektóre ryby mają problem ze znalezieniem dla siebie partnera, co przekłada się później na ich aktywność. Tak było na początku tego sezonu. Od pierwszych dni czerwca jesteśmy w strefie upałów. Masy gorącego powietrza zagościły w Polsce na dobre. W skwarze bez wiatru ciężko się łowi, jednak uwierzcie mi, że warto się czasem przemęczyć. W końcu przy ciepłej wodzie sumy muszą często jeść, a my możemy wykorzystać ten fakt, przeszukując potencjalne miejsca ich bytowania.

Najgłębszy dołek w okolicy to dobre miejsce, żeby poszukać wąsacza. Czasem w takim dołku potrafi przebywać kilka sztuk w jednocześnie.

Należy szukać głębokich dołów, nawisów drzew lub gęstej roślinności wodnej, stanowisk, gdzie jest cień lub słońce pod wodą ma mniejszą moc. Gdy żółta kula grzeje do granic możliwości, na rzece Odrze nie przepuszczę okazji obłowienia okolic zwalonych drzew zaraz za szczytem główki. To prawie bankowe miejsce, gdzie wąsaty kolega przeczekuje dzień. To idealne schronienie, w którym woda płynie szybko, ma dużą ilość tlenu, a zaraz za warkoczem na spokojnej wodzie zbiera się drobnica.

Świt to dobry czas, aby zapolować na suma tuż przed skwarem. Mamy niewielkie okno czasowe, żeby nie zacząć palić się na słońcu, ale to również najlepszy moment na upolowanie zacnych rozmiarów wąsacza. Gdy zaczyna się robić na tyle jasno, że widzimy bez latarki, to nasz wyznacznik startu. Jest to czas, kiedy nasze olbrzymy muszą się najeść przed całym dniem chowania się przed słońcem. Zachowajcie ciszę, ponieważ będziecie obławiali płytsze obszary wody. Po jakimś czasie trzeba jednak przenieść się w głębsze rejony, gdyż ryby są w nie spychane przez promienie słoneczne. Sumy to wampiry wśród ryb. Nie lubią światła. Więc jak łowić w dzień?

Dzięki odpowiedniemu wyprofilowaniu główki, oraz kątowi jego osadzenia kwoki te nadają się zarówno dla początkujących jak i bardzo zaawansowanych sumiarzy. Można z nich wydobyć płytkie dźwięki na mniejsze głębokości jak i mocne uderzenia na głębiny.

W upalne dni, łowiąc aktywnie, możemy mocnymi uderzeniami kwoka obudzić z letargu sumy schowane w kryjówce i sprowokować je do wyjścia. Należy mocno i niezbyt często kwoczyć, w końcu nie każdego budzik budzi od razu. Długo szukałem odpowiedniego kwoka, który sprosta moim oczekiwaniom, aż w końcu trafiłem na rękodzieło Piotra Bąka. Dopracowane do perfekcji kwoki wydobywają odpowiednie dźwięki do pobudzenia tych największych ryb. Zazwyczaj pierwsze wychodzą chordy małych wojowników. Wiecznie głodne i nienasycone atakują bez opamiętania. Po przejściu fali szarańczy pojawiają się docelowe osobniki, które są moim targetem. Odpowiednia praca zestawu oraz rytm wypukiwany kwokiem tworzą całość.

Na przypiekającym słońcu nie ma sensu robienia długich sesji na brzegu. Aby ryba nie ucierpiała szybkie foty wykonuję na pontonie lub w wodzie.

