Pierwszy zestaw sumowy
Pierwszy zestaw sumowy

Przetłumacz:

Ile musi się namęczyć osoba która zaczyna swoją przygodę z wędkarstwem sumowym wie tylko ten, kto tego doświadczył na własnej skórze. W tym artykule chciałbym podzielić się z osobami początkującymi kilkoma swoimi doświadczeniami. Doświadczeniami, które przekazuje nowicjusz, a nie ekspert.

Średnia ocen:

Każdy z nas dysponuje mniejszym lub większym budżetem na wędkarskie wydatki. Nie znaczy to, że Ci którzy mają okrojony budżet od razu muszą rezygnować ze swojej pasji. Mój pierwszy budżet na sumowy ekwipunek wynosił max 500 zł. W tym artykule przedstawię Wam parę propozycji budżetowych do łowienia stacjonarnego, które sam jako laik wybrałem i z których na koniec ubiegłego sezonu byłem bardzo dumny. Skupię się głównie na najważniejszych rzeczach jak wędka i kołowrotek, na których można zaoszczędzić naprawdę spore pieniądze.

Tak jak pewnie część z Was, jestem początkującym łowcą sumów. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale swoje już wiem. W wędkarstwie sumowym obowiązuje jedna zasada: twój zestaw jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniowo. O co tak naprawdę chodzi? O to, że na początku naszej przygody nie potrzebujemy wędki za 1000 zł i kołowrotka za 2000 zł. Na start wystarczy nam wędka za 100-200 zł i kołowrotek za podobne pieniądze. Oszczędźcie pieniądze na wędce i kołowrotku, a nie na drobnych rzeczach. Oszczędzone 20-30 zł na drobiazgach, w finalnym rozrachunku, prędzej Was oddali od zamierzonego efektu końcowego niż do niego przybliży. Skąd to wiem? Z praktyki, bo dzięki ciężkiej pracy mogę się poszczycić rekordem życiowym 207 cm, którego i Wam życzę.

Miara, to element wyposażenia bez którego nie dowiemy się jak długi jest nasz smok
Miara, to element wyposażenia bez którego nie dowiemy się jak długi jest nasz smok

Zacznijmy od początku, czyli od wyboru wędziska. Ja zaczynałem od łowienia stacjonarnego i do tego celu też poszukiwałem sprzętu. Zanim kupiłem swoją pierwszą sumówkę, zajęło mi sporo czasu szperanie po internecie, ale w końcu wybrałem ją kierując się po części portfelem, a po części opiniami na forach.

Wybór nie był prosty. Oczywiście dążyłem do tego, żeby wydać jak najmniej. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że dusigrosz nie jestem ale też, że zanim coś kupie to chce żeby było porządne. Po prostu nie stać mnie na kupowanie bubli.
Mój wybór padł na wędkę Mikado CAT TERRITORY CATFISH 300 cm 300-500g, za którą zapłaciłem niecałe 200 zł! Nie dajcie się zwariować niektórym ludziom w sieci, którzy mówią, że firma Mikado nie robi porządnych wędzisk. Uwierzcie mi robi! Sprzęt sumowy tej firmy mogę polecić z czystym sumieniem. Po pierwsze jest naprawdę solidny, mocny i wytrzymały. Po drugie jest jednym z tańszych sprzętów na rynku, utrzymującym jednocześnie standardy sprzętów topowych firm. Mowa tu nie tylko o wędce, ale i reszcie sprzętu. Osobiście używam wędek Mikado nie tylko do łowienia sumów, ale właśnie jako feedery i na spinning. Warto w tym miejscu zauważyć, że wędka Mikado Katsudo na targach w Pradze w tym roku zdobyła grand prix właśnie w kategorii feeder! Wróćmy jednak do wędziska CAT TERRITORY. Jego praca i ugięcie i zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nawet w porównaniu z kijem mojego przyjaciela Madcat'em White Deluxe 320, też muszę przyznać prezentuje się dobrze. Mogę pokusić się o stwierdzenie, że pracuje w bardzo przybliżonych parametrach co kije Madcat`owskie, które również mogę Wam polecić. Jeżeli chodzi o serię White firmy Madcat jestem ich ogromnym fanem. Kosztują może ciut więcej ale też i jakość wykonania jest lepsza. Natomiast seria wędzisk Madcat Green Series Deluxe, która jest modelem niższym od serii White wcale słabsza nie jest. Zdecydowanie jest to solidnie wykonana seria wędzisk. Dlaczego więc nie dołożyłem 100 zł żeby kupić wędkę tego producenta? Po prostu nie mogłem wydawać zbyt dużo.

