Wędkarskie DIY dla każdego
Wędkarskie DIY dla każdego

Przetłumacz:

W dzisiejszych czasach gdzie wszystko dostępne jest od ręki w internecie i w każdym sklepie wędkarskim, coraz mniej rzeczy musimy robić samemu. Gotowe przypony, gotowe zanęty. W zasadzie wszystko kupimy gotowe. Czy faktycznie wszystko czego potrzebujemy musimy kupować?

Średnia ocen:

Stajemy się coraz bardziej wygodni kupując coraz to doskonalsze i lepszej jakości fotele wędkarskie, łóżka czy namioty. Nic w tym dziwnego. Technologia zmienia się bardzo szybko i dlaczego nie moglibyśmy z tego skorzystać?
Kiedyś wystarczał kawałek kija bambusowego sznurek i haczyk zrobiony z agrafki lub kawałka drutu. Dziś dążymy do perfekcji wydając coraz to większe pieniądze na najnowsze wynalazki, które nie zawsze są nam potrzebne. Czy jednak wszystko musimy faktycznie kupować? Gdzie posiał się prawdziwy duch wędkarstwa. Potrzeba zrobienia czegoś samemu, żeby być bliżej ryby, bliżej natury?

Może jednak dlatego, że wszystko możemy kupić coraz częściej sięgamy po rzeczy, które sami jesteśmy w stanie wykonać? Oczywiście wygoda w postaci uginających się półek sklepowych od wszelkiego rodzaju dobrobytu nie ułatwia nam zadania. Dlatego postanowiłem przywrócić sobie i Wam ducha prawdziwego wędkarstwa. Pozwolić sobie przypomnieć co tak naprawdę jest istotne w tym co kochamy i za co kochamy.

Mocna podpórka przy odrobinie wprawy jest całkiem prosta do wykonania.
Mocna podpórka przy odrobinie wprawy jest całkiem prosta do wykonania.

Czym tak naprawdę jest DIY (Do It Yourself)? W dosłownym tłumaczeniu niczym innym jak Zrób To Sam. Mnie do podjęcia tego tematu i rozpoczęcia własnych działań skłoniły moje dwie pasje. Pierwsza, największa którą odnalazłem w sobie zupełnie niedawno czyli wędkarstwo sumowe i własny hande made, który do tej pory realizowałem w zupełnie innych dziedzinach. Nie ukrywam, że zadziała jeszcze jeden czynnik który również zaważył na pewnych krokach, które musiałem podjąć. Żona! Boże jak umrę nie pozwól mojej żonie sprzedać moich wędek za tyle za ile mówiłem, że je kupiłem! Teraz śpi spokojnie i myśli że wszystko kosztuje 5 razy mniej!

W takim razie czy jest coś co nas w tym ogranicza, prócz żony oczywiście? Tak naprawdę mogę tu wymienić tylko trzy podstawowe czynniki. Pierwszy z nich to nasza własna wyobraźnia. Drugi, nasze możliwości i sprzęt, którym dysponujemy w naszym przydomowym warsztacie i trzeci chyba najmniej istotny to pieniądze, które nie są tutaj najważniejsze, dlatego że i tak często potrzebujemy coś kupić, a gdy wykonamy to sami to tak naprawdę jesteśmy w stanie sporo zaoszczędzić. Skoro jednak potrzebujemy pieniędzy, żeby coś zrobić, to czemu nie kupić gotowego? Choćby dlatego, że często za cenę jednej rzeczy w sklepie sami możemy wykonać ich kilka, a nawet kilkanaście. Druga to, że złowiona ryba będzie dla nas cenniejsza dzięki rzeczom, które sami wykonaliśmy niż taka, którą zawdzięczamy tylko zakupom w sieci…

Ciężarki własnej roboty dadzą nam nad wodą dużo satysfakcji, a przy okazji zadbają o naszą kieszeń...
Ciężarki własnej roboty dadzą nam nad wodą dużo satysfakcji, a przy okazji zadbają o naszą kieszeń...