Musimy wyczuć, co w danym momencie będzie im odpowiadało, a co przeszkadzało. Czy będzie to agresywne prowadzenie zestawu, czy delikatne ruchy nadgarstkiem? Podczas upałów nie zapominajmy o sobie. Nasz organizm również może się przegrzać. Chłodna woda w styropianowym pudle z wkładami wyjętymi z zamrażarki oraz jasne ubranie i nakrycie głowy to podstawa. Można schłodzić się wodą, której pełno dookoła czy od czasu do czasu spłynąć w zacienione miejsce. Po całym dniu tropikalnych upałów nadchodzi noc. Pora, kiedy nawet najbardziej schowane przed słońcem sumy budzą się i wychodzą na żer. Jest to moment, kiedy drobnica najchętniej wyszłaby na brzeg i przeczekała cały ten czas bezpiecznie w akwarium. Sumy wchłaniają wtedy bardzo duże ilości pokarmu. W takich okolicznościach w grę wchodzą najczęściej zestawy z niedużym żywcem zawieszonym pod samą powierzchnią, montowane na zrywce. Takie chlapacze zdają egzamin w 100%, jeżeli dobrze wytypujemy miejsce jego postawienia. Każde wypłycenie należy wziąć pod lupę i sprawdzić pod każdym względem. Najważniejsze to stołówka, czyli występowanie w dużej liczbie potencjalnego posiłku.

Przepiękna Odra czaruje swoimi widokami. Zakręt na rzece to miejsce idealne na zasiadki. Głębokie doły to schronienie, wypłycenia to stołówka.

Na jednej z aktywnych wypraw, właśnie w taki czerwcowy upalny dzień, miałem okazję przekonać się o sile słońca. Nie było możliwości przełożenia wyjazdu na inny termin, ponieważ umawiałem się na niego od dawna. Pogoda pokazywała, że usmażymy się jak kiełbaski na grillu. Kremy z filtrami, chłodna woda w lodówce turystycznej i mokra koszulka na głowę i szyję doskonale się sprawdziły. Całe szczęście Odra na moim odcinku ma sporo drzew. W klatkach mogliśmy się schować w cieniu tych nachylonych nad wodą. W takich miejscach chowały się również sumy. Łowiliśmy ryby do 150 cm, uciekając przed małymi wojownikami. Pod wieczór, gdy zrobiła się szarówka, wyszły ze swoich kryjówek większe osobniki. Były jakby ślepe na nasze przynęty. Przepływały bez zainteresowania. To znak, że trzeba mocniej poprowadzić zestaw. Po kilku próbach udało się wykwoczyć, sprowokować i zaciąć piękny okaz. Po spektakularnym holu pełnym fontann i chlapnięć z ogona udało się podebrać rybę. Miara pokazała 215 cm.

Gdy słońce zachodzi trzeba się spieszyć, by trafić w okno żerowania. Jest niewiele czasu, więc trzeba się skupić na najlepszych miejscówkach.

Ciepła woda i mocny hol zrobiły swoje. Ryba bardzo się zmęczyła. W takich sytuacjach trzeba szybko działać. Wachlujemy na niezamulonej wodzie, dając rybie chwilę odpocząć. Wiążemy ją na bezzaciskową smycz i wpuszczamy w miejsce z twardym dnem, najlepiej w nie za mocny nurt, gdzie natleniona woda będzie mogła obmywać jej skrzela. Kontrolnie można od czasu do czasu sprawdzić napięcie linki, żeby ocenić kondycję ryby. Sum potraktowany w taki sposób dojdzie do siebie i można go wypuścić lub zrobić mu szybką sesję zdjęciową, pamiętając o ciągłym polewaniu wodą. Po sesji postępujemy z rybą jak po holu. Stracimy sporo czasu, ale będzie pewność, że sum odpłynie w doskonałej formie.

Przełom późnej wiosny i lata to okres, w którym już możemy łowić sumy i najlepszy czas, gdy ryby intensywnie żerują po tarle, gdy nie przypomniały sobie jeszcze o wszystkich sztuczkach wędkarzy, ale też czas największych upałów. Dbacie o żywce i robaki zapewniając im chłód? Upał to nie przelewki. Pamiętajcie też o chłodnej wodzie i okryciu głowy dla siebie. Sezon trwa. Powodzenia.

Skomentuj