Solidna siatka do przetrzymywania żywców to ważny element wyposażenia
Solidna siatka do przetrzymywania żywców to ważny element wyposażenia

Co do wyglądu wędzisk jak i całego sprzętu to nie okłamujmy się. Każdy z nas chce żeby jego sprzęt był super solidny i wytrzymały ale też, żeby ładnie się prezentował nad wodą.
W moim przypadku wygrał więc portfel. Czy słusznie? Z perspektywy czasu uważam, że dokonałem dobrego wyboru.
Po pierwsze kij do stacjonarki to minimum 270-300 cm długości. Z krótszym będziemy musieli ciężko pracować przy ściąganiu ryby z dużych odległości. Waga kija przynajmniej dla mnie była sprawą co najmniej drugo- jak nie trzeciorzędną. Skoro miałem łowić z brzegu, a nie z łodzi sam ciężar przy wyborze wędki pominąłem. Nie znaczy to, że nie ma on wpływu na komfort holu. Im lżejsza wędka tym wiadomo, mniej się zmęczymy. Ważnym czynnikiem było natomiast ugięcie kija i jego CW. Moje 300-500g oznacza, że mogę z ręki wyrzucić rybę do 500g wagi. Łowię na żywce i z mojego skromnego doświadczenia wiem, że coś takiego jak pellet czy wątróbka nie do końca sprawdzają się w naszych wodach. Są jednak zwolennicy takich rozwiązań, ale powątpiewam by faktycznie mieli na to regularne efekty. Co innego na żywce. Tutaj istnieje większe prawdopodobieństwo, że dobrze dobrany sprzęt i odpowiednio zbudowany zestaw z wywiezionym żywcem, są gwarantem sukcesu. Oczywiście są tańsze kije chociażby WFT Never Crack, które również cieszą się dobrymi opiniami, ale mi jakoś nie podeszły co nie znaczy, że ktoś z Was może ich nie wybrać i mieć zgoła odmienne zdanie.

Ja zaczynałem swoją przygodę z wędką sumową ale za to z kołowrotkiem karpiowym i plecionką 0,5. Za używkę w dobrym stanie zapłaciłem 80 zł!! nie był to odpowiedni sprzęt, ale dał radę i wyciągnął moją życiówkę. Mam go do dziś. Co prawda lekko się skrzywił, ale ciągle jeździ ze mną jako zapasowy kołowrotek.
W tym sezonie znów stanąłem przed dylematem: co kupić? Zacznę jednak od tego, czego nie kupiłem i dlaczego. Mikado Amok to świetny, solidny i tani kołowrotek. Wada? Jak dla mnie jedyna - mała pojemność szpuli. Ja korzystam z plecionki 0,60 mm i musi jej wejść na kołowrotek minimum 220-240 metrów. Ale dlaczego aż tyle? Dlatego, że ja swoje zestawy wywożę na spore odległości. I zdarza się, że i te 240 metrów bywa niewystarczające. Natomiast dla kogoś kto będzie wyrzucał zestaw z ręki nie ma to większego znaczenia. Szczerze mówiąc nieco żałuję, że go nie kupiłem, bo z kijem prezentował by się idealnie. Tym razem wygrała praktyka. Pierwszy wybór padł na Dam Quick Combat 10000. Cena śmieszna bo około 250 zł, a nie raz zdarzało mi się znaleźć go sporo taniej w sklepach internetowych. Solidny i wytrzymały, a w dodatku z super designem! Nic dodać nic ująć. Ma jeszcze mniejszego brata w rozmiarze 7000, którego też polecam w szczególności tym, którzy nie dysponują środkami pływającymi. W tym roku zakupiłem do tego wędziska inny kołowrotek, na który zachorowałem jakiś czas temu. To Dam Qucik 4 9000. Uwierzcie mi na kiju Mikado prezentuje się idealnie, a i jego moc i jakość wykonania jest naprawdę super. Cena? Lekko ponad 240 zł w super promocji, gdyż jego standardowa cena jest o około 100 zł większa. Te kołowrotki są naprawdę klasą samą w sobie i to w naprawdę dobrej cenie. Z pełną świadomością mogę powiedzieć, że pracują nie gorzej niż te które kosztują nawet dwa razy tyle.