Co np. możemy zrobić sami? Ja polecę wam kilka rzeczy, a zacznę od tych stosowanych przez większość z nas. Zarówno karpiarzy jak i feederowców. Ludzi łowiących na metodę gruntową. Co łączy te metody? Ciężarek. Jego zrobienie nie wymaga dużej wiedzy, finezji, umiejętności czy wyspecjalizowanego sprzętu. Wystarcz przejść się na spacer z rodziną brzegiem rzeki lub do lasu i nazbierać parę kamieni. Przewiercić lub naciąć i wkleić kawałek drutu spawalniczego lub jakiegoś innego np. na kotwę chemiczną lub klej epoksydowy. Nie zapomnijmy tylko o nałożeniu wcześniej krętlika!

Zgodzicie się chyba, że nie jest to takie trudne. Ostatnio w sklepach internetowych a w szczególności na grupach na fb jest coraz więcej osób sprzedających takie ciężarki, niejednokrotnie żądając za nie horrendalnych sum bądź zamówienia dużej ilości, która nie zawsze jest nam potrzebna. Jak widzicie zrobienie o jest banalnie proste i co najważniejsze szybkie i tanie. Jaka za to będzie radość jak założymy go do naszego zestawu? Bezcenna!

Mam nadzieję, że rozbudziłem tym waszą wyobraźnię i że teraz macie ochotę na więcej. Ja załapałem bakcyla na robienie własnoręcznie prawie wszystkiego co się da i co dam radę oczywiście sam zrobić. Tutaj chyba każdy, kto zrobił już raz coś sam się ze mną zgodzi. Nawet jeśli będzie wymagało to od nas sporo pracy, potu i nerwów. Znam sporo ludzi, którzy robią sami spławiki, ale przyznam szczerze, że prace tak delikatne wolę zostawić komuś innemu. Tak samo jak zrobienie własnych przynęt muchowych. Nie robię ich nawet nie dlatego, że nie łowię tą metodą, lecz fakt że ich zrobienie wymaga dużej finezji i delikatności.

Co jeszcze możemy zrobić sami? Ja jestem zapalonym sumiarzem. Zakochałem się w tej metodzie i pokochałem walkę ze smokami w Polskich rzekach. Niestety w porównaniu do innych metod ta jest naprawdę bardzo droga. Ale i tu jest kilka rzeczy, które możemy zrobić sami? Co takiego? Np. uprząż do bezpiecznego przetrzymywania złowionych w nocy prawdziwych okazów. Ostatnio głośno jest właśnie o takiej formie przetrzymywaniu sumów. Ale zapewniam was, że ten sposób który chce wam zaprezentować jest całkowicie dla nich bezpieczny i pozwala po długiej walce odpocząć i wrócić do formy. Sceptykom natomiast proponuję żeby zabronili najpierw przetrzymywania ryb w siatkach w których często padają jak muchy. Wracając jednak do „smyczy” oryginalna w sklepie kosztuje grubo ponad 100 zł. Mnie zakup 15 m liny 8 mm, metr liny gumowej służącej za amortyzator i rurki PVC o średnicy wewn. 10 mm kosztował 30 zł + karabińczyk, który akurat miałem, a który w sklepie można kupić za około 10-20 zł.

Sumowa smycz - chyba najprostsza rzecz do wykonania samodzielnie
Sumowa smycz - chyba najprostsza rzecz do wykonania samodzielnie

Było to chyba najprostsze z zadań DIY, którego się podjąłem, a efekt na końcu był piorunujący! Jak w takim razie ją zrobić? Tak naprawdę to nie potrzebujemy do tego żadnego specjalistycznego narzędzia. Na początku warto końcówki liny i gumy opalić zapalniczką, żeby nam się nie strzępiły. W następnym kroku przepuszczamy linę przez rurkę/wąż PVC. Po przeciągnięciu robimy węzeł podwójna ósemka na naszej linie po obu stronach rurki. Po co rurka? Po to, żeby sum po pierwsze za szybko nie przetarł nam liny, a po drugie żeby nie robił sobie nią krzywdy. Teraz wystarczy dowiązać naszą gumę do liny około 1 do 1,5 metra od końca rurki i obwinąć nią naszą liną do samego końca i tam również związać całość. Teraz ktoś z was zapyta na pewno po co nam ta gumowa lina? Po raz kolejny dla bezpieczeństwa suma. Jeżeli jeszcze tego nie wiecie to sum ma turbo dopalacz i potrafi wystartować z miejsca z ogromną szybkością. Nasza guma ma zapobiec jego uderzeniom. Zadziała dokładnie tak jak lina bungee.
Dla wymagających polecam specjalne łączniki do lin które możne kupić w sklepie. Zabezpieczcie je jednak taśmą termokurczliwą, żeby nie zrobić sobie i sumowi krzywdy.Kilka minut i smycz gotowa. Tak mi się spodobało że wykonałem ich jeszcze kilka. Wam też polecam. Jak nie na sumy to dla Waszych czworonożnych członków rodziny.

Widzę, że nie macie dosyć prawda? No tak tylko co dalej? Jak napisałem na początku ogranicza was tylko własna wyobraźnia. W Internecie pełno jest filmów i instrukcji krok po kroku pokazujących jak coś zrobić. Polecam szukać tam inspiracji lub po prostu przejrzeć własną skrzynkę i zobaczyć, że to co kosztuje dużo możemy zrobić sami za naprawdę sporo mniejsze pieniądze. Jak to ostatnio jest modne wędkarstwo nie za miliony.

Chcecie jeszcze jeden przykład? Co powiecie na podpórkę do wędki sumowej? Koszt w sklepie za taką naprawdę solidna to grubo ponad 200-300 zł. Koszt wykonania jej w domu? Jak dobrze poszukacie odpowiednich materiałów to znów zmieścicie się w kwocie 30 zł. Dobrze widzicie 10 razy mniej niż w sklepie. Jest jednak haczyk bez spawarki się nie obejdzie. Ja miałem to szczęście, że znajomy jest spawaczem i pospawał za dobre piwo. Natomiast nawet jakbyśmy mieli iść do obcej osoby koszt takiego spawania nie powinien przekroczyć 10-20 zł W końcu to tylko kilka małych spawów! Jak to zrobić i z czego? Polecam kątownik 40 x 40 x 4 mm lub grubszy 50 x 50 x 5 o długości 90 cm i kawałek rury fi 50. Efekt jest doskonały. Nasze wędki na pewno będą bezpieczne, a my w pełni usatysfakcjonowani, że znów zrobiliśmy coś samodzielnie.

Podpórki sumowe własnej roboty - nie zawiodą nad wodą
Podpórki sumowe własnej roboty - nie zawiodą nad wodą

Kolejnym elementem, który możemy zrobić sami jest agrafka na żywce. Ostatnio zrobiło się o niej głośno ze względu na ilość osób które zaczynają je produkować (z różnym efektem) i sprzedawać. Zastępuję ona często zwykłą trytytkę, którą bardzo dużo osób stosuje do mocowania swoich zestawów do żywca. Wcześniej żeby użyć trytytki musieliśmy przebić żywca rożnymi sposobami robiąc mu po prostu krzywdę. Tego rodzaju agrafka pozwala w jak najmniejszym stopniu uszkodzić i zranić rybę. Dzięki temu, że jest cienka i ostra w sposób wręcz chirurgiczny przechodzi przez naszego żywca. Nie chce się jednak rozwijać nad jej skutecznością czy zasadnością stosowania. Skupie się jednak jak ją wykonać bo to chyba jest tutaj najistotniejsze. Co nam będzie potrzebne? Drut, w moim przypadku był to drut spawalniczy do stali kwasoodpornej. Śrubokręt, tak naprawdę obojętnie czy płaski czy krzyżak i dwie pary kombinerek, a najlepiej płaskoszczypów. Oraz kawałek rurki. Jej średnica zależy od promienia jaki chcemy zastosować do wygięcia agrafki. Możemy od razu umieścić w naszej agrafce krętlik lub wedle uznania zamontować go później. Na tym etapie nie musimy go jednak mieć. Można spokojnie domontować go później przy pomocy nożyka.