Jeśli nie mamy specjalistycznej maty do położenia suma na brzegu z powodzeniem zastąpi ją np. brezentowa plandeka
Jeśli nie mamy specjalistycznej maty do położenia suma na brzegu z powodzeniem zastąpi ją np. brezentowa plandeka


Mamy kij, mamy kołowrotek ale ciągle brakuje paru elementów. Jakich? Po pierwsze plecionka. Ja wybrałem Madcat 8 Braid! Tutaj nie ma miejsca na kompromis! Uważajcie, bo cena często waha się w przedziale 90-140 zł! Czy można inną? Oczywiście, że można. Ale ja jako początkujący wolałem mieć pewność, że to nie będzie moim najsłabszym ogniwem

Nie będę opisywał jak się buduje końcowy zestaw. Polecę wam za to parę jego elementów. Pamiętajcie, że diabeł tkwi właśnie w szczegółach i na nie warto zwrócić uwagę. Kasę, którą zaoszczędziliście na kiju i kołowrotku możecie teraz śmiało przeznaczyć właśnie na te elementy. Zacznijmy od krętlików. Ja wybieram te łożyskowane od Madcat i Black Cat. Osobiście nie widzę między nimi wielkiej różnicy. Natomiast jeżeli chcecie zaoszczędzić to budżetowo mogę polecić krętliki Mikado. Równie solidne i mocne (pamiętajcie udźwig najlepiej powyżej 100kg), a jednocześnie tańsze niż konkurencja. Przypon stosuję tylko z mono 1.0 tutaj też królują dwie firmy Madcat i Black Cat. Który z nich kupić? Ten, który bardziej Wam pasuje! Osobiście uważam, że obie firmy są liderami na rynku sumowym i dysponują sprzętem o szerokiej gamie zastosowań. Zarówno wysokiej klasy sprzęt jak i ten bardziej ekonomiczny są w super jakości. Dla specjalistów jak i dla takich jak ja, mniej zaawansowanych, zaczynających swoją przygodę z sumowaniem. Nie będzie chyba w tym nic dziwnego jak spławiki podwodne również polecę tych dwóch marek? Powiecie reklama? Niestety nie, chociaż bardzo bym chciał dostać za to pieniądze. Po prostu rynek jest podzielony na sporo tanich chińskich zamienników, nie mówiąc wręcz podróbek, które często gęsto nijak się mają do tego, czym powinny być. Na pewno są też produkty i producenci, których tu nie wymieniłem, a których produkty również są dobre jakościowo. Marki te, mogę polecić z całą pewnością, gdyż sam z nich korzystam. Tych natomiast, których tu zabrakło, zabrakło z dwóch powodów. Jedne nie nadają się nawet na to, żeby o nich pisać, a o drugich nie napiszę, bo jeszcze nie miałem z nimi styczności. Nie jestem firmowym testerem tych marek ani żadnych innych i każdy sprzęt, który mam kupuję na własny użytek i za własne pieniądze. Opisy czy oceny powyższych są tylko moimi opisami i subiektywnymi przemyśleniami tego co faktycznie uważam i co sprawdziło się w moim przypadku. Co mogę wam polecić na koniec? Giełdy sprzętu wędkarskiego i wszystkie grupy wędkarskie na facebooku o tematyce kupie/zamienię. Sam często z niej korzystam i Wam również polecam. Można zaoszczędzić sporo pieniędzy, a dostać nowy sprzęt.

Nagroda za wytrwałość bywa piękna
Nagroda za wytrwałość bywa piękna

Powyższy artykuł nie jest biblią, nie jest też wyznacznikiem co powinniście kupić lub dlaczego ten, a nie inny sprzęt. Jest swojego rodzaju drogowskazem pokazującym możliwe kierunki i to nie wszystkie. Ukazuję możliwą drogę, którą sam podążyłem. Artykuł jest napisany przez początkującego i dedykowany początkującym. Nie jest moim celem wymądrzać i przekonywać, że pozjadałem wszystkie rozumy. Wiem jednak ile czasu sam musiałem poświęcić na zdobycie tak podstawowej wiedzy i znalezienie nieraz banalnych informacji. Wszystko o czym tu piszę, piszę tylko i wyłączne na podstawie własnych doświadczeń. Pisząc te parę słów miałem nadzieję, że pomogę początkującym sumiarzom znaleźć garść wiedzy o tym jaki kołowrotek czy kij wybrać. Dlaczego tak ważne są szczegóły o których nigdzie i nikt nie mówi. Jeżeli ten artykuł pomoże w jakimkolwiek stopniu chociaż jednej osobie i tak uznam to za sukces :)
Czasami warto wydać więcej a czasami podjąć świadomą decyzję, że nie warto przepłacać, a zaoszczędzone pieniądze zainwestować w zupełnie inny sprzęt.

Skomentuj