Jak więc zacząć robienie agrafki? Ponownie pragnę wam zaznaczyć, że moje porady są stricte amatorskie, a do których doszedłem samodzielnie. Ja pociąłem jeden drut spawalniczy na 3 odcinki o długości około 20 cm każdy. Później zrobiłem sobie jedną wersję testową dzięki której mogłem uzyskać większą powtarzalność po gięciu. Z tego co później znalazłem na internecie to fachowcy wykonujący agrafki na większą skalę mieli już konkretną długość drutu i jedną stronę ostrzyli przed gięciem co jest zdecydowanie łatwiejsze i prostsze. Ja ostrzenie zostawiłem na koniec. Kolejność gięcia nie ma większego znaczenia. Zacząłem od końca czyli od zamknięcia agrafki który wykonałem na śrubokręcie płaskim a jego nadmiar podciąłem. Później po kolei wykonałem pierwsze gięcie 90st. Następnie na śrubokręcie okręciłem drut o 360st i kawałek dalej znów wygiąłem o 90st. Na rurce zagiąłem dalszą część drutu i tu wyznaczył mi się automatycznie odcinek który był nadmiarem i mogłem spokojnie obciąć. Zostało tylko naostrzenie i ewentualne zamontowanie krętlika.

Agrafki do żywców początkowo sprawiły mi trochę problemów, ale finalne efekty były całkiem niezłe
Agrafki do żywców początkowo sprawiły mi trochę problemów, ale finalne efekty były całkiem niezłe

Przyznam się, że mimo tego, że wykonanie tego typu agrafek nie wymagał specjalistycznych narzędzi sprawił mi sporo problemów. Pierwsze wykonane agrafki były dalekie od ideału ale z biegiem czasu im dłużej zaczynałem je robić tym lepszy osiągałem efekt. Testy końcowe z obciążeniem również napajają mnie optymizmem i co tylko potęguje oczekiwanie kontakt z sumem.

Podpowiem wam jeszcze jedno rozwiązanie, z którego również sam korzystam. Pewnie wielu z Was jak i ja mieliście lub macie problem z wyborem odpowiedniego pokrowca do waszych wędzisk. Na rynku dostępnych jest ich wiele i to w ogromnym rozstrzale cenowym. Te najprostsze możemy kupić już za kilkadziesiąt złotych jednak te porządniejsze kosztują czasem nawet kilka razy więcej. Czy nie warto byłoby wykonać samemu taki pokrowiec? Nie za długi, nie za krótki. Idealnie dopasowany, co pozwoli wam zabezpieczyć wasze najcenniejsze i jednocześnie bardzo delikatne skarby. Konkretniej rzecz mówiąc nie pokrowiec, a tubę na wędkę z rury PCV? Uwierzcie mi nie ma nic prostszego niż zrobienie tego typu tuby. Do jej wykonania potrzebujemy kupić rurę PCV dostępną w każdym markecie budowlanym i dwie zatyczki, które ostatecznie możemy wykonać sami nawet z kawałka drewna lub właśnie z tej rury. Najważniejsze jest żebyście przed zakupem rury zmierzyli waszą wędkę po długości i w jej najszerszym miejscu, ale koniecznie w takiej formie w jakiej chcecie ją transportować. Jeżeli złożoną to zmierzcie jaki obwód ma po złożeniu. Wtedy na pewno jest on większy niż gdy wędka jest rozłożona. Z doświadczenia wiem, że lepiej zrobić to wcześniej niż później.

Co musimy zrobić? Uciąć taką rurę możemy zwykłym brzeszczotem, a nawet ostrym nożem. Jedną stronę, którą zaślepimy na stałe możemy podkleić jakąś gąbką (nawet do naczyń lub do kąpieli jeżeli nie macie nic innego) Ja kupiłem rury PCV do wody na PN16, które niestety są ciężkie, ale za to mają dostępne od ręki zakończenia które wystarczy przykleić na klej i przez swoja grubą ściankę są dużo bardziej bezpieczne do transportu wędziska. Gdybym miał teraz robić od nowa tubę zastanowiłbym się jednak czy nie przesadziłem z grubością rury i nie kupił zwykłej rury np. rynnowej. Jeżeli tuba ma nam służyć tylko do przechowywania i przewożenia w aucie to waga nie ma znaczenia, ale zdarza się, że od miejsca w którym zaparkujemy, a miejsca w którym mamy zamiar zasiąść jest spora odległość i tam właśnie waga robi różnicę. W tym drugim wypadku możemy również zrobić upgrade naszej tuby dodając do niej uchwyt do transportu czy oklejając ją okleiną, żeby ładniej wyglądała. Widzicie jakie to proste i ile rzeczy rzeczywiście jesteśmy w stanie na bieżąco udoskonalać robiąc tak jak my faktycznie chcemy i potrzebujemy. Pewnie każdy z nas znajdzie coś, co mógłby w takiej tubie dołożyć, zmienić lub po prostu dopracować.

Tuba z rury - może nie wygląda jak z katalogu, ale nasze wędki będą bezpieczne podczas transportu na łowisko - a to najważniejsze!
Tuba z rury - może nie wygląda jak z katalogu, ale nasze wędki będą bezpieczne podczas transportu na łowisko - a to najważniejsze!

Zwróćcie proszę uwagę, że jestem osobą którą dopiero niedawno zaczęła swoją przygodę z wędkarstwem sumowym, dlatego może spostrzeżenia starych wyjadaczy mogą być zupełnie inne niż moje. Może ktoś z was ma prostsze lub tańsze rozwiązanie. Nie twierdze, że moje pomysły są najlepsze i jedyne, które warte są wykonania. Sam jak tylko mogę powiększam swoja wiedzę na temat DIY i wędkarstwa, co i wam polecam. Czasami to czego teraz nie możemy zrobić sami może okazać się, że za jakiś czas wykonamy wspólnie z innym zapaleńcem ograniczając tym samym kolejne koszty i udoskonalając nasze produkty.

Co jeszcze mógłbym wam polecić? Spróbujcie zrobić własne podpórki teleskopowe czy pudełka na akcesoria i przypony. Materiał i sposób wykonania jest dowolny. Pamiętajcie tutaj wszystkie chwyty są dozwolone. Nie zapomnijcie przy tym nagrać jakiegoś filmu, zrobić dokumentacji w postaci paru zdjęć i wrzuceniu poradnika na forum. Niech inni też czerpią z Waszej pomocy. Zauważcie proszę, że nawet wykonanie własnych przyponów z żyłki i haczyków jest już tak naprawdę pewnego rodzaju DIY, który możemy zrobić nawet nad wodą.

Czy nadal uważacie, że ciągle trzeba wydawać miliony żeby mieć porządny sprzęt? Czy nie wystarczy poświęcić trochę czasu żeby zrobić coś samemu? Dla mnie odpowiedź jest prosta. Sporo rzeczy musimy jednak kupować nowe, lepsze, porządniejsze jak chociażby plecionka, krętliki czy spławiki podwodne (chociaż i te można robić samemu). Sporo też możemy zrobić sami. Nie każdy jednak ma dryg i możliwości, żeby zabrać się do własnej produkcji hand made.

Oczywiście każdy z nas chce żeby jego sprzęt jak i cały zestaw wyglądały najlepiej jak się da. Ale czy nie może wyglądać świetnie jeżeli sami coś wykonamy? Zaufajcie mi pojawiając się nad wodą z własnoręcznie wykonanymi gadżetami, każdy będzie ich wam zazdrościł i patrzył z dużo większym podziwem niż wtedy jakbyście to wszystko kupili. Sami też poczujecie wielką dumę.

Do dzieła!

Skomentuj